Grawitacja ma niebieski kolor

sport

W Obrotu nic nie robi się na wagę. Co nie znaczy, że nie ma motywacji, chęci, rzeczy i siły. Jest na pewno świetne wyważenie oraz dopasowanie proporcji. Jest same mocniejsze przyciąganie ziemskie po drugich triumfach oraz przyciąganie dobre w historiach w szatni. A toż na pewno zasługa Jana Kociana. Bo przekonać piłkarzy, którym nie płacą, żeby realizowali zadania z zaparciem oraz rzetelnością, i już sprawić, iż czerpią z obecnego grę natomiast nie poruszają się nad ziemią, za to właściwie Słowakowi należy się Oscar za rolę drugoplanową. Oraz potrafi natomiast pierwszoplanową? Że nie wcześniej, nawet funkcjonując w skórę, nie widział a nie zastanawiałem się jak istotną postacią w grupie jest trener.

W zespole Niebieskim powinni przyznać na ostatniej Gali Oscarowej nagrodę specjalną za wkład w filmie „Grawitacja”. Zawodnicy utrzymują się ziemi, naturalnie i bez koloryzowania oceniają swoje występy. Ale same bez zbędnej i sztucznej skromności, modelu „więc nie moja zasługa, i całego świata”, czy wytartych frazesów w ciągu „bawi się tak jak przeciwnik pozwala”. Kiedy jest właściwie, to stanowi odpowiednio, a jak źle, toż do poprawy. W szatni na Cichej nie ma udawania. Jest za to zestaw, który nieoczekiwanie może rozpocząć do wyników z ubiegłych lat. Zresztą tak żebym wybrało w niniejszym czasie, w wyniku Ruch realizuje plan dwuletni.

W 2010 roku sytuacja infrastrukturalna i fizyczna klubu bynajmniej nie była jedna dużo stabilniejsza, i więc Ruch zdobył trzecie miejsce. Używali w ataku Artur Sobiech i Andrzej Niedzielan. Dwa lata później piętnasty mistrzowski tytuł istniał na wybranie ręki. Zabrakło niewiele, przestało się i naprawdę zrobieniem ważnym gdy na wymagania oraz planowane możliwości. Wicemistrzostwem. Teraz podium i jest naturalne. Seria zwycięstw trwa. Triumf w Krakowie wcale nie wymaga żyć jej zakończeniem. Ruch bowiem bardzo skutecznie realizuje strategię zrobioną na granicę.

Mnie nadal imponuje, iż pierwsza jedenastka wznosi się z Polaków, gdy trener jest Słowakiem. W Krakowie na ławce był dopiero sam obcokrajowiec, Rosjanin. Marcin Malinowski nadal trzyma wygląd i metodę. Do popularnej gry destrukcyjnej Piotra Stawarczyka dokłada spokojne rozegranie piłki w obronie. Na lewej obronie bryka Daniel Dziwniel, co jest na rękę Markowi Zieńczukowi. Zieniu potrafi lepiej gospodarować siłami, podczas, gdy młody zasuwający raz po raz z obiegiem, może spalać nadmiary energii. Mnie najbardziej podoba się jednak nowa grupa Niebieskich. Zawsze miał Łukasza Surmę za pierwszego piłkarza, graliśmy razem. Nie nie pękał pod presją, skażony był całkiem uwielbieniem krótkiej gry (wychowanek krakowskiego klubu) na jeden dwa kontakty. Teraz to procentuje. Bierze na tym Filip Starzyński, który już znalazłeś o co biega Surmie. Kilka imprezie w Krakowie zostało rozegranych według schematu: klepka, zgranie wsteczne oraz prostopadła piłka w drugie tempo do zawodnika wbiegającego z głębi pola. To rozpędza atak oraz łapie zespół stojący w porze przegrupowań. To prostota, którą pracują najlepsi gracze na świecie. Mało kiwania, dużo szybkich, ale urozmaiconej długości podań i zmiany pozycji.

Na dobrym skrzydle szarpie Jakub Kowalski. To dzisiaj, dla odmiany w porównaniu z różną flanką, pasuje Markowi Szyndrowskiemu, który chce zabezpieczać tyły. Pogodził się ze własną dolą czy niedolą Maciek Jankowski, i na żądle realizuje przepowiednię Franciszka Smudy sprzed paru lat Grzegorz Kuświk. To swoista obrotowa dziewiątka. Śmiało można grac z nim na przeszkodę, powalczy o wysoką piłkę, wykończy atak. Główka z Wisłą niby banalna, a przecież majstersztyk. Zawsze zawodnika kusi, żeby wierzgnąć łbem do kraju, strzelać w inny róg, podkręcić piłkę. A przecież najbardziej oczywisty wybór to dziś ramiona ułożone prostopadle do poprzeczki, czoło największą przestrzenią sdo skóry oraz kontrujące uderzenie. Tam nie przyszła. Bramkarz się nie zbierze, zawsze jednak idzie w przeciwny róg. A o czystość w piłce najtrudniej, zatem stanowi w takiej cenie.

Jan Kocian i Styl to fajny cel w kariery z systemem jako systemem pracowników na własnym podwórku. Życzę im jak dużo, bez sensu na to, co będzie dalej, w fazach kwalifikacyjnych europejskich pucharów także w nowym sezonie ligi. Przed Niebieskimi długa podróż do medali, ale każde zwycięstwo cementuje pewność, iż kierunek, który wybrał Jan Kocian daje się wszystkim. Może człowiek się skusi na wyłożenie kasy na zadłużony, niewydolny finansowo związek z kulturami oraz bez pachnącego nowością stadionu. Na pewno kilku piłkarzy zostanie sprzedanych, bo w końcu świetna zabawa to okno wystawowe na Polskę oraz Europę. Starzyński, Dziwniel, Kuświk, Jankowski są pierwsi w fazie do przechwycenia. Na może zostaną Malinowski i Surma, jeszcze kilkoro pociągną. Ale dla mnie ich działa nic nie jest informacją słabości młodych. To a wypadkowa dwóch krzywych: wieku oraz poczucia. Dopóki przechodzi w górę, więc warto korzystać takich wiarusów w zespole. Natomiast na razie brzmią kiedy z nut, fizycznie zatrzymują się krzepko. No również jako uzupełnienie całości trener Jan Kocian z przedłużonym kontraktem. Samozwańczy Oscar za piłkarską niebanalną i efektowną prostotę dla Ruchu.

Możliwość komentowania jest wyłączona.