Niema już Świętych

Wszystko na aukcję? I może… ci gasi światło? Kibice w Southampton są wściekli. Ponieważ nie wierzą własnym oczom. Najpierw bowiem z klubem pożegnał się charyzmatyczny włoski prezes Nicola Cortese, potem zaś, do Tottenhamu, czmychnął ceniony argentyński menedżer Mauricio Pochettino. I wreszcie nadszedł chwila na piłkarzy. Obiegówkę wypełniali oraz rozliczali się ze sprzętem kolejno – napastnik Rickie Lambert, obrońca Luke Shaw oraz człowiek Adam Lallana. Dopiero co uchylono transferowe okienko i już wyfrunęło poprzez nie trzech czołowych piłkarzy „Świętych”! W obecnej sprawy łatwo o wniosek, że wielkiego Jaya Rodrigueza też nie sprzedano właśnie dlatego, ponieważ jeszcze leczy poważną kontuzję.

A skutku tego exodusu nie widać! Na razie z St Mary’s Stadium uciekają tylko najlepsi angielscy zawodnicy (wszyscy trzej funkcjonowali na mundialu w Brazylii!), ale gdy z urlopów wrócą ci zagraniczni zaś nie zarejestrują w szatni zbyt wielu znajomych twarzy, to chyba te pomyślą o tym, by wziąć nogi za pas. Ponieważ przecież skłócony z resztą drużyny włoski napastnik Pablo Osvaldo, wypożyczony na najwyższe pół roku do Juventusu, te właściwie nie zagrzeje pomieszczenia w Southampton.

Nowych piłkarzy „Święci” także nie ściągnęli. Właścicielka klubu Katharina Liebherr i nowy prezes, urodzony w Kanadzie były niemiecki hokeista na lodzie, Ralph Krueger, poczęli od kompletowania sztabu szkoleniowego. Wpisaliśmy na holenderskiego szkoleniowca Ronalda Koemana, któremu pomoże angielski asystent Sammy Lee. Żyć może właśnie obaj zatroszczą się o zawodników. Wprawdzie akademia futbolowa w Southampton ma opinię samej z najpiękniejszych na Wyspach (stąd wybrali się w świat Gareth Bale, Theo Walcott oraz Alex Oxlade-Chamberlain), tylko nie chce się wierzyć, by uzupełnień składu Koeman szukał ale w najzdolniejszej klubowej młodzieży.

To, co dzieje się tego lata w ostatnim w południowej Anglii klubie Premier League, jest dla wielu szokiem. Przecież ubiegły sezon „Święci” zakończyli na znacznym ósmym miejscu, natomiast w części grudnia, gdy zajmowali nawet czwartą funkcję oraz wielu widziało obecnie ich w krążki o europejskie puchary, zasłużenie zyskali sobie byto rewelacji ligi. Owszem, prezes Krueger złapał się za głowę, gdy zaraz po objęciu rządów na St Mary’s Stadium zorientował się, w którym występowanie są klubowe finanse, skoro jego poprzednik do najprostszych nie należał. Tylko od razu deklarował też, iż Southampton sprzedawać najlepszych piłkarzy nic nie musi. Po tym przecież, jak łatwo rozstał się z Lambertem, Shawem oraz Lallaną, sympatii kibiców sobie nie zaskarbi. No ponieważ co z tego, iż „Wielcy” zyskali na ostatnich transferach aż 60 milionów funtów (naprawdę całkiem sporo), jeżeli w środowisko problemów finansowych mogą za chwilę pojawić się kłopoty sportowe, czyli desperacka walka o zajęcie w ekstraklasie.

Kibice nie mogą zrozumieć, dlaczego klub pozbywa się najlepszych piłkarzy. Marne to dla nich pocieszenie, iż odchodzący zawodnicy wybrali drużyny, jakie w nadchodzącym sezonie wystąpią w Lidze Mistrzów. Tak się nawet zastanawiam, czy właścicielka klubu nie przestraszyła się perspektywy walki o europejskie puchary. Być potrafi uznała, że Southampton na takie zaszczyty, przynajmniej organizacyjnie i finansowo, przygotowany więcej nie jest. Być że też uznała, że w ośrodku tabeli Premier League jest najbezpieczniej, najspokojniej. Wolała zatem zarobić na aukcji zawodników, niż oczekiwać na boiskowy sukces, którego nikt jej ale nie zagwarantuje.

A w sposobie tabeli angielskiej ekstraklasy nigdy wprawdzie nie panuje błogi spokój. Sympatyczna pani Kasia, której do ostatnia futbol nie miał prawie wcale, może choć nie wiedzieć, że z 10. czy 12. miejsca tabeli na jej dno można spaść znacznie łatwo. Zaś toż chociażby z takim ekspertem w bramce, jak Artur Boruc…

Możliwość komentowania jest wyłączona.