Nie zawracaj mi parady

sport

Już dawno mecz Wisły z Legią aż właśnie nie elektryzował. Głównie dzięki klubowi z Krakowa. Wisła nieoczekiwanie stałą się drużyną, jaka potrafi brać się w grze o mistrzostwo. Warto mieć słowa Franciszka Smudy o trzech okienkach transferowych. Były selekcjoner pracuje dużo dobrze na to, by Bogusław Cupiał sypnął pieniędzmi na mało innych zawodników już tej zimy.

Gdy Franciszek Smuda przejmował Białą Gwiazdę martwiłem się, iż nie osiągnie sukcesów, nie dlatego, iż nie umie, ale wskutek pracy z możliwym zespołem w prawdziwym klubie. Jednak Smuda na razie udowadnia, iż czasem można zawrócić Wisłę kijem. Spoglądam obiektywnie na owoce i marka gry Wisły w porównaniu z oczekiwaniami. Nie przesadzam za tego, że Wisła to ostatnia niepokonana drużyna naszej ekstraklasy po 10. kolejkach. Jak może gołym okiem pokrywa się przegrać dwa razy jak Legia oraz żyć stanowczym w innych przypadkach. Oba kluby liczy w tabeli kilka wielkości oraz 6 punktów. Przecież to niewątpliwie świetna rekomendacja, żeby zapełnić trybuny stadionu im. Henryka Reymana. Podobno ma paść rekord frekwencji. 33 tysiące kibiców na mecz z Legią to bezsprzecznie wielka wartość Franciszka Smudy również jego zawodników. Kraków to nie Poznań, gdzie mecze z Legią są świętem bez względu na miejsce Kolejorza w tabeli. Na Legię trzeba a było przy Reymonta zapracować.

Lubię pytać zawodników danego zespołu o trenerów. Smudą w Wiśle ludzie są zaskoczeni pozytywnie. Sam Franciszek Smuda się coś zmienił. Oddał trochę trenerskiej „siły” w ręce asystenta Marcina Broniszewskiego, który przylega do głosu oraz zachęca pierwszego trenera do konkretnych nowatorskich rozwiązań, urozmaicania zajęć. Widzi czasem więcej, inaczej, co nie znaczy, iż więcej wie, ale Smuda przygotowuje się słuchać, zaś nie klinować jak wcześniej jedynie na indywidualne wizje i racje. Służy temu pora budowania zespołu, reforma ligi oraz wada aż tak ogromnej presji przy posiadanej kadrze. A to się nagle może odmienić, co nie znaczy, że odmieni Smudę.

Legia znów się rozpędziła. Mnie najbardziej imponuje w Legii Jakub Rzeźniczak. Dobrze się rozwinął, wzmocnił psychicznie, dojrzał piłkarsko. Więc nie jest teraz chłopak, który potrzebuje chusteczek higienicznych, które czasem żartobliwie szukałem na własnym krzesełku w szatni. To piłkarz, który zarabia na opaskę kapitana nawet wtedy, gdy gra Ivica Vrdoljak. I biorę, iż powinien już zazwyczaj w Legii istnieć w środku ochrony. Jest szybki, zwinny, wystarczająco dobry technicznie, coraz pewniejszy. Komplementy od Solskjaera nie były na wzrost.

W Legii mam również dwóch piłkarzy, o jakich zamierzam napisać przed klasykiem z Wisłą. Obecne na pewno Michał Żyro, który cierpliwie czekał na ławce na prostą możliwość, a obecnie nie wyobrażam sobie Legii bez niego. Ciekawa przeciwwaga dla drugiego skrzydła, na którym potrafi istnieć Jakub Kosecki lub Henrik Ojaama. Jedna flanka szalona, rozbiegana, kipiąca od zwrotów akcji, dążenia do przodu. Druga, należąca do „Żyrki” wyważona, poparta znakomitą techniką użytkową, silna fizycznie, z poukładaną głową oraz grą. Drugim piłkarzem jest Helio Pinto. Wydaje mi się, iż przychodzi czas Portugalczyka, liga może dorobić się kolejnego Semira Stilicia, który zachwycał, był umiejętnościami, percepcją oraz piłkarskim myśleniem oraz podaniem zawsze krok przed resztą. Ja patrzę w atrakcji Pinto znak doskonałej wartości, odbiegający standardem z swej ligowej średniej. To pewnie gołym okiem w jakimkolwiek dodaniu do przodu, napędzającym akcje, wyczuciu tempa oraz własnego postawienia na boisku. Poza tymże w nietuzinkowych podaniach, jakie nie podlegają żadnym szablonom. Przy Pinto w współpracy ktoś musi robić dokładnie w destrukcji, ale korzyści z odciążenia rozgrywającego mogą być wartościowe. Pinto oraz Żyro potrafią grać cudownie, razem oraz więcej.

W Wiśle zadziwia mnie Gordan Bunoza. Ten klient jest prawie nie do przejścia, a dokłada świetną rzecz w akcji. Wiśle brakuje drugiego takiego skrajnego obrońcy, tu Legia jest silniejsza. Tym niezwykle, że błyskotliwie wypada ostatnio Tomasz Brzyski. W Wiśle to Arek Głowacki jest gwarantem pewności w defensywie, uważam, że ważniejszym piłkarzem dla Wisły w obecnym punkcie od Pawła Brożka. Napastnika ma wyjść z powodu kontuzji. Pożyjemy, zobaczymy. Strata byłaby niepowetowana nieporównanie z brakiem Marka Saganowskiego w Legii. Kilka dni zostało, może Brożek zdąży się wykurować. Z pomocą dla Wisły a dla widowiska. Brożek wbił już 10 goli Legii w własnej karierze, to wpływa na osoba kolegów z grupy i rywali. Brak Brożka to znów nurtujące wydarzenie w szatni Franciszka Smudy, kto jest strzelać? Ponieważ w wypadku absencji Brożka na może na żądle wystąpi Patryk Małecki.

Odpowiedzi padną obecnie w niedzielę. W konkursu, który jak o niczym na razie nie decyduje, a może tworzyć niesamowity wpływ na przebieg sezonu. Szczególnie dla Wisły i Franciszka Smudy. Przełożenie jest typowe. Im bardzo atrakcji, zawziętości i walorów dostrzeże w grze Białej Gwiazdy Bogusław Cupiał, tym dłuższą siłą zapała do uzyskania 14. Mistrzostwa Polski. Oraz toż stanowi jasne już w tym etapie. Ja wcale nie twierdzę, iż Wisła, Jagiellonia, Górnik, Lech, Lechia czy rewelacyjna Pogoń biją się ale o wicemistrzostwo, ponieważ tytuł zarezerwowała sobie Legia. W niedzielę odkładam na dobre starcie przy pękających w szwach trybunach, których Smok Wawelski już kiedyś nie widział.

Możliwość komentowania jest wyłączona.