Będą sie bili

sport

Reprezentacja Irlandii w skórze nożnej. Pierwsze skojarzenie? Wszyscy zawodnicy, oczywiście może prawie wszyscy, postępują w Anglii. Pierwsza myśl po zaznajomieniu się ze sklepem kadry selekcjonera Martina O’Neilla na konkurs z Naszą? W dowolnej grupy mają Irlandczycy gorszych piłkarzy niż biało-czerwoni. Ale – niestety — to nie od razu musi oznaczać, że korzystają również słabszy zespół.

Premier League ma opinię samej z najliczniejszych lig na świecie. Chociaż w bieżącym czasie trochę zweryfikowały ją (a nieco nadszarpnęły reputację) stopnie jej mieszkańców w europejskich pucharach, ale angielska ekstraklasa to jeszcze wielki wpływ, a postępuje w pierwszym klubie zwykle znamionuje wysoką grupę piłkarza.

O’Neill znalazł w Premier League jedenastu chętnych do popisu w Dublinie. Już sama liczba zawodników nie rzuca na kolana, a lecz ich właściwość także daje dużo do wymagania. Ponieważ futbolistów z Chelsea, Manchesteru City, Arsenalu, Manchesteru United, Liverpoolu czy Tottenhamu, więc najlepszych angielskich klubów, w kadrze Irlandii nie uświadczysz, bo po prostu ich nie ma. Oczywiście nic nie idzie na granicy, by funkcjonować w piłkę na szerokim stanie w Aston Villi, Hull City czy Burnley, jednak czy rzeczywiście bramkarz Shay Given oraz obrońcy Paul McShane i Stephen Ward tak często występują? A Darron Gibson (właśnie znów odniósł kontuzję) oraz Aiden McGeady z Evertonu? Gdy wszyscy w ruchu są zdrowi, zatem oni zazwyczaj siadają na ławce.

Spośród bramkarzy od dłuższego czasu najtrudniej pokonać 38-letniego Givena. Najtrudniej, bo… najrzadziej broni. W ostatnim terminie tylko w własnych pucharach. Przed laty chodził do czołówki golkiperów nie ale na Wyspach, ale dziś ani on, ani któryś z jego kolegów z kadry (choć Keiren Westwood z Sheffield Wednesday, dodatkowo w Sunderlandzie, nieżle się zapowiadał) klasą polskim reprezentacyjnym bramkarzom nie dorównują.

Także irlandzcy obrońcy nie powinni wywoływać u Roberta Lewandowskiego oraz Arkadiusza Milika drżenia łydek. Niech budzą respekt, tylko nie strach. Bo grają twardo, nawet za ostro, ale za to za szybcy i lekcy obecnie nie są. Przecież John O’Shea nie przez przypadek z czterech lat nie mówi teraz w Manchesterze United, oraz dopiero w Sunderlandzie. Nawet najlepszy prawy obrońca Premier League w ubiegłym sezonie, Seamus Coleman z Evertonu, znacznie obniżył loty.

W drugiej grup O’Neill położył na tercety, bo wybrał po trzech piłkarzy z Hull City oraz Evertonu. Mnie w Premier League najbardziej imponuje defensywny pomocnik James McCarthy. Człowiek do czarnej roboty, do specjalnych poruczeń. Nie niesie się na afisz, ale każdemu może uprzykrzyć boiskowe życie – odebrać skórę oraz celnym prostopadłym podaniem rozpocząć kontratak. Pod względem solidności dorównują mu Robbie Brady z Hull City i Glenn Whelan ze Stoke, jednak już James McClean (zdążył już nabawić się kolejnego urazu) oraz McGeady wyglądają bardziej jeźdźców bez głowy niż klasowych skrzydłowych.

Choć na irlandzkich napastników Kamil Glik i organizacja uwagę muszą zwrócić szczególną. Wprawdzie 34-letni Robbie Keane leży w traktowanej poprzez wielu jako przystań dla futbolowych emerytów amerykańskiej Major League Soccer, przecież to ciągle snajper wyborowy. Strzelać gole mogą także duży jak błyskawica, ale także często spotykający w pułapki ofsajdowe Shane Long z Southampton i głęboki jak tur Jonathan Walters ze Stoke. Jednak… bez przesady, wszystkich ważna powstrzymać.

Tylko, że do powodzenia w Dublinie umiejętności piłkarskie mogą nie wystarczyć. Ponieważ reprezentacja Irlandii to jeden z najwaleczniejszych oddziałów w Europie. Będą się tak samo bić przy stanie 3:0 jak także przy 0:3. Już po pierwszym gwizdku zaś w doliczonym czasie gry. I jeżeli się tej rozgrywki nie rozpocznie od początku, to o nagrody można zapomnieć.

Możliwość komentowania jest wyłączona.