Lecą jak te sroki

sport

Najgorętszy temat z Premier League? Wcale nie mistrzostwo Anglii dla Chelsea, czy wybór Edena Hazarda na najlepszego piłkarza sezonu. Wrze jak tyglu bowiem na St. James Park. A z każdą kolejną porażką piłkarzy Newcastle United jest tam coraz goręcej.

„Sroki” przegrały osiem meczów z poziomu! Poprzedni menedżer Alan Pardew zostawił zespół na 10. miejscu w tabeli z dziesięcioma punktami przewagi nad strefą spadkową. Od Drugiego Roku a do dziś podopieczni jego następcy, Joe Carvera, zdążyli roztrwonić z ostatniego aż osiem oczek i polecieli na 15. miejsce. Jeżeli w sobotę Newcastle nie pokona West Bromwich, to sąsiedztwo ze „spadkowiczami” może zmienić… obecnością wśród nich.

„Nie wymagamy od drużyny żeby wygrywała, ale domagamy się, żebym się chociaż starała” Taki transparent wywiesili na trybunach kibice „Srok” podczas przegranego w ubiegły weekend meczu z Leicester City. Do ostatnia fani mieli pretensje wyłącznie do właściciela klubu Mike’a Ashleya. O to, iż pozbywa się najlepszych piłkarzy (Yohan Cabaye, Demba Ba, Mathieu Debuchy), że nie chce mu na wynikach sportowych, oraz właśnie na pieniądzach (na dowód ze sprzedaży praw telewizyjnych do transmisji meczów). Ale koszmarna forma ukochanej drużyny nie mogła pozostawić ich biernymi wobec tego, co znajdują na boisku. Najpierw postrzegaliśmy jak najlepszy snajper drużyny Papis Cisse, zamiast strzelać, opluwa rywala (zdyskwalifikowano go na siedem meczów). W poprzednią sobotę zaś zaprezentowało się, że „Sroki” nie mogą nawet przegrywać, i czerwone kartki dla Mike’a Williamsona (Carver oskarżył obrońcę, iż uczyniłbym to umyślnie!) i Daryla Janmaata utwierdziły każdych w przekonaniu, iż to, co dzieje się w drużynie, więc nie zadyszka, oraz głęboki kryzys. Komentator BBC, były reprezentant Walii, Robbie Savage, określił nawet dzisiejsze Newcastle jako jeden z najgorszych oddziałów w spraw Premier League.

Trzy kolejki przed końcem sezonu właściciel „Srok” zreflektował się oraz postanowił ratować Newcastle przed spadkiem z Premier League. W sztuki strażaka chciał zatrudnić eks-selekcjonera reprezentacji Anglii, Steve’a McClarena, natomiast tenże – nomen omen – nie palił się do rzeczy na St Ogród oraz pożar, jaki z dnia na dzień rozprzestrzenia się jeszcze bardziej, musi jeszcze gasić starszy sikawkowy Joe Carver.

Po rozum do góry poszli też piłkarze. W ich imieniu argentyński kapitan zespołu Fabricio Coloccini wystosował list otwarty do kibiców. Przepraszał ich, zapewniał o działaniu w walkę na finiszu ligi, o miłości zawodników do klubowych barw, miasta i najpopularniejszych na świecie fanów. Apelował również o nowi doping w najszybszą sobotę w konkursie z WBA, ponieważ bez niego pewnie istnieć krucho.

W obecnej pozycji trochę dziwią zatem doniesienia brytyjskiej prasy o zainteresowaniu Newcastle letnim transferem nakładanego na kilkanaście milionów Aleksandara Mitrovicia z Anderlechtu Bruksela. Zwłaszcza, że serbski napastnik prowadzi w wywiadach, iż w następującym sezonie chce wykorzystywać w Champions League, i nie Championship.

Możliwość komentowania jest wyłączona.