Czerwone diabły

sport

Już ośmiu menedżerów wydało w bieżącym momencie funkcję w Premier League. Rekord sprzed 18 lat stał więc wyrównany. Jednak końca zwolnień nie widać. O pracę drżą bowiem jeszcze – między innymi – Pepe Mel z West Bromwich, Ole Gunnar Solskjaer z Cardiff City oraz Chris Hughton z Norwich. Ale nade wszystko – tak przynajmniej pochodzi z bukmacherskich notowań – spokojnie spać nie potrafi i David Moyes z Manchesteru United, który przecież latem podpisał z związkiem z Old Trafford kontrakt do 2019 roku.

„Czerwone Diabły” przegrały tylko pod wodzą Moyesa jedenasty mecz. Po niepowodzeniach w ekstraklasie, FA Cup i Capital One Cup, doznały porażki w Lidze Mistrzów. Tym całkowicie przegrały z systemem, który kilka tygodni temu sprzedał swojego najmocniejszego strzelca, Konstantinosa Mitroglou. Oj, żeby za chwilę człowiek nie przerobił określenia „chłopcy do bicia”, na „Diabły do prania”…

Wprawdzie też z europejskich pucharów nie odpadł, ale po raz ci dwubramkową stratę z pierwszego meczu potrafił MU odrobić w rewanżu aż 30 lat temu. Wtedy, w Pucharze Zdobywców Pucharów, za kadencji Rona Atkinsona, „Czerwone Diabły” odprawiły z kwitkiem Barcelonę z Diego Maradoną w sklepie, teraz natomiast na Old Trafford przyjedzie tylko Olympiacos Pireus, więc… Jednak czy naprawdę słówko „lecz” jest tu na zajęciu, skoro podopieczni Moyesa grają tak, że ich najprawdziwszych fanów mogą rozboleć zęby?

Jestem dania, że – choćby, ze powodu na szacunek dla mistrza Anglii – nie należy przedwcześnie odbierać MU możliwości na awans do ćwierćfinału LM, lub nawet na skuteczną pogoń za czołową czwórką Premier League. Sądzę też, iż zastąpienie dziś Moyesa innym menedżerem, w współczesnym jeszcze wracającym z emerytury sir Aleksem Fergusonem, najlepszą receptą na uzdrowienie rzeczy w drużynie nie jest. To rzeczywiście, że Moyes na kozła ofiarnego dodaje się dziś idealnie, ale czyli jego utytułowani podopieczni naprawdę nie mają niczego na sumieniu?

Już w drugim meczu brytyjscy dziennikarze wzięli pod lupę boiskową współpracę Wayne Rooneya i Robina van Persiego (gdyby przyjrzeli się dokładniej obrońcom, pomocnikom, czy skrzydłowym, to wyniki niewątpliwie byłyby całe). Z ostatnich uwadze wynika, że partnerami na murawie Anglik z Holendrem są tylko z nazwy, iż ostatnio, w procesu 90 minut służą do siebie piłkę od pięciu do sześciu razy. Co więcej obliczono, iż w konkursie z Olympiacosem koledzy z grupy częściej celnie zagrywali do bramkarza Davida de Gei (20 razy) niż do van Persiego (19)! A holenderski snajper, zapominając o zmarnowanej we wtorek przez siebie stuprocentowej okazji, opowiadał jeszcze dziennikarzom, że zawodnicy MU wbrew przedmeczowym założeniom, wchodzili w jego okolicę i zamiast mu działać, przeszkadzali w atrakcji. Bez względu choć na to, czy RvP skarżył się, albo tylko narzekał, to fragment ten daje o tym, iż pogoda w szatni MU istnieje niewątpliwie gęsta…

W styczniu Moyes kupił Juana Matę, natomiast w lutym podpisał nowy kontrakt z Rooneyem. Obie transakcje uznano powszechnie za ruch w czystym kierunku, choć wyników drużyny ponadto nie odmieniły. Do wtorkowego meczu w Pireusie kibice „Czerwonych Diabłów” zadawali sobie pytanie, czy latem przeznaczonymi na transfery funduszami (powtarza się o przynajmniej 100 milionach funtów) będzie więcej polecać ten sam menedżer. Albo toż również Moyes zdecyduje wtedy, kto ma stać na Old Trafford, a kto jest obecnie pakować walizki. Już dzisiaj jednak dużo z obecnych kibiców nie chce czekać aż do lata i myśli się, czy obecne na pewno Szkot, oraz nie ktoś inny, powinien prowadzić zespół w marcowych meczach z Liverpoolem i Manchesterem City w Premier League zaś w rewanżu z Olympiakosem w Lidze Mistrzów. Ja z opinią pracy Moyesa poczekałbym do czerwca. Tylko do czerwca 2014 r., natomiast nie 2019…

Możliwość komentowania jest wyłączona.