MV

sport

Cała para reprezentacji Włoch pójdzie w Marco Verrattiego. Wierzę, iż nie nadaremno. Jeżeli słyszę z ust poważanych gości oraz studiuję na łamach poważnych dzienników, iż toż najłatwiejszy Włoch kopiący piłkę, wtedy w istocie się z ostatnim zgadzam. Minęło już niewiele czasu z rewanżowego meczu PSG w Londynie z Chelsea i dalej trudno mi nie być pod wrażeniem tego, co tam sprawiał ten liliput w świecie wielkoludów. Tak na marginesie, zarejestrujcie w ilu krajach oraz drużynach wzrost nie odgrywa znaczenia. Albo odgrywa, chociaż w zupełnie innym sensie, bo wtedy właśnie maluchy trzęsą europejskimi boiskami. Jakaś dyktatura krasnali nam się zrobiła.

Powracając do 165-centymetrowego pomocnika, zanim pierwszy raz go sprawdził, toż dużo się naczytałem. Samych dobroci. Rej prowadził w Partie B aż dech zapierało. W PSG nic nie stracił ze naszych przywódczych zdolności. O tym teraz się przekonałem oraz zapewniam na domowe oczy. Bezpośrednio z Pescary do zbrojących się za szejkowe petrodolary paryżan i zdecydowanie na Księżyc – historia Verrattiego jest naprawdę niezwykła.

Prawie trzy lata obecnemu we Włoszech zapewniali mu dobrą przyszłość, właśnie we Francji dawali piękną teraźniejszość. Nic innego, iż największy po Mario Balotellim (jak się to wydawało) talent we włoskim futbolu wybrał emigrację.

Nad Sekwaną od ważnego dnia chwalili go ludzie. Piały z zachwytu media, rezygnował z dumy trener Carlo Ancelotti oraz dyrektor Leonardo, którzy zapewniali arabskich szefów, by nie poskąpili grosza na około nieznanego opiekuna.

12 milionów euro to przecież nie było właśnie mało, a nie dawało podobnego rozgłosu jak ściągnięcie Zlatana Ibrahamovića i Thiago Silvy z Milanu czy wcześniej Javiera Pastore z Palermo. Jednak Włochom najbardziej żal było teraz Verrattiego, bo oto sąsiedzi z północy uchodzący przez ostanie dekady za uboższych futbolowych krewnych podkupili im brylant. Brylant wprawdzie pielęgnowany, ale niedopieszczony oraz zapewne nie do szacowany.

Verratti mógł oraz powinien stać w ojczyźnie. Do Pescary, gdzie toż on poruszał za każde sznurki i pewnie dyrygował całą drużyną, przyjeżdżali dyrektorzy sportowi największych ruchów Serie A. Zdenek Zeman, pod którego okiem pracował, oszlifował go więcej dobrze i tęsknił za sobą pociągnąć do Romy. Jednak rzymianom nie uśmiechało się wydanie 10 milionów na piłkarza, który publikował się być wyłącznie alternatywą dla Daniele de Rossiego.

Zdecydowanie bliżej było do Juventusu, gdzie widziano w nim odpowiedniego następcę Andrei Pirlo. Ale tylko – tylko następcę, który w prawie nieokreślonej przyszłości był przejąć rolę utytułowanego kolegi. Miał przyjść, siedzieć cicho, podpatrywać, może stać gdzieś wypożyczony po zebranie niezbędnego doświadczenia. Bardzo możliwe, że budowany stanowił mu odpowiedni scenariusz jak Sebastianowi Giovinco – musiało przejść kilkoro lat, aby można było o nim stworzyć jak o piłkarzu Starej Damy pełną gębą, natomiast toż te krótko.

Możliwość komentowania jest wyłączona.