Jagielonia i Zagłębie

sport

Za nami druga kolejka T-Mobile Ekstraklasy. Mimo potwornych upałów większość meczów pozostawała na przyzwoitym poziomie. Ta część sztuk była czynniejsza od inauguracji. „Zaplusowała” Jagiellonia. Rok temu objawieniem jesieni był system Piotra Stokowca, Polonia. Czarnym koniem tej jesieni, i pewnie a wszelkiego okresu, ma szansę znowu zostać drużyna wykonywana przez tego mężczyzny. Także nie chodzi nawet o to, że białostoczanie zdobyli kiedy na razie komplet punktów, chodzi o zatem kiedy je osiągnęliśmy. Tydzień temu wygrali zasłużenie w Bydgoszczy. Teraz pokonali Śląska. Poprzedni szkoleniowiec Jagi Tomasz Hajto nie pozostawił po sobie spalonej ziemi. Dokonał selekcji zawodników oraz zaszczepił w układzie pewien styl. Zespół potrafił długo bronić się przy piłce, szkopuł w współczesnym, że dużo spośród obecnego powstawało. Drużyna Hajty rozgrywała akcje w jednym tempie, brakowało zmiany rytmu, przyspieszenia. Więc po pierwsze, po drugie zespół tracił zbyt bardzo goli. Trener Stokowiec nie czyni rewolucji, po prostu mama się poprawić te dwa elementy zachowując fundamenty. Pomimo dwóch straconych bramek w końcówce zajścia we Wrocławiu obrona Norambuena-Baran-Pazdan-Straus wyraża się obiecująco. Na rozmowy prasowej po meczu z Zawiszą Stokowiec powiedział m.in. : „Musimy przyspieszyć grę”. Widać, że owo jego oczko w głowie. Ze Śląskiem kilka razy przyspieszyli oraz utrzymywali już 3-0! Jaga ma wszystkie informacje ku temu, by zostać objawieniem sezonu.

Z plusów warto wymienić dobrą grę Górnika, konsekwencję Piasta, debiut Visnakovsa, oraz dodatkowo postawę Pogoni. Wynik spotkania z Legią jest mylący. „Portowcy” zagrali naprawdę obiecująco oraz z szerokim zaangażowaniem. Jeżeli na nowe mecze wyjdą równie zmotywowani to zadanie zajęcia w głównej ósemce powinno stanowić w ich wpływie.

Minusy to nowy słaby mecz Podbeskidzia, które w jak nie przypomina heroicznie walczącej o utrzymanie drużyny z wiosny; kiepska gra Lecha i Wprowadza. Przy „Miedziowych” warto się na chwilę zatrzymać. Latem dokonała się umowa z trenerem Pavlem Hapalem. Byłem świadomy, że nie zostanie przedłużona. Bo jak dlaczego? Ubiegły etap stanowił dla Zagłębia nieudany, wyniki były przy zaufań i potencjału zespołu, i poza mocno przeciętna. Ten mechanizm nie miał stylu, nie pewno było ręki szkoleniowca. Jesienią miną dwa lata od Czech dotarłem do Lubina, a efektów jego akcji nie dostrzegam. Z zawodników poprzez niego przyniesionych (głównie rodaków bądź Słowaków) sprawdził się tylko Papadopulos, sam z najodpowiedniejszych środkowych napastników naszej ligi. Nawet Robert Stawiaj nie istnieje w stanie działać na takim gatunku jaki prowadził przynajmniej przy Konwiktorskiej. Przynajmniej, bo najlepiej występował w Górniku. Na usprawiedliwienie trenera do góry przychodzi mi ale to, iż nie on główny połamał sobie zęby na Zagłębiu. Wcześniej taki los spotkał choćby Jana Urbana, który z Legią właśnie ustrzelił dublet. Widać ten ruch jest absolutnie specyficzny? W jakimkolwiek razie kibiców jest również niewdzięcznych. Jeżeli po drugiej przegranej fani krzyczą do własnych piłkarzy „Jeszcze jedna porażka i wp..dol”, to ręce wpadają… W wszelkim razie Hapal jest może zagrożony. Miesiąc temuż był doskonałym kandydatem, żeby trenować system oraz prowokować do niego wolno wychowanków (bo taka jest wreszcie forma tego dobro tworzącego z młodzieżą klubu), i po dwóch niepowodzeniach już się nie nadaje? Gdzie tu logika?! Jeżeli działacze mu uwierzyli, to niech dadzą mu popracować, w efekcie pierwsza jedenastka dużo się zmieniła oraz trzeba mało czasu na to, żeby zespół zaczął prawidłowo funkcjonować. A że tak działacze szukają następcy dla Czecha, następcy, który działał wspomnianą politykę związku to mówię Kazimierza Moskala. Rozwiązanie go z Wisły to jakaś z najgłupszych decyzji Bogusława Cupiała. To szkoleniowiec, który zapewnia mądre wprowadzanie młodzieży oraz podnoszenie zespołu grającego przyjemny dla oka futbol. Zwraca się, iż o to już przechodzi w Lubinie. Moskal jest także jedna zaletę, teraz jest darmowy.

Kolejka skończyła się w Kielcach. Korona przegrała obok siebie pierwszy raz w współczesnym roku. Byłbym zawsze bardzo daleki od twierdzenia, iż Wisła Franciszka Smudy ma już ten popularny charakter oraz daje „do kraju” gdy więc nosiły w sposobu zespoły byłego selekcjonera. W obecnym zwycięstwie było kilkoro szczęścia. Prawda jest taka, że dzisiejszej Wiśle wcale nie będzie chętnie załapać się do pierwszej „ósemki” i niech ta wygrana nikomu nie zamydli oczu. „Białą Gwiazdę” czeka najtrudniejszy okres od nastoma lat.

Zatem był weekend cudnych goli. Gdy w trzeciej minucie pierwszego meczu Ruch-Lechia Deleu przybył do grupy pomyślałem sobie, iż konkurs na bramkę kolejki mamy już rozstrzygnięty. Tymczasem kilka sekund później Malinowski strzelił jeszcze piękniejszego gola. Co popularne te bramki padły w zupełnie najmniejszym spotkaniu tej części gier. Taki paradoks. Ślicznego gola strzelił Wilczek, bardzo piękne były trafienia Ubiparipa czy Garguły. Bramki były ozdobą tej właściwej kolejki. Oczekujemy na coraz wiele.

Możliwość komentowania jest wyłączona.