Bayernem Monachium wielu wieściło koniec

sport

Po przegranym z kretesem półfinale ostatniej edycji Ligi Specjalistów z Bayernem Monachium wielu wieściło koniec pewnej godziny w Barcelonie. Gdy drużynę w stylu awaryjnym przejmował Gerardo Martino było oczywiście, że kopii taktyki Pep teamu nie będzie, aczkolwiek zmiany nie miały zagrażać istotnej dla Barcy tiki-tace. Równocześnie w nowym etapie począł spadać słabiej (Xavi) lub mocniej (Puyol) wpływ dużych doświadczonych wychowanków ruchu na zabawę zespołu, którzy od lat są trzon zespołu.

Montują w sobie aż trzy duże epoki w nowoczesnej historii Barcy – Van Gaala, Rijkaarda oraz wreszcie Guardioli. Ich dochód na grupę w każdym z poziomów był prawdziwy, oraz ostatnio fundamentalny. Xavi od tradycyjna uważany był za jakiegoś z najciekawszych, jeśli nie najlepszego rozgrywającego Świata. Puyol taki status miał z ubiegła w grupie obrony. Wtorkowa zapowiedź posezonowego rozstania z Barcą tego różnego oznacza symboliczną zmianę warty, która ze sportowego punktu widzenia faktem stoi się już z wielu miesięcy. Od każdego czasu bowiem nikt potrafiący się choćby pobieżnie na kontuzjach nie miał złudzeń, iż powrót Kapitana na prawe mu pomieszczenie jest kilka istotny. Wiek piłkarza plus ciągle wymieniające się poważne urazy sprawiły, iż w Barcelonie pałeczkę lidera tylnej formacji przekazano już jakiś okres temu Gerardowi Pique tworząc wraz z Javierem Mascherano wyjściową parę stoperów. Co nic w letnim okienku transferowym sztab szkoleniowy głośno domagał się kupna kolejnego klasowego środkowego obrońcy, wiedząc doskonale w jakim wymiarze czasowym i jakościowym można mieć z usług zdrowego (hipotetyczne założenie) Puyola (pamiętajmy, iż wtedy jeszcze nikt nie uwzględniał na całe Marca Bartry w skórze trwałego przyszłościowego rozwiązania dla tej sytuacji).

Ostatecznie nie udało się jednak tego kluczowego transferu dokonać ani latem ani teraz zimą. Puyol co prawda pojawiał się w współczesnym terminie z lżejszą stanów szerszą częstotliwością, jednakże jego siła nie osiągnęła oczekiwanego przez całych Cule pułapu. Doświadczenie, spryt, świetne wznoszenie się względem przeciwnika wciąż są atutem Carlesa, ale parametrów motoryczno-wydolnościowych na tym momencie pracy nie da się już oszukać. Co dobrze wszystek uznający za sobą tak pechowy maraton kontuzji cierpi z tył głowy blokadę przy konieczności pojechania „na całość”. Bez tego zaś ciężko zostawać w ryzach cały budynek i pełnić jak przez tę dekadę rolę strażaka dla formacji obronnej.

Dziś wobec klasy rywali sięgających do krajowych i europejskich laurów wymagania wobec obrońców muszą istnieć na wierzchu skali. Puyol sprzed serii kontuzji nie był kłopotów z ich wykonaniem. Takiego obrońcy, podobnie, kiedy również rozgrywającego (Xavi) Barca pewnie nie mieć długo, bo Carles to nie tylko klasa sportowa, ale i nietuzinkowa charyzma, zimna krew na boisku, wreszcie umiejętność koncyliacji w sprawach napięć oraz sporów. W drużynie, o której potrafi coś prześmiewczo Zlatan Ibrahimović mówił, że to przedszkole, taki polityk jest na siłę złota.

Świadczą tę tezę mecze kiedy Barcie się nie wiedzie. Gołym okiem widać to brak mentalnego lidera. Nie nosi Puyola, nie ma spoiwa w ciemnych chwilach. Pytanie czy takowe się pojawi w najkrótszej przyszłości? Równie frapująca jest wątpliwość czy legenda Barcy zdecyduje się kontynuować piłkarską karierę, a gdyby tak, to albo zostanie w Europie czy wybierze za cel jakiś egzotyczny piłkarski kierunek? Na razie deklaracje co do najbliższej przyszłości Puyola są dość enigmatyczne.

Możliwość komentowania jest wyłączona.