Jest ich pięciu albo gwiazdy albo kozły.

sport

Najstarszy ma lat 35, i najmłodszy — 31. Wszyscy chodzili kiedyś w reprezentacji, ale dziś o powrocie do kadry raczej szybko nie myślą (i potrafi się jednak mylę, może któregoś zarejestrujemy w efektach Euro 2012?). Co oprócz tego dodaje jeszcze Michała Żewłakowa, Kamila Kosowskiego, Marcina Baszczyńskiego, Marka Saganowskiego i Adriana Sikorę? Latem ostatniego roku cała piątka (potrafiła być szóstka, i nawet siódemka, ale Emmanuel Olisadebe ostatecznie z Lechią Gdańsk się nie porozumiał, zaś Ireneusz Jeleń jeszcze zastanawia się nad oferta Polonii Warszawa), po większych lub krótszych wojażach po świecie, zapragnęła powrócić do Nasz i znowu spróbować energii w rodzimej ekstraklasie.
No tak, czy tak zapragnęła? Czy żebym naszych trzydziestoparolatków nie przypiliło, nie zmusił ich do tego błąd odpowiednich możliwości (gospodarczych oraz sportowych) ze perspektywy zagranicznych pracodawców? Czy powrót do polskiej ligi nie jawił się im czyli jako dobra szansa na kontynuowanie zawodniczej kariery?
Piłkarze nawet nie owijają w bawełnę również nie opowiadają farmazonów o danych podnoszenia kwalifikacji w nowych zespołach. Zresztą dość zaawansowany wiek więc w licznej sile ogranicza. Zarobić w Polsce dobrze niż za granicą jeszcze nie zarobią, choć tak w nowoczesnych lokalach na listach płac spotykają się bardzo wysoko. Wolą za to znaczyć nasi eks-reprezentanci o tęsknocie za najbliższymi, o przedszkolu czy szkole dla dzieci, jakie potrzebują być wreszcie polskich kolegów. Dodają jednak od razu, że stosują przed sobą i sportowe cele, że odcinać kuponów od tradycyjnej sławy nie zamierzają.
Dziś o sportowe sukcesy najłatwiej, przynajmniej teoretycznie, powinno być Żewłakowowi i Baszczyńskiemu. Także wówczas nie tylko dlatego, że obaj działają w obronie, gdzie trzydziestolatek dobrze nie musi się bać konkurencji młodszych piłkarzy. Oraz nie musi, bo kierować nie tą grupą powinien ktoś doświadczony, czyli dokładnie w ich wieku i z ich stażem. Obaj te przybyli do Legii i Polonii, zespołów z aspiracjami sięgającymi mistrzostwa Polski. Zdecydowanie im więc wysoko wieszać poprzeczkę niż na dowód Saganowskiemu czy Sikorze. Ci bowiem oddali się skusić beniaminkom — z Łodzi i Bielska Białej. Czyli o zaszczyty i trofea będzie im tak trudniej, jednak każdy z nich, rzecz złota w kondycji oraz pięknym zdrowiu, może „wystrzelać” swojej drużynie co najmniej utrzymanie w ekstraklasie (zresztą ŁKS dzięki golom Saganowskiego istniał obecnie wtedy mistrzem kraju, a Groclin Grodzisk Wlkp. bramkom Sikory zawdzięcza, między innymi, Puchar Polski). Że najtrudniej typować ligową przyszłość Kosowskiemu również jego Bełchatowowi, bo i piłkarza, i drużynę zawsze cechowała wyjątkowa nieobliczalność, również w działu jednego meczu, kiedy a całego sezonu.
Za granicą najwięcej sukcesów odniósł bez wątpienia Żewłakow. Oraz wówczas nie byle gdzie, ponieważ w kwocie aż pięć tytułów mistrza świecie, wywalczonych w Belgii i Grecji, musi robić wrażenie. Pozostali marki na Zachodzie nie zrobili, błyszcząc co znacznie w pojedyńczych meczach. Za to — w przeciwieństwie do Żewłakowa – wszyscy wyjechali z Polski jako niekwestionowane gwiazdy rodzimej ligi. Przecież bez Baszczyńskiego od razu posypała się defensywa Wisły, a bez efektownych rajdów Kosowskiego akcje Białej Gwiazdy w akcji natychmiast straciły na sile. Z kolei Saganowski i Sikora przed wyjazdem na futbolowe saksy regularnie walczyli o koronę króla strzelców.
Czy a w nadchodzącym sezonie Żewłakow ma okazję nadrobić krajowe zaległości, a Baszczyński, Kosowski, Saganowski i Sikora mogą przypomnieć sobie lata świetności? Przykład Tomasza Frankowskiego, który po powrocie do Własny strzela bramki gdy na zawołanie już trzeci sezon z poziomu udowadnia, że gdy wysoce. Ale już przypadek Macieja Żurawskiego, który w Wiśle grał ostatnio zaledwie „ogony” nakazuje wyjątkową ostrożność w typowaniu eks-reprezentantów do odegrania kluczowych sił w T-Mobile Ekstraklasie. Co wysoce, w razie ewentualnego niepowodzenia drużyny z Żewłakowem, Baszczyńskim, Kosowskim, Saganowskim czy Sikorą w zespole można być pewnym, że do osoby kozła ofiarnego najlepiej odda się właśnie „wracający z zagranicy”.

Możliwość komentowania jest wyłączona.