Bohater od zera

Pewne drużyny się kocha, kibicując im bez sensu na okoliczności, inne darzy sympatią głównie z racji filozofii gry, przywiązania do dobrych pryncypiów bądź same historii. Do tego potrzeba dodać ekipy, które wywołują większą lub mniejszą antypatię. Jest dodatkowo czwarta grupa: zespoły nam totalnie obojętne, bądź takie wywołujące tylko odruch politowania lub drwiny.
Dla mnie przez lata w ostatnim tym zbiorze znajdowała się Kolumbia. Wszystko za sprawą pięknego skądinąd Mundialu z 1994 roku. Tak, jak niedawno w gospodarce potencjalnych Czarnych Koni wymieniano z część stawki finałowej, tak dawno, przed pierwszym gwizdkiem był właśnie jeden, ale jak mocny kandydat – Kolumbia. Eliminacje przeszli niczym huragan przez amerykańskie stany, mnąc w dzisiejszym meczu Argentynę, w Buenos Aires UWAGA… 0:5 (Maradona oraz firma musieli grać baraże).

Tak na marginesie dodam, iż w nowym czasie Ameryka Południowa podzielona była na dwie grupy eliminacyjne, w współczesnym niepowtarzalną nieparzystą, gdyż jesteśmy 9 krajów (Brazylia była kiedyś w drugiej grupie). Produkty to jedno, a także większy respekt wywoływał tamtejszy skład. Valderrama, Rincon, Asprilla, Valencia plus cała grupa zdolnych piłkarzy, o jakich usługi zabiegały czołowe kluby świata (Andreasa Escobara chciał zakontraktować najlepszy więc na świecie klub – AC Milan). Całej kolumbijskiej załodze przewodził a sam z wysoko notowanych trenerów w Ameryce Łacińskiej – Francisco Maturana. Oczywiście na papierze przedstawiało się piękne, błyszczące opakowanie kolumbijskiego futbolu.

Niestety, po jego rozluźnieniu i zajrzeniu głęboko do zabiegu wykazywało się, że to niemalże puszki Pandory. Kłótnie, podziały, konflikty, narkobiznes, korupcja, strach, oraz kiedy się okazało bezpośrednio po Mundialu także zbrodnia. Te całe negatywne elementy toczyły niczym rak umysły kolumbijskich piłkarzy, trenerów, działaczy. Za sprawą doskonałego filmu dokumentalnego „Dwóch Escobarów” zrozumieliśmy, dlaczego wtedy zamiast dobrych na jankeskiej ziemi chwil było pakowanie walizek już po fazie grupowej. Gdy Mistrzostwa żyły w najodpowiedniejsze 2 lipca od kul zginął sprawca samobójczego gola w kolejnym meczu przeciw USA – Andreas Escobar. Wtedy istniał czas, w jakim kolumbijska piłka broniła się passe, tymże niezwykle, iż gdy lawina zaczęły iść na jaw inne brudy w tamtejszym futbolu. Nikt dodatkowo nie zawracał sobie głowy słabym występem Kolumbii 4 lata później na Mundialu we Francji. Wtedy już leciwy Valderrama i reszta jeszcze dużo przyblakłych gwiazd byliśmy co dużo obiekt żartów i docinek.

W 2001 roku los szyderczo uśmiechnął się do Kolumbii. Pierwszy raz w spraw zdobyła Copa America. Pierwszy raz oraz była mistrzem tego turnieju, a silna się domyślać, że decyzji o przydzieleniu jej strukturze imprezy wielu potem żałowało. Powód: obawiająca się o nasze bezpieczeństwo Argentyna pozostała w domu, reszta na czele z Brazylią przysłała rezerwy. Włożone do ścian niemal absurdu służby bezpieczeństwa nie dopuściły do wszelkich incydentów, a i właśnie ludzie z pomocą przyjęli wykonanie tego turnieju. Potem przyszedł 2004 rok, w jakim sensację wzbudził triumf Davida z Once Caldas nad Goliatem z Boca Juniors w celu Copa Libertadores także na tym lista pamiętnych dni w kolumbijskim futbolu się skończyła.

Bycie jako wiemy lubi zaskakiwać, natomiast tym szczególnie pisać dziwne scenariusze. W nauce kolumbijską piłkę z czeluści mógł przeznaczyć tylko każdy wielki mag, trener o wielkim nazwisku. Nie na krajowym rynku nikogo takiego nie było, i przed „obcym” federacja utrzymywała się latami dłońmi i nogami. Jak już oprzytomniała wybrała równie zaskakująco, co idealnie. Do Bogoty trafił człowiek stosowany we swym świecie z bliskim lekceważeniem, oraz czasem oraz pogardą, jak kolumbijska piłka w świecie. Mimo zdobywania seryjnie mistrzowskich tytułów z argentyńskimi młodzieżówkami nominację Jose Pekermana na selekcjonera Argentyny w 2004 roku (skorzystałbyś z faworyzowanym Carlosem Bianchim) przyjęto, jakby ktoś zlecił hydraulikowi dyrygowanie orkiestrą. Z głowy było wiadomo, że właśnie zdobycie mistrzostwa przekaże mu dalszą pracę. Tego postulacie nie spełnił (przegrał w karnych ćwierćfinał z Niemcami, jakich w nowym meczu wyjątkowo holował słowacki sędzia), przecież to pod jego prowadzą Argentyna po raz ostatni była znacznie zbilansowaną i mądrze taktycznie grającą drużynę. Potem trochę przepadł jak kamfora, odnajdując się na moment w meksykańskich Toluce oraz Tigres. Telefon z kolumbijskiej federacji stanowił gwoli niego jak wybawienie.

Ukazuje się teraz, iż również dla jednego dzwoniącego. W Kolumbii żyje taki gorzki dowcip: Bóg stworzył piękny kraj, mający dojazd do obu oceanów, góry, piękne gęste lasy, żyzne ziemie, wiele bogactw mineralnych, jednym słowem kraj mlekiem i miodem płynący. Uważając to, mieszkańcy różnych krajów Ameryki oraz Świata inni do Boga z żalem: „ Boże czemu stworzyłeś naprawdę znaczny oraz wspaniały kraj, i nam poskąpiłeś chociażby w połowie takiego bogactwa?” Na to Najwyższy odpowiedział: „ Nie wybierajcie pochopnych wniosków, poczekajcie aż stworzę Kolumbijczyków”. Jak znamy z badania tych kilkudziesięciu lat szans za zdobycie tytułu Perfekcyjnej Pani Domu Kolumbijczycy nie posiadają żadnych. Może jednak Bóg zaczął się nad nimi litować i przesłał im na razie wyłącznie do futbolu dobrego pasterza. Na ten okres nikt ale dokładnie w piłkę od Kolumbii na ostatnim Mundialu nie gra, oraz toż pozwoli wierzyć, iż mistrzostwo jest dodatkowe. Że taki cud pokazałeś się rozsadnikiem tak drogich kolei w tym targanym ciągłymi konfliktami kraju. W skutku futbol może wszystko.

Możliwość komentowania jest wyłączona.