Czy to aby nie za dużo?

sport

To obecnie, żyć chyba, ostatnia okazja, by pisać o Luisie Suarezie jako piłkarzu angielskiej Premier League. Z takiego okresu bowiem media bombardują kibiców wiedzami o bardzo prawdopodobnym transferze urugwajskiego snajpera do Hiszpanii. Najpierw w akcji o napastnika Liverpoolu na „terytorium position” był Real Madryt, ale „Królewscy” dość szybko zmienili obiekt lubienia i indywidualne doświadczenia przerzucili na Radamela Falcao. Właśnie w Suarezie zakochała się na zabój Barcelona oraz — lecz w najściślejszym czasie, do celu dyskwalifikacji piłkarza, korzyści z zawodnika zazna tyle co z lizania cukierka przez papierek — że już nie odpuści.

Wprawdzie, wyłącznie w grudniu, Urugwajczyk podpisał kontrakt wiążący go z związkiem z Anfield do 2018 roku, dostał tam podwyżkę, a zaraz potem bawiłeś się z tytułu najlepszego piłkarza sezonu w Premier League i korony króla strzelców, lecz… mistrzostwa świata zupełnie nie zdobył. Jednak lub toż tylko wtedy, w miesiącu, płacząc po zremisowanym przez Liverpool meczu z Crystal Palace, po raz pierwszy pomyślał „El Pistolero” o przeprowadzce do Hiszpanii? Śmiem wątpić. Co dużo, uważam, iż składając tuż przed świętami Bożego Narodzenia podpis na kolejnej umowie z „The Reds”, niespecjalnie poruszał się Suarez tym, że złożonych obietnic wypada dotrzymywać, że już dawno obmyślał plan ewakuacji z Wysp.

I że nawet jeszcze wcześniej, rok temu, gdy Liverpool zdecydowanie nie przyjmował się na transfer Urugwajczyka do Arsenalu, walczący desperacko o pozostanie piłkarza w lokalu działacze zawarli spośród nim atrakcyjność w stylu „gentelmen’s agreement”, czy… ty nam pomożesz powrócić do Champions League, a my w perspektywy nie będziemy ci utrudniać zmiany klubowych barw. Suarez nie jest przecież pierwszym bohaterem poruszającej się dłużej niż samo lato transferowe sagi. Wystarczy przypomnieć sobie historię Cristiano Ronaldo, czy przygody Luki Modricia w podróży z Anglii do Hiszpanii…

Tym jednocześnie w działaniu właścicieli Liverpoolu determinacji w grze o zatrzymanie Suareza na Anfield nie widać. Czyżby nie chcieli się już bardzo wstydzić za jego użycie? Czyżby posiadali obecnie dość? Oraz może, po prostu, kwota podawana przez Barcelonę w zupełności pana Johna W. Henry’ego satysfakcjonuje?

W wszystkim razie liverpoolczycy – gdy w ubiegłe wakacje stołeczny Tottenham, gdy sprzedawał Garteha Bale’a do Realu Madryt – jeszcze zanim dobili targu z lokalem z Camp Nou — już zaczęli na potęgę kupować. Więc również nie zarobili, a już tracą! Rickie Lambert, Adam Lallana, Emre Can już na Merseyside się zameldowali, zaś w kolejce na transfer na Anfield czekają – podobno – Divock Origi, Lazar Marković, Alexis Sanchez oraz Dejan Lovren. Nie zbyt dużo trochę? Że w współczesnym polu o przypomnieć menedżerowi Brendanowi Rodgersowi również jego starym, jak takie szaleństwo zakupów zatrzymało się w Tottenhamie. Zwolnieniem Andre Villasa-Boasa oraz szóstym miejsce w lidze! Ligą Europy zamiast Ligi Mistrzów! A jednak w współczesnym okresie Liverpool zależy w Premier League być doskonały.

Możliwość komentowania jest wyłączona.