Co się dzieje z specjalistą?

Za nami cztery kolejki Premier League. W czołówce tabeli, zaś wtedy od początku sezonu, próżno szukać mistrza świecie. Nie zawiera go i w jej wysokiej połówce. A jednak Chelsea nie nie była w sierpniu jakiegoś bardzo trudnego kalendarza gier.
Owszem, mogli londyńczycy stracić na wyjeździe z Manchesterem City, ale żeby od razu aż 0:3? Nie potrzebowaliby i wcześniej zdobyć piłkarze ze Stamford Bridge „Tarczy Wspólnoty”, choć zachowanie po meczu z Arsenalem ich menedżera Jose Mourinho, który wyrzucił w trybuny medal, było daleko naganne, i teraz na pewno niższe niż wykorzystuje jego podopiecznych. Najciężej jednak wytłumaczyć stratę aż pięciu artykułów w spotkaniach u siebie, bo ani Swansea, ani Crystal Palace o tytuł w obecnym momencie walczyć raczej nie będą, a Chelsea takie aspiracje wciąż posiada.
Latem do systemu dołączył Pedro, na debiut czeka Baba Rahman, a odszedł tylko rezerwowy bramkarz Petr Cech, więc nawet mała praca na transferowym rynku nie powinna „The Blues” aż tak zaszkodzić. Czyżby więc największe gwiazdy, z Edenem Hazardem, Ceskiem Fabregasem i Johnem Terrym na czele, tak daleko zadowoliły się sukcesami w ubiegłym sezonie, że aktualnie nie są teraz w okresie wykrzesać więcej energii? Czyżby „The Special One” wypalił spośród nich wszystkie soki? A co na ostatnie wszystko Roman Abramowicz?
Za to dobrze się wiedzie byłemu menedżerowi Chelsea, Claudio Ranieriemu, który po 11 latach powrócił do Premier League. Powszechnie powątpiewano gdyż w to, że Włoch może odnieść efekt w związku z King Power Stadium, i jego Leicester City również nie przegrało meczu.
Tercet egzotyczny „Lisów”, czyli algiersko-japońsko – angielski atak nie ma litości dla przyjaciół i bramkarzy kolejnych rywali. Riyad Mahrez lideruje w klasyfikacji najskuteczniejszych, a Shinji Okazaki i Jamie Vardy ułatwiają go ze ludzi sił.
Menedżerowi nie można nawet zarzucić błędów przy ustalaniu składu, choć kusi człowieka, by Włochowi takowe wytknąć. Ranieri bowiem często „zapomina” o Marcinie Wasilewskim natomiast nie sadza go nawet na ławce rezerwowych. Ale wyniki bronią tworzonych przez „Tinkemana” (Kombinatora? Majsterkowicza?) wyborów, więc Polakowi nie jest nic nowego niż walczyć w Pucharze Ligi i odkładać na zlecenie pod broń więcej na konkursy w Premier League.
Przez eliminacje Ligi Europy nie przebrnęły dwa angielskie zespoły. West Ham nie dał rady rumuńskiej Astrze Giurgiu, a Southampton uległ duńskiemu Midtyjlland. W współczesny forma w części grupowej LE ma Premier League tylu przedstawicieli co… polska ekstraklasa. Ale również Liverpool kiedy również Tottenham, w przeciwieństwie do Legii i Lecha, podawane są w ciele faworytów do osiągnięcia głównego trofeum.
W obecnym a miejscu warto przypomnieć, że angielskie kluby do rozgrywek LE nie zawsze zakładają się jak należy. Tak się przynajmniej powszechnie uważa, zapominając, że – od okresu do momentu — światy z kontynentu potrafią żyć od Wyspiarzy zwykle w świecie lepsze. Chociaż wyniki realizowane przez zespoły z Premier League w Pucharze UEFA i Lidze Europy w XXI wieku nie nie są takie najgorsze. Liverpool i Chelsea to natomiast triumfatorzy finałów z 2001 i 2011 roku, a Middlesbrough i Fulham występowali w rezultatach w 2006 i 2010 roku. Tylko hiszpańskie kluby mogą pochwalić się w obecnym momencie ogromniejszą sumą trofeów, i też z Rosji i Portugalii zdobyły ich tyle jedyne co Anglicy. Bundesliga i Serie I cieszą się z wyników także z ostatniego stulecia.

Możliwość komentowania jest wyłączona.