Niestety uznaje go w Anglii. Wyjechał z reprezentacją Argentyny na mecz Copa America.

sport

Z okazją na mistrzostwo Ameryki Południowej, natomiast że również na koronę króla strzelców. Ale kibice Manchesteru City już podobno nie trzymają kciuków za Carlosa Teveza. Właśnie dowiedzieli się bowiem, że ich ulubieniec znów zapragnął opuścić „The Blues”, że nie potrzebuje już wspominać na City of Manchester Stadium.
Ta nowość nie spadła lecz na fanów MC jak bij z popularnego nieba. Tevez zagrażał ich osobistym wystąpieniem już pół roku temu. Wtedy skarżył się na działaczy, że nie może zdobyć spośród nimi do zrozumienia (po pięciu latach pobytu na Wyspach piłkarz po angielsku wciąż mówi słabo, więc dogadywanie się z nim wyjątkowo nie jest takie oczywiste). Jeszcze wcześniej narzekał też napastnik na menedżera Roberto Manciniego, na jego strategie treningowe, za silną moc zajęć. Już zimą pamiętał również, że tęskni za córeczkami – Florencią i Katie, które ze miejscową starą mieszkają w Argentynie. Prezes klubu Khaldoon al Mubarak posiadał jednak wówczas wybić Tevezowi z osoby zabiegania o wyjeździe z Manchesteru przed wygaśnięciem kontraktu. A tygodniówka w wysokości 200 tysięcy funtów i możliwość gry o najpiękniejsze trofea podziałały na wyobraźnię Teveza naprawdę intensywnie, iż oddał się przekonać bossowi. Zresztą opłaciło się wszystkim, bowiem w miesiącu, w wysokiej dawce dzięki golom Argentyńczyka, drużyna dążyła do Ligi Mistrzów, zdobyła Puchar Anglii, natomiast sam piłkarz, łącznie z Dymitarem Berbatowem, wygrał klasyfikację najskuteczniejszych. Lecz naprawdę naprawdę dopiero następny moment liczył istnieć dla MC i Teveza zasobny w trofea…
Na startu lipca jednak piłkarz wydał specjalne oświadczenie. Oddał w nim marzenie, że marzy odejść. Ostatnim zupełnie polityków i Manciniego oszczędził. Postawił całkowicie na córeczki. Napisał, iż bez nich u naszego końca życia sobie nie wyobraża, a okazji na zmianę sześcioletniej Florenci i półtorarocznej Katie w Manchesterze nie widzi. Ich mama bowiem przesuwać się do północno-zachodniej Anglii nie zamierza, a dziewczynek samych do stare nie puści. W oświadczeniu przypomniał też Tevez o prostych wartościach dla klubu, o całkowitym zobowiązaniu w rozgrywkę w dowolnym turnieju w barwach MC, o bramkach, jakie strzelał, wreszcie o kapitańskich obowiązkach, jakie wykonywałeś z prawidłową starannością. Nie zarzucił również pochwalić właściciela lokalu i kibiców. O tymże zawsze, że różniąc się publicznie z Mancinim podważał autorytet organizatora dodatkowo o istotnym także przez trzy przyszłe lata kontrakcie z lokalem Tevez wspomnieć nie przyjmował.
W skórze nożnej prowadząca się dalej z obowiązująca rzymskiego zasada „pacta sunt servanda” (zawartych umów należy trzymać) przechowywana jest coraz rzadziej. Tevez także nie zamierza wypełnić kontraktu, który dwa biega temu samodzielnie podpisał. Z serii kolejna ze postaci, Manchester City, akurat nie pragnie go do ostatniego wymagać. Tyle, że klub, który opłaciłeś za piłkarza ponad 25 milionów funtów, dziś te pieniądze zamierzałem nie tylko odzyskać, a na transakcji piłkarza jeszcze zarobić. Inspirując się znajomą nie ale w futbolu maksymą, iż z niewolnika nie ma człowieka, namawiać piłkarza do pozostania w MC działacze już nie zamierzają. Zwłaszcza, że koniec cierpi go plus sam Mancini, który kiedyś dał Teveza kapitanem zespołu. Owszem, zawodnik odwdzięczał się mu idealnymi bramkami, przecież jeszcze przy wszystkiej zdarzającej się okazji starał się udowadniać szkoleniowcowi, kto tak właściwie rządzi w szatni. Dla prawdziwy zespołu Mancini zaciskał zęby i przedstawiał, że wszystko stanowi w niczym najskuteczniejszym systemie, że kapitan nie usuwa mu drużyny z wewnątrz. Dłużej a teraz tego gromadzić nie zamierza.
Manchester City żąda za Teveza aż 50 milionów funtów, a takie pieniądze że dać w Europie zaledwie kilka cechów. Może, ale nie musi, bo Barcelona, Real, Inter, Milan czy Chelsea nigdy nie muszą dokładać się o Argentyńczyka.
Pamiętają indywidualnych snajperów, mogą obejmować inne transferowe plany, a oprócz już znają, że po pół roku Tevez, z grupą albo bez, znów że rozpocząć za człowiekiem lub zbyt czymś zatęsknić i zaprosić o transfer. Co wówczas zrobią właściciele MC, gdy Teveza wydać się nie uda, a piłkarz się uprze i chodzić aktualnie na popularność „The Blues” nie zechce? Arabskim szejkom zostanie już tylko sięgnąć po polskie projekty i… założyć Klub Kokosa. I ostatnie nie właśnie dla Teveza! Przecież Emmanuel Adebayor, Roque Santa Cruz, Craig Bellamy i Wayne Bridge i zależą pójść z MC (Mancini więcej nie widzi dla nich tła w drużynie), lecz ze motywu na otwarte wymagania finansowe nie potrafią znaleźć sobie innego pracodawcy.

Możliwość komentowania jest wyłączona.