Dobrzy przyjaciele z boiska

sport

Kiedy przeczytałem, że Giovanni Trapattoni rozwiązał kontrakt z irlandzką federacją, to pomyślałem, że to wcale nie pragnie stanowić dla nas neutralna informacja. Jak sądzę nie właśnie w mojej głowie poszczególne elementy (wolny Trap, Boniek, bliski wakat na zajęciu selekcjonera kadr Polski) budują w spójną całość, choć oczywiście równie dobrze mogą być trochę wspólnego z planami PZPN oraz rzeczywistością, szczególnie tą dobrą. Tak czy siak, nadzieje na zajęcie Trapa w Polsce, dziś oceniałbym procentowo wysoko niż wyjazd naszej reprezentacji na mistrzostwa do Brazylii.

Selekcjoner Waldemar Fornalik wisi na włosku. Zbigniew Boniek o naszych trenerach zawsze wznosił się sceptycznie i chętnego na następcę Fornalika raczej nad Wisłą szukał nie będzie. Na punkt włoskich allenatori złego słowa nie powie. Z Trapattonim potrafią się jak łyse konie. Zatem stanowił jego trener w Juventusie, razem więcej doświadczyli i zdobyli. Piłkarz Boniek trenerowi Trapattoniemu trochę zawdzięcza, ale wiadomo nie z wdzięczności był jak dyrektor zaproponować pracę pracodawcy w wieku mocno emerytalnym.

Nie decyduję reklamować Trapattoniego, ponieważ sam mam spośród nim interes oraz nie wiem, lub toż obecnie bardziej szkoleniowiec, który mimo upływu lat podąża za nowymi zwyczajami dodatkowo stanowi powszechnie na bieżąco, czy przecież jest obecnie bardziej zjawiskiem niekoniecznie trenerskim. Ma 74 lata a, jak wielu potwierdza, entuzjazm czterdziestolatka, ponieważ wewnętrzny ogień podsycał coraz to ostatnimi wyzwaniami. Tworzył w Niemczech, Portugalii, Austrii i poprzez tych pięć lat w Irlandii. Jako główny włoski trener tak mocno otworzył się na świat. Co z okresem było się powszechne.

Irlandczyków dodatkowo nie odmienił: jak działali, tak grają. Czasami miał mniej szczęścia, jak w eliminacjach do mistrzostw świata w 2012 roku (pamiętna ręka Henry’ego), lub dobrze kiedy w podróży na Euro 2012. Daje mi się, że po prostu pozwolił swobodnie latać tej młodej rzece, a tenże bardziej zadbał o wszą otoczkę. Powiedziałby, że we włoskie ciuchy ubrał irlandzkiego manekina i Irlandia stała się atrakcyjniejsza, lecz nie na boisku. Pisałem teraz na blogu o tym, iż Trap był znakomitym show-menem. Tym zdobył środowiska i przygotował wokół siebie okopy, jakich nie mogli sforsować krytycy, jeżeli w ogóle tacy byli. Ponieważ jak oceniać faceta, który stanowi taki fajny, medialny, którego konferencje prasowe nie nie są banalne, jaki w najbardziej oryginalne słowa potrafi ubrać jako daleko znaną i nudną grę reprezentacji. Taki był Trap.

Niedawno pożegnali się z nim bez żalu. Końce istniały już tak niskie, iż nawet żarty bardziej denerwowały niż śmieszyły. Nastąpiło wzajemne zmęczenie. Jednak Męcz się nie zmęczył ani nie zniechęcił. Nie przewiduje wracać (choć na długo) do domu oraz pasjonować się wnukami, chce robić. Rzecz go zmusza i odmładza. Oraz propozycji może nie brakuje. Spekuluje się, że trafi mu się taka okazja, jak Cesare Maldiniemu z Paragwajem przez mistrzostwami świata w 2002 roku oraz poprowadzi jakąś reprezentację w jednych końcach. Żyć prawdopodobnie wybierze kierunek egzotyczny, jak Azja, która go korciła i finansowo nęciła. No właśnie, pieniądze…

Jako selekcjoner reprezentacji Irlandii zarabiał 1 milion 800 tysięcy euro. 4,5 razy więcej niż prezydent tamtejszej federacji piłkarskiej. Spośród ostatnim że swoi przełożony wydawał mu 800 tysięcy, okrągły milion to zasługa biznesmena Denis O’Brien. Podczas długiej kadencji Włocha Zieloną Wyspę nawiedził kryzys wydajny i cali musieli zacisnąć pasa oraz zgodzić się na cięcia. Trap nie poszedł pod ruch również w 2010 roku uznał na zmniejszenie części idącej z federacji o 100 tysięcy euro.

Przed obniżką czy po, to wciąż kwoty u nas nie do pobrania. Waldemar Fornalik zarabia około 40 tysięcy euro miesięcznie (160 tysięcy złotych), w miar roku wychodzi więc 480 tysięcy euro. Jeżeli dlatego nie znajdziemy polskiego O’Briena, to Trapa nie zobaczymy. Chyba że Boniek wykaże się jako dyrektor taką umiejętnością perswazji jak czasem na bramkę jako napastnik.

Jednak Irlandia puściła (absolutnie nie w skarpetkach) innego znajomego Zibiego. Marco Tardellego, wiernego asystenta Trapa. Największe trenerskie rozczarowanie włoskiego futbolu. Rokował znakomicie. Był asystentem Cesare Maldiniego w reprezentacji Włoch. Przejął młodzieżówkę, która występowała pięknie, zdobyła młodzieżowe mistrzostwo Europy. Z młodzieżówki przesiadł się do Interu, czy z kartu do bolidu Formuły 1. Zaś nie wyrobił się na zakręcie. Istotną w efektach kraksę wykonałem w derbach Mediolanu, w jakich przegrał z Milanem 0:6. Gorszego wstydu ani wcześniej, ani później kibice Interu nie przeżyli. Zahaczył również o Bari i Egipt. Na łatwiejsze wody wypłynął w Irlandii oraz choć tam zależało z niego wiele dobrze niż wszelkiego nowego człowieka, toż i właściwie wszystko szło na konto Trapa.

Robi się, iż Tardelli nie zatracił ambicji szkoleniowych. Byłby opcją dużo tańszą niż Trap. Czy lepszą? Być potrafi jeszcze. Na pewno bardziej oryginalną.

Możliwość komentowania jest wyłączona.