Niefart na rajdzie dakar

dakar

Przestał się 37. Rajd Dakar. Do kraju wrócił też uczestniczący w nim lublinianin Jakub Piątek. Nie nie udało mu się ukończyć tej złej imprezy. Przegrał z awarią motocykla. Po powrocie wydał się swoimi istnieniami podczas stworzonego przez jego klub – KM Cross spotkania.
Pech dopadł Kubę podczas ósmego etapu. W jego motocyklu zawiodła elektronika oraz niestety musiał się zwolnić z rajdu. – Jechałem nieźle z użyciem marginesu bezpieczeństwa, ponieważ moim założeniem było dojechanie do mety – mówi zawodnik. – Okazało się, iż było trudniej, niż się spodziewałem. Piach, fesh-fesh drobna substancja o konsystencji proszku , co świadczyło ogromne tumany kurzu, poprzez które nic nie było może, upał i brak wody. Czasami kurz istniał właściwie bogaty, że nie widziałem trasy. Z obecnego powodu trafiło do mojego pierwszego lepszego upadku, jak chciałem wyprzedzić jadącego przede mną quada, że w ścianie pyłu przewróciłem się i dość poważnie uszkodziłem motocykl – straciłem sprzęgło, a do przejechania zostało mi około 400 km.
Lubelski motocyklista istniał także pod dużym wrażeniem niesamowitego wręcz zachowania kibiców. – Upał był naprawdę wielki, iż woda była na wagę złota. Zdarzyło mi się ją podbijać od kibiców dostających się na ulicy – dodaje Kuba. – Zresztą na wszelkiej trasie dopingowały nas tłumy fanów. Odpadłem na ósmym etapie tak zwanym maratońskim, jak nie mogłem używać z usług serwisu a części zamiennych. Trasa realizowałam przez wyschnięte słone jezioro w Boliwii. Niestety wcześniej było i powstało prawdziwe słone jezioro. Ta sól zniszczyła elektronikę w moim motocyklu. Przez 6,5 godziny walczyłem oraz usiłowałem naprawić motocykl. Pomagało mi prawie 50 głów w ostatnim dwóch miejscowych boliwijskich mechaników. Na ostatnim momencie odpadło wielu motocyklistów oraz quadowców. Trochę szkoda, że znalazłem się wśród nich, ponieważ nie miał nawet pod opiekę, iż w obecny technika mogę zakończyć zawody. Muszę się teraz trochę podszkolić z techniki również uważam możliwość, iż wrócę na Dakar silniejszy – zakończył mistrz świata juniorów w cross country.
Ojcowskim okiem
Imprezę obserwował także Dariusz Piątek, ojciec Kuby, który przed 15 laty też jechał w ostatnim rajdzie, wówczas rozgrywanym jeszcze w Afryce a też z powodu defektu samochodu nie dotarłem do mety. – Jeżeli należy o porównanie rajdu w Afryce i Ameryce Południowej, to pewnie wyższe są obrazy w Argentynie, Boliwii czy Chile, gra tym miliony widzów na relacji oraz wspaniałe start w Buenos Aires, które znajdowało 500 tys. widzów – kwalifikuje się wrażeniami senior rodu. – W Afryce oczywiście nie było. Rajd to jeszcze okazja do fiesty, pikników i grillowania. To jeszcze wielkie przedsięwzięcie logistyczne. Kolumna transportowa organizatorów i startujących teamów miała ponad 1300 różnych samochodów oraz 12 helikopterów, a na biwakach kwaterowało 3500 tys. ludzi. Co odczuwał kiedy się dowiedziałem o problemach Kuby? W obecnym czynniku jadłem śniadanie również do razu straciłem apetyt. Walczyli z mechanikami oferować mu poprzez telefon satelitarny rad, co do poprawy, nie nie dało rady.

Możliwość komentowania jest wyłączona.