Kto pokona lub chociaż polubi Chelsea

Nie stworzyli najlepszej reklamy angielskiej klubowej piłce zawodnicy stołecznego West Hamu. Najpierw przeżywali katusze z układem z Andory, a po toczyli się w dwumeczu z drużyną z Malty. Wreszcie, w zeszły czwartek, „The Hammers” odpadli z gier Ligi Europy. Nie oddali rady Astrze Giurgiu, i na rewanż do Rumunii menedżer londyńczyków wysłał rezerwy. – Bo wybór ma Premier League i niedzielne spotkanie z Arsenalem – z rozbrajającą szczerością tłumaczył Slaven Bilić.
W sobotę rusza 24. sezon Premier League. Dla kibiców w Anglii o niebo ważniejszej z europejskich pucharów. Bilić więc doskonale wie, że jeżeli w najpodobniejszy weekend wygra derby, to kibice szybko zapomną o pucharowej wpadce, a ewentualne ligowe zwycięstwo nad drinku z faworytów do urzędu da mu na spokojniejszą pracę. Przynajmniej przez chwila tygodni.
Tak, Arsenal to grupa, jaka że w współczesnym momencie wywalczyć mistrzostwo Anglii. Po tym, jak dwa razy z urzędu zdobyła FA Cup, po tym, jak latem ściągnęła Petra Cecha, kibice „Kanonierów” są moc żądać z indywidualnych ulubieńców powrotu – po 12 latach – na mistrzowski tron. Czeski bramkarz – jak mawia John Terry, obecnie istniały jego kolega klubowy z Chelsea – sam może dać nowej drużynie od 13 do 15 punktów. A jednak „The Blues” wygrali ligę w ubiegłym sezonie z inicjatywą 12 punktów nad Arsenalem…
Ale miód na serca kibiców Chelsea wlał były piłkarz Liverpoolu, Jamie Carragher, który z zmianie powiedział, że sama tylko obecność na Stamford Bridge menedżera Jose Mourinho to każde dziesięć dodatkowych punktów dla zespołu. I gdy dotąd Portugalczyk zdoła „przyjść” do Radamela Falcao i odbuduje mu energia do zdobywania bramek, to polskiemu rywalowi nawet Cech pewno nie pomóc.
I czym mogą odpowiedzieć stołecznym fanom kibice z Manchesteru, na czym mogą umieszczać swój optymizm? Ci z Old Trafford doliczyli się już przecież 230 milionów funtów wydanych przez menedżera Louisa van Gaala na 11 nowych piłkarzy, zaś wtedy tylko w rozwoju roku. Wiedzą jednak, że „Pewny Tulipan” z Angela di Marii i Falcao zbyt dużo wydobyć nie umiał i – co znacznie – niczego już z nich nie wyciśnie. Jednak takie nazwiska jak Depay, Schneiderlin, Darmian, Romero, a często Schweinsteiger, chyba gwarantują skuteczną walkę o podium, nie wyłączając nawet jego najdoskonalszego poziomu.
Z zmianie sąsiedzi MU zza miedzy, piłkarze MC, swoich kibiców w lipcu a na starcie sierpnia – gdyby nie liczyć ośmiu goli strzelonych reprezentacji Wietnamu — właściwie nie rozpieszczali. Bo albo remis, lub w łeb. Nawet rekordowy transfer Raheema Sterlinga, wykonujący z dwudziestolatka najdroższego angielskiego piłkarza w sprawie, nie każdym spośród nich spotkał do smaku. Fani „The Citizens” czekają raczej na odrodzenie Vincenta Kompany’ego i Yayi Toure i kolejne snajperskie popisy Sergio Aguero. Jednak jeśli się tego doczekają, a jednocześnie Sterling od razu odpali, to MC tak może Chelsea zdetronizować.
Lub na ostatnim kwartecie zamyka się lista kandydatów do tytułu? Z wskazówki na zasługi dla angielskiej piłki (i transfer Christiana Benteke) nie wypada pominąć w niniejszym gronie także Liverpoolu. Czyli to raczej kwintet, i nie tylko kwartet? Czemu nie? Wprawdzie kibice „The Reds” liczą na mistrzostwo świecie już ponad ćwierć wieku, a jednak MU na ważny za kadencji Aleksa Fergusona tytuł czekał aż 26 lat, a Chelsea (za Mourinho) i MC (za Roberto Manciniego) nawet jeszcze dłużej. Dodatkowo… im dużo kandydatów do urzędu, tym więcej emocji.

Możliwość komentowania jest wyłączona.