Gdzie te długo oczekiwane zmiany?

Pokutuje opinia – i chyba trzeba się z nią zgodzić – że Manchester City nie obronił tytułu mistrza Anglii, ponieważ latem ubiegłego roku zaniedbał transfery. Bo tacy piłkarze jak Fernando, Eliaquim Mangala oraz – ściągnięci za darmo – Bacary Sagna i Frank Lampard tylko uzupełnili kadrę zespołu, a czempion, choćby najsilniejszy, też powinien się wzmacniać, dokładnie we całych formacjach. Czy nowy mistrz, stołeczna Chelsea, a jej menedżer Jose Mourinho, wyciągną wnioski z niepowodzenia zespołu z Etihad Stadium?
Ostatnią drużyną, której udało się obronić tytuł był Manchester United w terminie 2008/09. Potem kolejni mistrzowie żegnali się z koroną tylko po roku. Czy zostawią ją te, teraz w miesiącu, „The Blues”? Na razie na Stamford Bridge nie ciągną się z zakupami. Uważają, iż dysponują czas, czy raczej kupują w niniejszych piłkarzy, którzy dominowali w Premier League dwa miesiące temuż?
Uważamy tył lipca. Rok temuż o tej godzinie w Chelsea trenowali już Cesc Fabregas, Thibout Courtois, Diego Costa, Loic Remy i Didier Drogba, czyli kadrę zdążył skompletować Mourinho już na długo przed przystąpieniem sezonu. Teraz jest inaczej, bo patrzy na ostatnie, że „The Special One” poświęconych na wzmocnienia zespołu pieniędzy Romana Abramowicza w treści nadal nie zaczął wydawać. Tworzę „w myśli”, bo wprawdzie za brazylijskiego pomocnika Nathana z Atletico Paranaense i bramkarza Asmira Begovicia ze Stoke zapłacił w odpowiedzi ponad 12 milionów funtów, ale jednak to – prawdopodobnie – dopiero ułamek funduszy zaplanowanych na letnie transfery. Zresztą obaj wspomniani piłkarze, co łatwo zgadnąć, nie otwierali listy życzeń portugalskiego menedżera i okazji na sztukę w pierwszym składzie (zwłaszcza nastoletni Brazylijczyk) na razie – choć w lidze – nie stanowią.
Nie zostawił o wypożyczonym z AS Monaco kolumbijskim napastniku Radamelu Falcao. Sięgnięcie po snajpera, który w ubiegłym sezonie zawiódł na całej grupy w ataku Manchesteru United, powszechnie kwalifikuje się jak robienie bardzo ryzykowne. Wydaje mi się jednak, że Mourinho wcale aż tak wielu nie ryzykuje. Widocznie pochodzi z otwarcia, że drugiego tak małego czasu z rzędu Kolumbijczyk trzymać nie może. Niewykluczone też, że to wypożyczenie traktuje menedżer jako pojedynek ze prostym mentorem Louisem van Gaalem, który do Falcao dotrzeć nie potrafił, a Mourinho jest pewien, iż on toż może. Ale ciekawe, czy wybiera z „El Tigre” uczynić w ataku Chelsea partnera dla Costy, albo właśnie jego zmiennika.
W nocy ze środy na czwartek „The Blues” dostali łomot w prywatnym meczu z New York Red Bulls. Jestem daleki od wyciągania wniosków z końców spotkań przed sezonem, ale 2:4 z przedstawicielem Major League Soccer chluby nie przynosi. Za to ostatnia porażka z pewnością sprawi, że widoczni w ruchu ze Stamford Bridge za przelewy z pewnością zintensyfikują starania obrońcę Johna Stonesa z Evertonu i pomyślą o klasowym skrzydłowym. Wprawdzie kolejnych meczów podczas amerykańskiego tournee (z PSG i Barceloną) londyńczycy za jakąś cenę wygrywać także nie muszą, a jeśli na sierpniowy bój o Tarczę Zgodności z Arsenalem sklepu nie wzmocnią i budowy nie poprawią, więc ich nadzieje na obronę mistrzostwa, choćby w przededniu inauguracji sezonu, mogą wyspiarscy bukmacherzy oceniać niżej od możliwości MU, MC i Arsenalu.

Możliwość komentowania jest wyłączona.