A czy ktoś może pomóc sędziom?

sport

To naprawdę nie jest popularna robota. Nie wystarczy bowiem wykuć przepisy na blachę oraz dobrze zdać egzamin. Nie wystarczy też pamiętać poważną kondycję, prezencję oraz zapewnienie od okulisty. Nawet występuje w skórę nożną w przeszłości, choćby na poziomie ekstraklasy, nie zagwarantuje wysokiej klasy sędziowania i umiejętnego posługiwania się gwizdkiem. Potrafisz istnieć więcej prawy do szpiku kości, a bukmacherskie kolektury omijać szerokim łukiem. Możesz być silny psychicznie i liczyć skórę nosorożca, a oraz nie musisz stać dobrym arbitrem. Bowiem wtedy właściwie nie jest spokojna robota.

Za nami jedenaście kolejek Premier League. Emocji co niemiara. Sensacja goni sensację. Napastnicy strzelają, bramkarze bronią, a sędziowie… jak powszechnie na cenzurowanym. W ostatnim etapie ra ręce założyli arbitrzy specjalne zegarki również w rozwoju sekundy już wiedzą — ponieważ informacja pokazuje się na tarczy — czy piłka przekroczyła linię bramkową, albo nie. Skoro naprawdę robi Hawk-Eye-System, czyli futbolowe sokole oko, i w wartości jastrzębie oko. Pomaga więc arbitrom w wszystkim meczu 14 kamer skierowanych na drogi bramkowe – po 7 na jakąkolwiek. I bez powodu na ostatnie, czy pada deszcze, czy świeci słońce, czy zawodnik zasłoni piłkę ciałem, to sędziowie wiedzą, czy padł gol, czy nie. Są więc dzielni sędziowie jak „Ghost Goal Busters”, jak pogromcy bramek duchów. Także z dopłatą nowoczesnej technologii, na tym miejscu błędów nie popełniają, nikogo nie krzywdzą, w niniejszy możliwość więc wyników meczów już nie wypaczają.

Ale mylą się sędziowie – niestety — w następujących rejonach boiska, gdzie na korzyść techniki już brać nie mogą, gdzie zawodzi ich wzrok, bo ludzkie oko jest jednak ograniczone pole widzenia. Mieszają się, gdy szwankuje komunikacja z asystentami, gdy ulegają presji domagających się rzutów karnych, wolnych , rożnych, autów oraz spalonych, krzyczących z trybun kibiców i stojących przy linii bocznej menedżerów. Używają więc gwizdka wtedy, gdyby tego czynić nie powinni, uznają bramki, których przyznać nie posiadali dobra, puszczają zaś płazem przewinienia zaliczające się do pokazania żółtej lub czerwonej kartki. Oraz my w tymże jednym czasie, oglądając telewizyjną powtórkę, przeklinamy w prawdziwy kamień. Lżymy arbitrów, współczujemy pokrzywdzonym i żałujemy, że na takie pomyłki nie jest dużych, że nie wolno im poradzić.

I zastanawiamy się, iż mężczyzna Jonathan Moss podyktował rzut karny dla Manchesteru United (w konkursie z Crystal Palace), choć Ashley Young przewrócił się przed „szesnastką”, oraz człowiek Andre Mariner osiągnął to samo (w konkursu Chelsea – WB), pomimo iż Steven Reid nie faulował Ramireza. Nie potrafimy uwierzyć w ostatnie, iż pan Anthony Taylor nie interweniuje, gdy Samuel Eto’o (w konkursu Chelsea – Cardiff) w nieprzepisowy sposób zabiera piłkę bramkarzowi Davidowi Marshallowi, oraz za to typ Martin Atkinson przerywa akcję Jozy’ego Altidore’a (w konkursie Sunderland – Arsenal), mimo iż faulowany napastnik utrzymał się przy piłce a jest obecnie tenże na tenże z bramkarzem Wojciechem Szczęsnym. W jakimkolwiek z tych meczów sędziowie wypaczyli wynik. Wierzę jednak, iż cali leczyli w odpowiedniej wierze, że zazwyczaj w świecie pomylili się, zaś nie oszukiwali.

W ostatnich wypadkach ułatwiliśmy MU, Chelsea oraz Arsenalowi, a jednak za chwilę obecni kochaj inni arbitrzy mogą coś chlapnąć na korzyść Manchesteru City, Tottenhamu czy Liverpoolu. Zresztą –podobno — w pełnym czasie większość zespołów na brakach sędziów tyle samo traci, co zyskuje. A bądź w kontaktu z powyższym nie jest o co kruszyć kopii? Ja będę mielił, bo mnie te prezenty, choćby noszone w takiej samej liczbie wszystkim grupom, drażnią jak diabli. Ponieważ niespecjalnie przeszkadza mi, gdy mecz przegrywa zespół, który pięć razy trafi piłką w poprzeczkę i trzy razy w słupek, przez 80 procent meczu istnieje w posiadaniu piłki, a gola straci, ponieważ bramkarz się na chwilę zdrzemnął. Wkurza mnie natomiast bardzo, gdy zespół przegrywa, bo ewidentnie skrzywdził go sędzia.

Sędziowie w Premier League zarabiają około 70 tysięcy funtów rocznie. Dużo? Pewnie sporo, choć Yaya Toure zarabia tyle w MC w układu 2-3 dni. Mało? Żyć chyba ciż najdoskonalsi zasługują na więcej. Tylko z pieniędzy umiejętności arbitrom nie przybędzie. Owszem, najsłabszych można ukarać finansowo, odsunąć na jakikolwiek czas od prowadzenia meczów, co jeszcze natrze ich po kieszeni. Lecz to moim zdaniem tylko półśrodki. Sędziowie potrzebują technologicznej pomocy. Skoro zbierają się „pogromcy bramek duchów”, więc chyba dajmy także szansę „pogromcom nurkujących w polu karnych”. Niech zapis wideo uwolni nas wreszcie od sędziowskich pomyłek

Możliwość komentowania jest wyłączona.