Legia musi pokazać, na co ją stać

sport

Musi. Tym razem zawsze MUSI. Po nieudanych bojach ze Steauą mistrz Polski nie wraca może do okresu sprzed rywalizacji z Molde, w której porażka byłaby tragedią, tylko istnieje w formy zespołu, jaki pragnie nauczyć swoją dobrą twarz. Udowodnić wszystkim wokół, oraz ponadto samym sobie, że jest potencjał pozwalający wykonywać nie dopiero w T-Mobile Ekstraklasie, lecz i w Lidze Europy.

Sytuacja mistrza Polski nie jest komfortowa, jednak nie jest przecież tragiczna. Grupa wygląda ciekawie, robi wrażenie idealnie wręcz postawionego dbania o cenę sportową Legii. Na Lazio podopieczni Jana Urbana wchodzą w doskonałym momencie, tuż przed derbami Rzymu, które biancocelesti traktują bardzo poważniej niż rywalizację z Polakami. Toż w niedzielę Klose oraz spółka zagrają o prestiż a o pierwszeństwo w Ciągłym Mieście – czwartkowe spotkanie to dla nich tylko sam z meczów, jakie warto wygrać, przegrać nie wypada, ale… na których świat piłkarza oraz kibica się nie kończy. Co innego derby… Wiadomo. Dla takich drużyn, jak Lazio rywalizacja o triumf w Lidze Europy rozpocznie się wtedy, gdy UEFA nagrodzi go nie tylko pucharem, ale miejscem w Lidze Mistrzów. Oraz te zmiany wprowadzone zostaną tylko od momentu 2015/16. Ewentualnie wtedy, gdy oszczędzając najlepszych, uda się dobrnąć przynajmniej do półfinału – w minionym sezonie nawet Diego Simeone uznał, iż Atletico Madryt powinno bardziej skupić się na walce w Primera Division, właściwie odpuszczając dwumecz z Rubinem Kazań. A przecież zespół Argentyńczyka wyszedł już z części oraz przede każdym – bronił tytułu…

Tyle o Lazio. O tym, iż Apollon oraz ciężki Trabzonspor są w zakresie Legii nikogo wpływać nie trzeba. Podobnie jak o tym, że każdy przedmiot w porze grupowej jest na wagę złota, które po można usuwać z Ligi Mistrzów. Zamiast narzekać na trudne losowania mistrza Polski, trzeba zadbać o artykuły do rankingu UEFA – oraz ostatnie są do kupienia właśnie tu a właśnie, na boiskach na Cyprze, w Turcji, w Italii zaś w Warszawie.

Dziś porusza się seria gier, w jakiej Legia musi wszystkich przekonać, że nie jest jedynie królem własnego podwórka, na którym każdy posiada własne problemy. Posypała się kadra zawodzącego Lecha, na ławce rezerwowych Śląska zasiądzie niebawem chyba przebrany w piłkarski strój Stanislav Levy, tak niewiele przechodzi do dyspozycji piłkarzy, inni te rywale zespołowi Jana Urbana na dalszą metę zagrozić nie powinni. Zbyt wąskie mają kadry lub zbyt mało piłkarskiej jakości. A gdyby nawet, to sezon rozstrzygnięć w Ekstraklasie będzie wiosną, gdy nikt aktualnie nie będzie dzielił każdego zdobytego punktu poprzez dwa. Teraz Legia musi skupić się na Lidze Europy, no jak wcześniej skoncentrowała się na walce o Ligę Mistrzów.

Poza punktami do rankingu i premiami finansowymi, jakie umożliwią pokryć kary za zachowanie kibiców, Legia walczy też o to, aby osiągnąć zajęcia w centrach polskich kibiców – tych, którzy przy okazji pucharowej rywalizacji zakładają się ponad plany i trwają kciuki za polski oddział. I nawet nie potrzebuje toż stanowić miejsce aż tak wspaniałe, gdy wtedy Lecha, który trzy lata temu wyjątkowo wykorzystał dość duże przystąpienie do Ligi Europy naszpikowanych gwiazdami Juventusu i Manchesteru City. Nie chcę nawet, by dzisiejsza Legia wzniosła się ponad wszystkie dostępne dla Polaków poziomy, jak mało lat temu uprawiana poprzez Sebastiana Milę Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski (klubu nie ma, ale legenda tamtych bojów stała w świadomości), czy wielka Wisła Henryka Kasperczaka, ogrywająca ponad 10 lat temu Parmę oraz Schalke. O takich cudach, jak bajeczna Legia, eliminująca w 1991 roku Sampdorię Genua z Viallim i Mancinim w zestawie, nawet nie marzę…

Nie. Ja wymagam od Legii zagrania żebym tak, jak działał 5 lat temu Lech, eliminujący Nancy oraz Feyenoord, i wtedy dostający premię w perspektyw meczów z Udinese. Nauczenia się z takiej strony, jak niewiele ponad dwa lata temuż w Moskwie, i dalej w Bukareszcie. Walki z zębem, w wiarą w ostatni zysk również we nasze możliwości. Każdy mecz w Lidze Europy będzie gruntem pod walkę o mistrzostwo Polski w 2014 roku, oraz po pod kolejną ewentualną walkę o fazę grupową Ligi Mistrzów. Zatem nie mecze ze Steauą, a zwykle ich efekty, mylnie wskazujące, jak około było do raju, pokażą rzeczywistą wartość Legii, oraz tylko grupowa rywalizacja z Lazio, Trabzonsporem i Apollonem.

Możliwość komentowania jest wyłączona.