Witamy najmłodszego menadżera w specjalne klasie

Tylko rok spędzili na zapleczu Premier League piłkarze z Norwich City. Do ekstraklasy wrócili po zwycięskich barażach. Najpierw rozprawili się z Ipswich, a w wniosku na Wembley wygrali 2:0 z Middlesbrough. Oba gole padły już w pierwszym kwadransie, więc złośliwi twierdzili, że zwycięstwo odniosły „Kanarki” tylko dlatego, że autokar wiozący zawodników „Boro” stanął w korku i rywale wybiegli na murawę w poprzedniej chwili, bez odpowiedniej rozgrzewki.
Zaraz po spotkaniu, po wypiciu lampki szampana, szczęśliwa pani Delia Smith, główny udziałowiec związku z Carrow Road, domagała się dla menedżera zwycięskiej drużyny Aleksa Neila szlacheckiego tytułu. Szampan przypadł do osoby? Żyć potrafi, ale awans do Premier League wyceniano w współczesnym terminie na 120 mln funtów.
Przed przystąpieniem rywalizacji w Championship spadkowicz z hrabstwa Norfolk sprzedał trzech czołowych zawodników – Leroya Fera (do Queens Park Rangers, za 8 mln funtów), Roberta Snodgrassa (do Hull City, za 7 mln) i Anthony’ego Pilkingtona (do Cardiff City, za 1 mln), a Ricky’ego Wolfsfinkela wypożyczył do St Etienne. Przygotowywało się więc, że podopieczni menedżera Neila Adamsa na dłużej zabawią poza Premier League.
Ale zarobione pieniądze ulokowano w piłkarzy, którzy w ubiegłym sezonie strzelili tyle gole, że wystarczyło ich do szybkiego powrotu do ekstraklasy. Cameron Jermoe ze Stoke City zdobył ich 20, Lewis Grabban z Bournemouth – 12, a ponieważ najlepsi snajperzy mieli dobre wsparcie w kolegach z innej linii (pod koniec sezonu wypożyczono Grahama Dorransa z West Bromwich) i defensywy (Russella Martina wybrano do „11” sezonu), to „Kanarki” leciały coraz mocno i znacznie.
Za punkt istotny w bitwie o sukces powszechnie sądzi się dzień, w jakim przygotowano w Norwich City zmiany menedżera. W styczniu bowiem Adamsa, który zostawił zespół na 7. stanowisku w tabeli, zastąpił zaledwie 33-letni Neil. Jeszcze kilka miesięcy wcześniej, jako grający menedżer, do szkockiej ekstraklasy wprowadził (te po zwycięskich play offach!) piłkarzy z Hamilton. Żeby przekonać się jak wielkiego kroku w pracy dokonał młody szkoleniowiec (w Premier League będzie najzdrowszym menedżerem i oryginalnym Szkotem) wystarczy porównać frekwencję na pierwszym meczu jego podopiecznych w ubiegłym sezonie (750 kobiet na spotkaniu Arbroath – Hamilton w Pucharze Ligi Szkockiej) i na ostatnim (finał play off na Wembley oglądało 85 tysięcy kibiców). Kibice „Kanarków” już dziś chcą Neilowi stawiać pomnik (po zaledwie pół roku pracy!) i robią, że nowy menedżer Norwich City narodził się w Bell Shill, w miasteczku, z jakiego pochodził legendarny sir Matt Busby.
Zaraz po awansie, właściciele klubu z Carrow Road bardzo podpadli kibicom. Nie dali bowiem uroczystej fety z możliwości powrotu do Premier League. Przekładali się przedłużonym, ze powodu na baraże, czasem i zmęczeniem piłkarzy, którzy zaraz po wyprawie na Wembley wyjechali na wczasy.
Już w Norwich podjął się jednak wyścig zbrojeń. „Kanarki” chcą ściągnąć, między innymi, byłego króla strzelców Championship, napastnika Rossa McCormacka z Fulham i Youssufa Mulumbu z WBA, a z wypożyczenie do tureckiego Rizesporu wróci czołowy strzelec eliminacji EURO 2016, reprezentant Irlandii Północnej, wysoki (193 cm wzrostu) Kyle Lafferty. Na Carrow Road marzą o tym, by przygoda z Premier League potrwała dłużej niż sam sezon, i mają, że ostatni zespół, który awansował do ekstraklasy po zwycięskich play offach, QPR, właśnie spadł ligi, zaledwie po roku również wówczas z wielkim hukiem.

Możliwość komentowania jest wyłączona.