Ale bryndza ja piernicze

sport

Choć Hiszpania i Własna to dwa krańce Europy (tak przynajmniej rozumieją to ludzie Półwyspu Iberyjskiego), a nasze ligi, poziom futbolu dzielą lata świetlne, to właściwie moment na moc szukamy jakiś podobieństw, analogii. Jako, że myśl nie zna granic, udało się niektórym kibicom znad Wisły znaleźć mały wspólny mianownik. Kiedyś w Hiszpanii jest El Clasico, zwane znacznie rzadziej Gran Derbi, więc także my w lidze ale także takie Wielkie Derby Polski jesteśmy. Lech kontra Legia, choć wiem, iż kibice w Krakowie, Łodzi czy w Zabrzu z ostatnią marką się nie zgodzą. W tym tłu chce podkreślić, że nie mam sensu sprowadzać się do prawd albo nie użytego terminu, nie chce licytować się argumentami historycznymi, „kibicowskimi” etc. Tak nazywają to starcie media, taką przyjęły strategię budowania emocji wokół tej okazji, wreszcie tak i produkowały się to etapy, że to Legia z Lechem wybierane istniały a są za najlepsze kadrowo, frekwencyjnie, finansowo ruchy w Polsce (z tym ostatnim argumentem trudno polemizować) Jeżeli to jesteśmy Gran Derbi to jakiś oczekuje, że będą one wizytówką naszej ekstraklasy. Trzeba przyznać, iż te jedyne, podobnie zresztą gdy te wcześniejsze (nawet z jesieni) taką rolę spełniły, niestety w negatywnym znaczeniu. Odnoszę wrażenie, że ten mecz nie tylko ugruntował myśl o dramatycznie niskim poziomie polskiej piłki ligowej, a wręcz przedstawił ją ponownie w niezwykle prostym zwierciadle. Bardziej, bo jak oglądałem albo te komentowałem mecze, ot choćby Pogoni, Zawiszy, Cracovii czy Jagiellonii to rozumiał gołym okiem wypracowane schematy gry, plan na mecz, jednym słowem jakąś logikę; oczywiście tak lub gorzej realizowaną (tacy są wykonawcy), ale jednak zauważalną. Że w wypadku naszego duetu eksportowego niczego takiego nie zauważyłem. Poza Szymonem Pawłowskim (minus to rozklekotany system celowniczy) żaden z pozostałych piłkarzy nie zapadł mi w myśl chociażby w wczesnych godzinach po meczu. Moje załamanie istniałoby obecnym trudniejsze, że niemal równo rok temu stworzył do Laboratorium Pro analizę taktyczną Legii. Już kiedyś było samym okiem widać, jak wiele brakuje ówczesnemu chętnemu do specjalisty, by stawać się choćby europejskim średniaczkiem (taka trója z brakiem w ocenie szkolnej). 12 miesięcy później mogę zobaczyć, że z Legią jest dopiero gorzej. Właśnie te też słowa mógłbym postawić w stosunku do Lecha. Kolejorz powinien dziękować losowi, iż dotarłem na tak źle dysponowanego rywala. Szansa na zdobytą również tymże tymże realne włączenie się do rywalizacji o tytuł była wspaniała. Tymczasem pomeczowe uwagi w trybu „graliśmy dobrze, ale zabrakło szczęścia” nie powinny wziąć się z ust Lechitów. To, iż Lech był trochę lepszy, nie oznacza, że kogoś jego występ ukontentował. Na badanie dlaczego właściwie jest, każdy ma prostą odpowiedź – takich jesteśmy piłkarzy. W niniejszym a wypadku większy kamień rzuciłbym do trenerskiego ogródka. To prawo, iż Hennig Berg pracuje krótko, a był odpowiednio dużo czasu, żeby dodatek w obecnym gotowym już zespole, odziedziczonym w spadku po Janie Urbanie, zmienić na plus. Legia nie gra co trzy dni, jak za poprzednika, oraz dodatkowo właśnie bolą zęby z zwykłego widzenia na nieporadność lidera. Taka Legia powinna walkowerem oddać puchary, zresztą Lech też mógłby pociągnąć za tą sugestią. Mariusz Rumak od miesięcy próbuje nas przekonać, że już za chwile, za momencik Lech będzie wykorzystywał tak, jak on decyduje. Ten „momencik” jest już jednak wiele miesięcy, i właściwie źle grającego Kolejorza nie istniałoby od lat. Dziś trudno uwierzyć, iż ten świat (ponieważ nie ta spora drużyna) lał, nie tak dawno, Manchester City oraz Juventus Turyn. W kontrze do ostatniego, podkreślmy, autorski zespół Mariusza Rumaka przegrał oraz wykonywa wszystko co ważna (i praktycznie nie wypadało) przegrać. Ten cel już przegrał, choć że jeszcze długo z Doświadczenia będą kierowane komunikaty, że istnieje inaczej. To obecnie jednak przyczyna tych, co Lechem sterują z wysokości biurek swoich gabinetów. W kryzysie zatem oni tą strategię kontrasygnują. Legia na tym tle, mam wrażenie, jest ale bardziej medialna, bardziej ciekawa, ale popełnia bardzo zbliżone błędy. Oczywiście nowi właściciele kierują klubem zbyt krótko, żeby ich liczyć, a już sam pomysł z zatrudnieniem Berga, skoro nie oddało się ściągnąć Solskjeara, tworzy pole do gier i kwestie. Nasz Gran Derbi pokazało, iż nasza piłka ligowa jest na równi pochyłej. Trzymam kciuki, by jeżeli nie generalnie, to przynajmniej na startu u naszej eksportowej dwójki ten kierunek wreszcie na skuteczne się odwrócił.

Możliwość komentowania jest wyłączona.