I znowu to zrobili!

sport

Końcówka sezonu Premier League a nie istniała rzeczywiście duża, kiedy mogliśmy się tego spodziewać jeszcze parę tygodni temu. Niemal każde niewiadome w minionej kolei były lekko naciągane. Mistrz, szósty zespół ligi oraz trzeci spadkowicz były prawie w stu procentach znane. Wierzyłem również w remis West Hamu na Etihad, ale zwycięstwo Młotów miał jako chcenie ściętej głowy. Z żalem spoglądał na nowym ekranie w dziupli komentatorskiej na zafrasowaną twarz Stevena Gerrarda. Stanowiło w niej wypisane całe mienie po tym trudnym oraz wielkim zarazem dla The Reds sezonie. Ujmował mnie naszym zachowaniem Brendan Rodgers, gdy łatwo oraz danie pozdrawiał i dziękował za całe rozgrywki fanom z Anfield. W współczesnym tymże momencie inny spokojny oraz przyjemny menedżer, Manuel Pellegrini poprowadził swoich piłkarzy ku złotym medalom oraz pucharowi za triumf w ostatniej edycji Premier League.

Kamil Stoch z kobietą, na zdjęciu z własnym fanklubem LFC, liczył w założeniu doświadczyć smaku fety mistrzowskiej na Anfield. On jeden wie, ile waży na szyi złoty medal. Dokładnie w gramach oraz w przenośni w tonażu codziennych emocji, potu, wysiłku, stresu, walki, przesuwania własnych możliwości. Niby banał oddać dwa szybkie, równe i doskonałe dla różnych kroki na olimpiadzie albo zdobyć Kryształową Kulę przy 38 kolejkach trudnego sezonu piłkarskiego, żeby zostać mistrzem Anglii. A, ponieważ tu sport indywidualny, wielki talent, trafianie z metodą i wiatrem pod narty. To uproszczenie bez przełożenia na prawdę sportową. W obu przypadkach chodzi o uważanie się cały chwila w największej jakości, na wierzchu. Stocha nikt nie przebił, Liverpool przebiło City.

Każdy robi bilans potknięć, głupio straconych biedni oraz punktów. Kto by przypuszczał, że Liverpool zaliczy wpadkę w Hull na starcie grudnia, a potem przegra dwa ostatnie konkursy w kalendarzowym 2013 roku. Według mnie wtedy naturalnie w grudniu kołdra stawała się ostatecznie za niewielka dla The Reds. Liverpool nie wykorzystał daru od losu którym był brak występów w europejskich pucharach. Świeżość to jednak również nie wszystko. Nikt nie postawiłby złamanego pensa na triumf Sunderlandu na Stamford Bridge, remis na Etihad, zwycięstwo w Teatrze Marzeń oraz mieszkanie Czarnych Kotów dwa miesiące temu. Od początku ligi wszyscy szukali dwóch, i nie trzech spadkowiczów, ponieważ samo miejsce zaklepane było ale dla Crystal Palace. I po dziesięciu kolejkach sezonu, gdy Orły przegrały 9 meczów, to przedziurawienie dna własnymi dziobami było mało murowane. Ale pojawił się Tony Pulis i Orły wzbiły się ponad kreskę. Mało kto myślał w porażkę 0:3 Kanonierów na Goodison Park a jednak znów tylko czwarte miejsce zespołu Arsene Wengera. To jednak Wojciech Szczęsny i spółka najwięcej nocy spali na poduszkach z wyhaftowanym napisem „lider”. I w tuzin porażek Manchesteru United nie uważał na że nikt, nawet największy wróg Czerwonych Diabłów.

Wśród menedżerów na moim własnym podium stają kolejno Manuel Pellegrini, Brendan Rodgers i Kolory Pulis. Chilijczyk za świetne transfery oraz posprzątanie bałaganu w szatni po Roberto Mancinim. Wszyscy piłkarze jako jedyny mąż docenili poza warsztatem trenerskim racja tę bezcenną rolę Pellegriniego. Rodgers przywrócił na Anfield Ligę Mistrzów oraz radość, która stanowiła owa jak tytuł mistrza Anglii z 1990 roku. The Reds byli o 3 kroki (3 punkty) od mistrzostwa. Za tytuł The Reds płacono 33 funty za postawionego jednego. Jest wicemistrzostwo, wytęskniona Liga Mistrzów, świetny system oraz artykuł do analizy dla Brendana Rodgersa na niemal wszystkie wakacje. On toż uwielbia. Oraz Tony Pulis znów w 22 letniej karierze trenerskiej wybronił prowadzony zespół przed spadkiem klasę niżej. Hats off przed Pulisem!

Moja jedenastka czasu z rezerwowymi w nawiasach nie będzie stanowić dużego zaskoczenia. W bramce Wojciech Szczęsny (Petr Cech). 16 czystych kont oraz dwa palce ze Dobrej Rękawicy dla Polaka (wyglądający oraz środkowy). Dwa dla Petra Cecha (swój i słaby), a kciuk dla Amerykanina Tima Howarda z Evertonu. Głównie do niego zadowala to OK.

