Król czy królewicz?

sport

Król ciągle trwa i co bardzo liczy się świetnie, ale następca tronu już istnieje, już czeka. Dziś jeszcze Gianluigiemu Buffonowi korona z osoby nie spadnie, jutro będzie chodziło do Simone Scuffeta. Stanowi o tym świadoma ta większość, która widziała go w imprezy w paru meczach ligowych, jakie już za nim plus taż mniejszość kojarząca go z mistrzostw Europy do lat 17 i mistrzostw świata do lat 18. Oczywiście do obu grup trzeba dorzucić wszystkich kupujących w wzory i znaki. ScuFFet to jednak jak ZoFF oraz BuFFon. Dwa FF naznaczyły nastolatka z Udinese na pełne mieszkanie oraz pokazały mu koniec: zostać włoskim numerem 1 na lata, powalczyć z baśniami o rekordy, które na wyjeździe kariery powtarzają się niedostępne oraz ciężkie jak K2 zimową porą.

Wstępnej poetyki już Wam oszczędzę, teraz przejdę do faktów. Do ważnej lutowej kolejki Udinese dojechało ciemnym tunelem, w którym światełka pojawiały się na chwilę także na długo gasły. Cztery kolejne porażki i trzy punkty przewagi nad pierwszym ze dziedziny spadkowej Sassuolo – taki krajobraz rozwijał się przed wyjazdem do równie mocno umoczonej w akcję o utrzymanie Bolonii. W sukcesie jeszcze jednej wpadki Francesco Guidolin może nawet wołami nie dałby się zaciągnąć na ławkę Udinese oraz właściciel klubu Giampaolo Pozzo musiałby znaleźć nowego trenera.

Na dodatek na kilkanaście godzin przed meczem niedyspozycję zgłosił Żelijko Brkić. Guidolin dostał sygnał od trenera bramkarzy Lorenzo Di Iorio, że Ivan Kelava co przeżywał to okazał na wstępie sezonu, nie wyglądało to sprawnie a na treningach wciąż nie robi i zatem warto zaufać Simone Scuffetowi. Guidolin posłuchał Di Iorio. Udinese pokonało Bolonię, debiutant specjalnie dużo pracy nie był także gola nie puścił. To oczywiście musiał być news dnia. Siedemnastoletni bramkarz w Kolekcje A! Jak wtedy Buffon! Nawet daleko niż Buffon. Sławny Gigi 19 listopada 1995 roku, kiedy zatrzymał Milan, miał 17 lat, 9 miesięcy i 22 dni. Anonimowy Simone nudził się w Bolonii w wieku 17 lat, 8 miesięcy oraz 1 dnia, był więc o 51 dni młodszy. Przy tych dwóch taki Zoff na wstępie całkowicie został w budynkach. Nie koniec, że miał sobie 19 lat i 7 miesięcy, to jeszcze dał sobie Fiorentinie wrzucić 5 goli.

Z dowolnym kolejnym meczem pozycje w gazetach poświęcone Suffetowi puchły proporcjonalnie do jego pozycji. Oto zaledwie kilka przymiotników, które wynotowałem czytając we włoskich dziennikach ochy i achy na jego temat: zimnokrwisty, spokojny, skoncentrowany, uważny, minimalistyczny, odważny, dojrzały, efektywny. To pisze jak Buffon, toż jak Zoff, Luigiego Turciego oraz Morgana De Sanctisa niedługo nakryje kapeluszem, a Samira Handanovića… A Samira Handanovića to Scuffet naśladuje. Słoweniec jest jego celem odniesienia i niezwykłym wzorem. Chciałby oczywiście jako on walczyć w bramce oraz zatrzymywać się na przedpolu. Zdaniem specjalistów z prace bramkarskiej w początkowym elemencie blisko mu do ideału, w kolejnym – jest mnóstwo do poprawy. Ale uszczerbki na razie nadrabia szczęściem. I kiedy wiadomo bramkarz plus szczęście równa się 0. Tych zer nastolatek zsumował aż 6 w 10 ligowych występach, w jakich w kwocie puścił 10 goli. Jednak nawet jak dostał trzy strzały, gdy w Genui, to przyjął w „La Gazzetta dello Sport” notę 7. Jako miłośnik tych uwag, które uważnie czytam po jakimś meczu, nie robię sobie, żeby bramkarz z trójką w plecach został tak wysoko oceniony. Znaczy talent.

Dobry bramkarz to część efektu oraz też dzięki Scuffetowi Udinese wypłynęło na spokojne wody. W 10 ostatnich kolejkach zdobyło 18 artykułów także potrafi wnioskować o tym, by w bieżącym sezonie powalczyć o europejskie puchary. Jak nas do tego przyzwyczaiło.

Scuffet stanowi wysoce eleganckim tematem. Bo jak tu nie chcieć robić o nastolatku, który śpi na jawie. Weźmy taką historie. W czwartek 27 marca (wtedy mijałam się ligowa kolejka) na San Siro stanął murem Interowi. Powrócił do domu tak po godzinie 2 w nocy. Rodzice (ojciec – woźny w grupie, mama – bezrobotna), z którymi nadal jest, widać nie spali, żeby wyściskać go po świetnym meczu, ale te starali się nie przedłużać powitania. Przecież Simone, bohater z San Siro, na godzinę 9 musiał stawić się w podstawówce oraz jako jego ZNANI rówieśnicy usiąść w ławce. Szykuje się do matury, którą jako bramkarz zdał z licznym przejściem na piątkę z plusem.

Ps. Udinese to nasz klub, więc wypada wtrącić polskie trzy grosze. Wojciech Pawłowski właściwie nie jest po co wracać do Udine. Nawet jeżeli za rok, czy dwa ktoś kupi Scuffeta, to następca nie będzie pochodził znad Wisły. Nie kilka talentu istnieje w rękach innego wychowanka Udinese, jeszcze młodszego Alexa Mereta.

Możliwość komentowania jest wyłączona.