Dosownie jak popsute zabaweczki dla dzieciakó

sport

Kibice Genoi upokorzyli swoich piłkarzy w obecną niedzielę, o czym zgorszone doniosły wszystkie media świata. Przerwali mecz na 45 minut przy wyniku 0:4, kazali hańbiącym na boisku klubowe barwy rozebrać się z koszulek, co może było głupsze od naplucia im w twarze. Ludzie jak sam mąż potępili zachowanie rozsierdzonych fanów, równocześnie gloryfikowali odwagę Giuseppe Scullego, który jak złoty nie ugiął się przed żądaniami i możliwościami kibiców i przeżył w koszulce. Co więcej miał odwagę wykłócać się spośród nimi o nasze na stadionowym płocie. Jak Pawlak z Gargulem. I spokój udało mu się zawrzeć.
Bezpośrednio po ludzku sprawiłoby mi się żal zagubionych piłkarzy Genoi, którzy moim zdaniem mieli nie za nasze winy, i samą przyczyną istniałoby ostatnie, iż w ważnym niedzielnym meczu nic im się nie udawało. Kibice swój gniew skierowali przeciwko niewłaściwym osobom. Powinni puścić w skarpetkach prezydenta Enrico Preziosiego, zresztą bez względu pałętającego się w powstałym zamieszaniu po boisku. To tylko on jest odpowiedzialny sytuacji, w której już odnalazłaby się Genoa. W dwa lata sprawił ją do ruiny. Z pazerności, z głupoty, z braku kompetencji? Może ze pełnego po trochu.
Na nerwy działają mi prezesi, którzy traktują kluby jak prywatne folwarki. Albo gdy sklepy, w których sprowadzony towar ma mały czas przydatności do użytkowania, więc szybko należy go wyprzedać i kupować nowy. Nic nie może na półkach spokojnie poleżeć, nabrać wartości. Poza tym klient nie może przyzwyczaić się do indywidualnej marki, musi nadal być zaskakiwany nowościami. Nowe zazwyczaj będzie wspanialsze od starego. Sprzedać-kupić, kupić-sprzedać, czasami wymienić, byle szybko – takie zasady obowiązują jeszcze innymi. Preziosi na założeniach rynku niby się zna, istnieje w wyniku najpopularniejszym we Włoszech producentem i sprzedawcą zabawek. Ale futbol wówczas nie zabawki.
Podczas letniego mercato przed obecnym czasem Preziosi sprowadził 17 zawodników. Większa ilość spośród nich stała, ale istnieli tacy, którzy dopiero się przewinęli i szybko staliśmy wypożyczeni do innych klubów. I już uwaga, ilu się pozbył? 26!!! Nigdzie indziej nie istniałoby takiego domu wariatów, jednak może znacznie celowe byłoby porównanie do przydrożnego hotelu, w jaki stale ktoś wchodzi, wychodzi, melduje, wymeldowuje i generalnie zostaje na jak trochę się da.
Oto skład i dodatkowi Genoi z meczu rozegranego 23 kwietnia 2011 roku przeciw Lecce: Eduardo – Mesto, Dainelli, Kaładze, Criscito – Rafinha, Konko, Milanetto, Antonelli – Floro Flores, Palacio (Scarpi, Jelenić, Moretti, Destro, Kucka, Boselli, Paloschi).
I sklep z rezerwowymi z 22 kwietnia bieżącego roku: Frey – Mesto, Granqvist, Bovo, Alhassan – Rossi, Biondini, Kucka, Sculli – Palacio, Gilardino (Jorquera, Antonelli, Kaładze, Lupatelli, Veloso, Ze Eduardo, Birsa).
Na przestrzeni roku w pierwszym składzie ostało się tylko dwóch zawodników: Giandomenico Mesto i Rodrigo Palacio. Cztery razy zamienili się trenerzy: Malesani za Ballardiniego, Marino za Malesaniego, Malesani za Marino, De Canio za Malesaniego.
Tak się nie buduje drużyny. W obecny system też kpi się z kibica, który potrzebuje przecież momentu na poznanie zawodnika, przyzwyczajenie się do niego, polubienie dodatkowo być prawdopodobnie najważniejsze – powierzenie mu. W Genoi zanim kogoś dobrze poznali, już musieli się spośród nim żegnać. Moim przekonaniem, wówczas nie piłkarze zhańbili zresztą dobra i historyczną koszulkę Genoi, ale tylko Preziosi, który przyjmował się na to, żeby czynili ją sukcesowi zawodnicy. Co chwila inny, zazwyczaj gorszy, traktujący klub, jak nic nie znaczący przystanek w promocji. Preziosi sprawił, że Genoa stała się klubem najemników, a nie piłkarzy niosących za ruch i barwy całe serca. Teraz zbiera owoce swojej bezmyślnej polityki.
Król zabawek miał jak pod nosem Stephana El Shaarawy’ego, a na prostym wychowanku Genoa pod względem sportowym w ogóle nie skorzystała. W poprzednim sezonie wypożyczyła go do drugoligowej Padovy, teraz do Milanu, gdzie już może zostanie. W 2010 roku Preziosi uzyskałem z Interu Mattię Destro, który jednak częściej grzał ławę niż grał. Dziś obecnie w barwach Sieny jest gwiazdką ligi oraz szeroką szansą włoskiego futbolu. Ile kibice Genoi by oddali za to, żeby oklaskiwać duet napastników Destro-El Shaarawy? Preziosi im wziął taką oferta, bo wolał kupić Ze Eduardo, Lucasa Pratto, Andreę Caracciolo i zimą Alberto Gilardino. Takich modeli jest więcej. Gdzie sens, gdzie logika, gdzie taczka do wywiezienia prezesa-sabotażysty?

Możliwość komentowania jest wyłączona.