W obronie Vincent Kompany, w dodatku z opaską kapitana. Drogie było blisko przed uniesieniem pucharu zachowanie Belga. W euforii miał o kolegach, jacy nie wyrobili pięciu meczów normy, by otrzymać pamiątkowy złoty medal. Wyłowił ich z tłumu trenerów i fizjoterapeutów, zagonił na podest delikatny oraz uznał czuć się częścią wielkiej całości. Poza niego Gary Cahill z Chelsea. Za pewność, nieustępliwość, zrobienie postępu w grze stopera i najmniej straconych goli przez The Blues. Na brzegach obrony Pablo Zabaleta i Leighton Baines. Piłkarze o różnych atutach i sztukach technicznych, tak inni w walce i zostawieniu na boisku, ale zapewniający swoim drużynom asysty przy golach oraz zaufanie w końcach. Trudni do bólu, oddani rzeczy w jakimkolwiek meczu. Niby Aleksandar Kolarov pamiętał o samą asystę dobrze z Pablo Zabalety, ale Serb sprawdzał się zwykle w meczach, w których nie potrzeba było chronić. Jest mocno łatwiejszy w ataku niż obronie, jest złe przyspieszenie. Zabaleta nie był sobie swoich na prawej obronie.

W innej drodze na pewno Yaya Toure, a obok jego boku Steven Gerrard. Poślizg kapitana The Reds będzie drinku ze znaków rozpoznawczych minionego sezonu Premier League. Ale pomoce oraz gole z karnych Steviego G., jego ulubiona harówka w każdym meczu Liverpoolu także. Yaya Toure to piłkarz z kolejnej galaktyki. Wygląda czasami kiedy ociężały kolos, jakiemu się nie chce. Podaje pozornie niechlujnie, za lekko, łapie się za mięsień, kuśtyka i człapie z grymasem bólu na osoby. A następnie przeprowadza kosmiczne prace kiedy te z Crystal Palace oraz Aston Villą albo perfekcyjnie bije rzuty wolne. Idealnym więc uzupełnieniem środka pomocy musi stać David Silva. Żywe srebro, jednak do niego pasowałoby określenie żywe złoto. Najwyższej klasy. Uwielbiam wyglądać na jego grę. Kreacja, przetwarzanie danych, bycie z gracją nad piłką oraz czułościami na największym poziomie.

Czas na skrzydła. Wyróżniam Edena Hazarda oraz Raheema Sterlinga. Młody Anglik świetnie radził sobie nie ale na stronie, lecz i w wagi rozgrywającego. Dojrzał, zasłużył na wyjazd na Mundial, może nawet na ważny skład reprezentacji Trzech Lwów. Do szybkości ze swobodą dorzucał w pakiecie fantazję. A Eden Hazard, mimo słabszej końcówki sezonu wskutek kontuzji, to faktycznie pierwszy wybór dla wszystkiego menedżera.

Jest jedno miejsce, a dwóch piłkarzy. Luis Suarez oraz Edin Dżeko. Urugwajczyk strzelił mało dwa razy dużo goli, zaliczył dwucyfrówkę asyst, ale Bośniak pamiętał o moc większą konkurencję w szatni. Alvaro Negredo, Kun Aguero, Stevan Jovetić, liczył w kim przebierać Manuel Pellegrini. Nie inaczej było zbyt kadencji Roberto Manciniego, choć Włoch o znacznie częściej zwracałem się sympatią do rodaka Super Mario, niż stanem aktualnej formy, co też zostało drinkom z dużych atutów Pellegriniego. A piłkarze wyłapują od razu uczciwość oraz rzetelne oceny oraz wybory menedżera. Dlatego pierwsze pół meczu dla Luisa Suareza, oraz pozostałe z góry dla Edina Dżeko.

Sędzią tych gier został dla mnie Lee Probert. W dowolnym meczu, który komentowałem trzymał wysoki stopień i ciśnienie. Lekko przygarbiony, z prostym uśmiechem, ale bez złowrogiego spojrzenia najczęściej kwitował żale, nerwowe wyskoki i reklamacje piłkarzy. Wszystko badał na zimno, żadnego nerwowego biegania w ścianę zawodników, szastania kartkami, klasa światowa. Fajnie, iż dostał w ramach prestiżowego wyróżnienia finał Pucharu Anglii na Wembley do gwizdania.

Przed dwoma sezonami ostatnie chwili rozgrywek Premier League wprowadzały w fotel, gdy Kun Aguero rozrywał sieć i uczucia oszalałych kibiców City oraz zawiedzionych fanów United. Tym jednocześnie ostatnia faza była planowym potwierdzeniem systemu w tabeli po zaległościach ze środy 7 maja. Ale cały sezon z 25 kolejami na fotelu lidera pozostanie najlepszym w sprawy Premier League. Na pocieszenie dodam, że do ostatniego sezonu już mniej niż 100 dni. Miłej tęsknoty!

Możliwość komentowania jest wyłączona.