Jakim cudem wygra chelsea

sport

Glenn Johnson, Steven Gerrard, Coutinho, Jordan Henderson, Raheem Sterling i Mario Balotelli. We wtorkowym meczu Ligi Artystów z Realem w Madrycie cała szóstka spoczęła na ławce rezerwowych, oraz ich kumple z drużyny Dejan Lovren czy Rickie Lambert nawet się na niej nie zmieścili. Wszyscy najskuteczniejsi piłkarze Liverpoolu, ale wszyscy w ostatnim okresie grają znacznie poniżej oczekiwań. Menedżer liverpoolczyków, Brendan Rodgers, dał więc możliwości rezerwowym, jednak każdy z nich Champions League miał już okazję wcześniej posmakować. „The Reds” przegrali 0:1 i… wybuchła awantura. O to, że przedsiębiorca, też przed meczem, rzucił ręcznik, że poddał zespół, skazał go na stratę, iż przyjście w Lidze Mistrzów potraktował jak trzeciorzędny sparing. Oraz przecież do Hiszpanii przyjechało 3669 kibiców gości, płacąc właśnie za bilet na mecz aż 59 funtów. Ich żal mi dużo…

Liverpoolowi idzie kiedy po grudzie. Po ostatnim gdy wydano Luisa Suareza, a Daniel Sturridge doznał kolejnego urazu, zespół przypomina wracające z wojny wojsko. Z wczesnymi, wycieńczonymi żołnierzami, z szefem, który wydał gdzieś projekt także najkorzystniejszych oficerów. I gra się dodatkowo nie stworzyła oraz lśnić się trzeba na paru frontach jednocześnie — w Premier League, Lidze Mistrzów, Pucharze Ligi, za chwilę w Pucharze Anglii. Zaczął więc Rodgers kombinować. Ustala priorytety, wybiera bitwy, w jakich preferuje wytoczyć najprostsze działa, inne oraz bierze za takie, jakie ważna odpuścić. Walkę z „Szerokimi” oddał niemal walkowerem, za co opinia publiczna, na czele z Garym Linekerem i Paulem Scholesem prawie go zmiażdżyła. Ale szybko na model Steve McManaman wziął przedsiębiorcę w ochronę, twierdząc, że Kolo Toure czy Lucas Leiva zasłużyli na okazję gry, szczególnie w formy, skoro ci teoretycznie z nich atrakcyjniejsi od większego okresu cieniują aż żal patrzeć.

Rodgers zerknął na tablicę rodziny B oraz przybył do projekcie (stanowić umie razem z starym sportowym, albo członkami zarządu lub którymś z wiceprezydentów?), iż do sukcesu do 1/8 finału Ligi Mistrzów wystarczą Liverpoolowi zwycięstwa nad szwajcarskimi „Bazyliszkami” oraz bułgarskimi „Ludożercami”, które założyłem na nocny listopad i początek grudnia . Uznał, że na Santiago Bernabeu, choćby z Gerrardem i Sterlingiem w zbiorze, jego podopiecznych stać co specjalnie na heroiczny, grożący wykrwawieniem bój, oraz zaraz na widać nie punktową zdobycz. Wywiesił więc białą flagę, złożył broń, ponieważ odnosząc w Madrycie jeden konkretny strzał liverpoolczycy, choć przegrali tylko 0:1, o remis nawet się nie otarli.

Rodgers spojrzał same na osobistą tabelę, na bieżącą Premier League. Już zlokalizował w niej Liverpool. Nieco dobrze, ponieważ dopiero na siódmym miejscu, a coraz z delikatnymi stratami do „Top Four”. Dodatkowo zerknął również na porządek walk oraz… zrozumiał w nim sobotni konkurs z Chelsea na Anfield. Niestety musiał zastanawiać się zbyt długo, by skonstatować, że stawka batalii z „The Blues” jest nader korzystniejsza z obecnej z Realem, a cztery dni dzielące oba zjawiska to rynek słaby odstęp czasu, by zregenerować siły. Pytanie tylko, czy w komplecie potrzebował wtedy osiągać, bądź nie powinien – zarówno najpierw w Madrycie, jak a później w Liverpoolu — iść va banque. Gdyż takie, nie będące nic społecznego ze sportem kalkulacje, sympatii na widać mu nie przysporzyły. Tylko wiedząc kibicowską naturę można oczekiwać, iż gdyby Rodgers w najkrótszy weekend przechytrzy Jose Mourinho, i dalej wyniesie w LM, to wielu zwolenników „The Reds” wtorkową dezercję na Santiago Bernabeu będzie mu w pas wybaczyć.

Możliwość komentowania jest wyłączona.