Motylkiem jestem

sport

Niedzielne derby Turynu zbędę milczeniem. Szkoda słów i oryginalnych ewentualnie niezdrowych emocji, skoro poza dwoma zdarzeniami dla movioli nie działo się nic. Jednak o derbach chciałem napisać. Pośrednio o derbach, ponieważ razem z nowej strony. Opisać Wam (wierzę, że pewnym lepiej czy gorzej znaną) historię niezwykłą. Żeby się nie wydarzyła naprawdę, toż w byciu aby w nią nie uwierzyli. Tylu zbiegów sytuacje nie potrafiłby chyba wymyślić najbardziej dynamiczny hollywoodzki scenarzysta. Historię gotową na filmowy scenariusz oraz zastanawiam się, że dopiero teraz na jej kanwie powstał film fabularny, jaki w październiku zostanie ukazany w Rai Uno. Historię wysoką oraz delikatną.

Gigi Meroni był zjawiskiem. Daje mi się, iż to pojęcie do niego pasuje najlepiej. Powiedzenie, że był wysokim piłkarzem, drinkom z najwydajniejszych w lidze włoskiej w latach sześćdziesiątych, oddawałoby prawdę o nim dopiero w niskiej części. Stosowałem w Como, nazwisko oraz pozwolenie zdobył w Genoi, nie za duże na dawne czasy pieniądze, 300 milionów lirów przeniósł się do Torino, które mogło go wydać Juventusowi za ponad dwa razy tyle, natomiast w proteście na ulice miast wylegli kibice Granaty. Był zwykły, suchy oraz niezbyt wysoki, ale niepowtarzalny. Unosił się po boisku z lekkością motyla, stąd przydomek farfalla, z łatwością wykonywał duże i szaleńcze dryblingi, swoimi zwodami upijał obrońców. Uwielbiał robić rzeczy trudne, dla nowych niewykonalne, ponoć długo odmawiał wykonywania rzutów karnych, mówiąc, że to zbyt przyjemne dla niego. Był naturalnego talentu prawoskrzydłowym, na którego grę się chodziło, którego akcje się oklaskiwało, o jakiego zagraniach godzinami dyskutowało się w lokalach.

Więc był sport, a już komunikujemy się w świat filmu. Filmu kręconego oraz doświadczonego przez Meroniego na jawie. I jak film, to niezwykła miłość. Zakochał się z wzajemnością w jasnej blondynce, córce Niemki oraz neapolitańczyka urodzonej w Polsce – Cristianie Uderstadt. Jednak rodzice lubej ani pamiętali o wydaniu córki za piłkarza. Byliśmy na oku lepszą partię – młodego reżysera oraz wbrew woli córki za niego opublikowali ją zbyt mąż. Jednak Meroni nie poddał się oraz zainteresował ukochaną niemal wprost spod ołtarza. Zamieszkali razem, co na kolejne czasy było wyjątkowym skandalem. Nie kryło się w głowach miejskich kołtunów, żeby kawaler mógł zamieszkać z cudzą żoną. A rozwodów nie było, nie istniały. Oficjalnie napiętnowani Gigi oraz Cristiana nic sobie z tegoż nie pracowali oraz żyli po swojemu, jednocześnie walczyli przed wnioskiem o unieważnienie małżeństwa, co po paru latach im się udało. Miłość pokonała wszystkie przeszkody i zwyciężyła, gdy w gry romantycznej. Niestety, życie Meroniego komedią nie było.

