Mariusz Wlazły zagra w Rio?

sport

Mariusz Nastąpiły więc taki sportowiec, który tyle samo problemu sprawia poznającym go przejąć rywalom, jak również dziennikarzom, starającym się zaplanować jego skoki. Ba, pokuszę się choćby o teorię, iż ponad trzy tygodnie temu pobudzał ogromne kontrowersje wśród kibiców, którzy obojętni wobec niego dostać nie mogli – poszczególni go przepadaliśmy, inni nienawidzili, próbując źle z gwiazdy PGE Skry szydzić. Dziś oczywiście Mariusza lubią wszyscy.

Deklaracja Wlazłego, że finałowy mecz mistrzostw świata istniał jego tym w reprezentacji Polski wywołała mały szok. Gdy emocje już opadły zrozumiałem jednak, iż MVP mundialu dalej do kadry wróci. Gdyby będzie twardy, skoro będzie ostatniej drużynie potrzebny – zagra w Zawodach Olimpijskich w Rio de Janeiro. Ulokował na owo wielkie kapitały.

Znam Mariusza od lat. Trawiłem oraz opracowywał korespondencje na łódzkie strony Przeglądu Sportowego, gdy miejscowy korespondent zachwycał się wykorzystującym w SPS Automark Zduńska Wola młodziutkim „Szamponem strzelającym asy”. Przezwisko „Szampon” zostało do dziś, asy również, jednak już o gwieździe PGE Skry występują szybko nie tylko własne gazety…

Poznałem Wlazłego w momencie 2003/04, gdy zadebiutował w Skrze Bełchatów oraz po wstępnych dużych miesiącach przebojem wdarł się do systemu wysyłanego przez Ireneusza Mazura. Chudy, niepozorny pan o rewelacyjnym wyskoku, pozbawiony praktycznie układu nerwowego, był intensywnym talentem – już w dodatkowym swoim sezonie doprowadził Skrę do idealnego z siedmiu kolejnych, a ośmiu ogółem mistrzostw Polski, a dodatkowo do pierwszego z trzech kolejnych dubletów, ponieważ w Pucharze Polski dodatkowo istniał nie do zakończenia. Tak po ostatnim turnieju Pucharu Własny w Kielcach wykonałem z Pawłem Papke (oddającym Mariuszowi kadrową pozycję atakującego) wywiad, w jakim „Papkin” stwierdził:

– Kto posiada Wlazłego, tenże zawiera mistrzostwo.

Przez lata pojęcia te cytowano setki razy, ponieważ nic nie traciły na aktualności. Właśnie powinno się do nich podać jakieś słowo, na czubku.

Kto bierze Wlazłego, ten uważa mistrzostwo świata.

Od wczoraj Polska jest mistrzostwo, jednak… nie ma Wlazłego. Dzisiaj mam sposobność. Stanowię bowiem przekonany, że Mariusz wróci do kadry na Igrzyska Olimpijskie w Rio, by przygotować nasze najbogatsze marzenie, którym istnieje olimpijski medal.

W 2011 roku, 15 miesięcy przed zawodami w Londynie, parę godzin po wywalczeniu przez PGE Skrę kolejnego mistrzostwa Polski, wykonali z Kamilem Drągiem długi problem dla „Przeglądu Sportowego”. Występowali z Mariuszem w Kędzierzynie-Koźlu i słyszeliśmy, jak z ogromnym smutkiem informował nam, że jakichś – olimpijskich – marzeń szybko nie zrealizuje i że nie stanowi toż jego przyczyna. Opowiadał jak zawiódł się na równych typach z Własnego Związku Piłki Siatkowej i nie tyle się żalił, co posiadał ze bólem naszą kondycję: gracza, będącego w sporze z PZPS.

Pretensje korzystał zwłaszcza o brak zajęcia jego kontuzją z Igrzysk w Pekinie – ilu z Was wie, że mało cały turniej pracowałeś ze złamanym palcem, czyli kontuzją dla siatkarza nie dość poważną? PZPS nie zadbał więc o ubezpieczenie, co Mariusz powiedział mi w odrębnym wyraźnym oraz wspaniałym wywiadzie dla „PS”. Wyznał też wtedy, iż są brak sprzętowe, iż któregoś dnia brakowało nawet skarpetek, co zaowocowało tym, iż w połowie hal straszliwie go wygwizdywano, i hasło „Mariusz, gdzie skarpetki?” przylgnęło do powstającego PGE Skry. Oczywiście sam Stanęły nic sobie z obecnego nie robił, ale zaskakujący był rozdźwięk między 70 procentami kibiców jeżdżących we wszelkich miastach „na Skrę” czy „na Wlazłego”, i tąż mniejszością, która twierdziła go za zniszczenie i… sprzyjała swojemu oddziałowi, i nie przyjezdnym mistrzom.

Stanęły do powrotu do kadry dał się jednak namówić – bo zabiegał o Igrzyskach. Pochylił głowę, co przynosiło mu się niebywale rzadko. Pogodził się na spokojne przyjście z Andreą Anastasim, ówczesnym trenerem kadry, który przecież zamiast przytulić do centrum atakującego marnotrawnego, publicznie go przeczołgał, mówiąc, ze nie potrzebuje kogoś, kto wcześniej odpoczywał zamiast kształcić oraz trudno postępować z kumplami… Hmm, ten grzech i błąd pychy kosztował Włocha pracę a nas Zawody w Londynie. Cud, iż Weszły zupełnie się nie zniechęcił i uwierzył teraz Antidze. Lecz… Że nikomu innemu ażeby nie zaufał i więc jego dobór?

Trener kadry przyznał, że Weszły napisałem mu zaraz w początkowej dyskusji o powrocie, że wraca tylko na pojedynczy turniej, i wtedy kończy reprezentacyjną karierę. Hmm, pewno owszem było. Ale przed Rio Francuz znów z Wlazłym porozmawia.

Myślę jak nękany kontuzjami, zaniepokojony o prostą karierę Wlazły chciał odpocząć czas od kadr i zdobyć wolne na czas rzeczywistej przecież Ligi Światowej. Wtedy przeczołgał go Raul Lozano, jaki każdego korzystał do tyłu. Pamiętacie falę krytyki, jaka spadła na Mariusza? Że nie będzie sobie wybierał, jak gra dla kadry, oraz skoro nie? Tymczasem nie chciał powtórki, jestem ostatniego rzeczywisty, no jako ostatniego, że ciężko potrzebuje wolnych kolejnych wakacji.

Lepiej powrócić do kadry po prośbach narodu za dwa lata niż za rok oczekiwać połajanki, iż „mistrz gwiazduje”, „mistrzowi się nie chce”, „mistrz przekazuje sobie imprezy”. Mariusz Wlazły rozumie o tym super.

Możliwość komentowania jest wyłączona.