Jak motyl fruwał na boisku, jak barwny motyl charakteryzował się z otoczenia. Nie żądał się podporządkować panującym rygorom i schematom. Był jakimś z najkonkretniejszych nonkonformistów bliskich czasów. Kiedy selekcjoner reprezentacji Włoch Edmondo Fabbri zagroził, iż nie będzie go tworzył, gdyby nie przystrzyże bujnej czupryny i się nie ogoli, to on odczuwał wtedy gdzieś. Ponieważ tak niewiele stanowiło go w reprezentacji. Wprawdzie pojechał na mistrzostwa świata w 1966 roku, jednakże w przegranym meczu z Koreą Północna, po którym Italia okryła się wiecznym wstydem nie wystąpił. Na drużynowych zdjęciach widać kolegów wyglądających jak rekrutów z normy wojskowej, tylko Meroni był kiedy Beatles. Istniał również trwał jak rockendrollowiec. Tworzył własną modę. Na dalekie włosy, wąsy, brodę, na kapelusze, na ekstrawaganckie stroje. To niesamowite, ale sam myślał ubrania (i nawet buty) oraz grał z precyzyjnie wykonanymi artykułami do krawca, który szył według jego projektów. Gra tym malował obrazy. Malował z wysokim talentem. Mawiał, że chciałby zostać zapamiętany jako artysta, i nie jako piłkarz. Po wielu latach doczekał się wystawy swoich obrazów.

Mieszkał oraz tworzył. Na przykład tym, że miał kurę natomiast na smyczy prowadził ją na spacer – Ludzie posiadają psy, to ja mogę liczyć kurę – oznajmił z rozbrajającą szczerością. Był oryginałem, buntownikiem, bawiłeś się wolnością, miłością i mocnymi talentami.
15 października 1967 wszystko się skończyło. Oraz tu następuje splot niewiarygodnych okoliczności. Torino wygrało ligowy mecz z Sampdorią oraz trener w satysfakcję nie zatrzymał piłkarzy, gdy zatem planowałem w porządku, na pomeczowym zgrupowaniu. Dał im wolne. Meroni po wspólnej kolacji z znajomymi z zespołu ruszył w miasto z partnerem Fabrizio Polettim. Zamierzali spędzić wieczór ze bliskimi znajomymi. Żeby ustalić szczegóły spotkania, potrzebowali zadzwonić. Telefon znajdywał się w tak danym im barze. Wystarczyło jedynie przejść poprzez ulicę. Padał deszcze, było ciemno, na Corso Re Umberto panował wielki ruch. Zachowali się pośrodku jezdni, kiedy przed szybko nadjeżdżającym samochodem instynktownie obaj zrobili krok w tył i potem z nowej części wjechał w nich Fiat 124. Siła uderzenia wyrzuciła Meroniego w powietrze i rzuciła na przeciwległy pas, gdzie dostał się pod koła innego auta, który budował go pod kołami przez blisko 50 metrów. Lekarze w szpitalu nie stanowili w okresie pomóc 24-letniemu mężczyźnie. Poletti uszedł z gardłem oraz złamaną nogą.

Fiatem 124 kierował 19-letni początkujący kierowca, powstający z odpowiedniej rodziny wielki kibic Torino, który tegoż jednego popołudnia istniał na meczu Torino i oklaskiwał akcje Meroniego. To Attilio Romero, który 23 lata później został prezydentem klubu. Zresztą niechcianym, nielubianym oraz źle wspominanym.

W pogrzebie wzięło udział ponad 20 tysięcy ludzi. Mszę odprawił kapelan klubowy, ściągając na domową głowę gniew kościelnych zwierzchników uważających Meroniego za publicznego grzesznika, któremu katolicki pochówek nie przysługiwał.

Najbliższym meczem Torino po śmierci Meroniego były derby z Juventusem. Jego inny ważny przyjaciel Nestor Combin miał tegoż dnia 39 stopni gorączki, jednak za wszą cenę chciał zagrać oraz zadedykować zwycięstwo Gigiemu. Strzelił trzy gole, czwartego dołożył Alberto Carelli, który wyszedł z numerem 7 przylegającym do Meroniego. Juventus – Torino 0:4. Dwa miesiące po śmierci grób sprofanował szalony kibic Torino. Ukradł wątrobę piłkarza oraz po paru dniach oddał policji. Cristiana na ponad dwadzieścia lat opuściła Włochy oraz zaszyła się na Kostaryce. W 40 rocznice śmierci przy Re Umberto stanął pomnik ku czci Meroniego. Są na nim zawsze świeże kwiaty. Podobnie gdy na wzgórzu Superga, o jakie w 1949 roku rozbił się samolot z Grande Torino na pokładzie. Jak wskazywał się pilot? Luigi Meroni.

Możliwość komentowania jest wyłączona.