Niezłe zjawisko

sport

Czy można polubić rodzinę, jeżeli jej osoba jest antypatyczna? Przed takim problemem postawiło mnie Lazio, jakie wykorzystuje olśniewająco. Jak Roma w ubiegłym czasie albo jak Juventus na wstępie kadencji Antonio Conte. Wspólny mianownik tych trzech przykładów to europejskie puchary, oraz raczej ich wada (nie wiedzieć czemu, na Inter oraz Milan pucharowa abstynencja jakoś ożywczo w bezpośrednim czasie nie podziałała). Myśląc o tej zależności, nie psuję sobie satysfakcji z podziwiania Lazio. Jednak za czasów burzliwej dekady rządów Claudio Lotito trochę już wygrało, to że nigdy tak szczerze nie spędziło w kształt swojego dobrodzieja także własną dobrocią nie przyćmiło jego grzesznej natury. Jak powiedział, mieszkaj jest nudny, prymusik, na jakiego reszta klasy reaguje alergicznie – kto zaśmiewał się przy „Mikołajku” i wie i pouczającego wszystkich naokoło i jednak jako ważnego przemieszczającego się do tablicy Lotito, temu zestawienia do Ananiasza być potrafi nakłada się samo przez się, no jak mi się kiedyś nasunęło.

Jednak ostatnio pozytywnie mnie zaskoczył. Na jego miejscu dużo nie przepuściłoby okazji, żeby ten idealny czas z radosną gra, wynikami, awansem do celu Pucharu Włoch, wykorzystać dla siebie, dla swego reklamom oraz ego, natomiast on tegoż nie robi – ustawił się w dalszym szeregu. Na systemie pierwszym są trener Stefano Pioli oraz drużyna. Więc oni gwizdy oraz wyzwiska zamienili w brawa, oni tysiące pomnożyli w dziesiątki tysięcy. Kibiców Lazio znów trudno policzyć. Ich szeregi puchną, tak kiedy oni puchną z dumy znajdując swoje Orły. Na szerokich treningach ośrodek treningowy w Formello pęka w szwach. Utkwiły mi w głowie słowa Federico Marchettiego z przodzie ostatniego roku, który po sparingu w Formello obejrzanego przez kilkoro tysięcy osób stwierdził, że kilka miesięcy temu tylu nie widywał na trybunach Stadio Olimpico. Niesamowite, że wracającą z Neapolu drużynę w środku nocy, oczywiście o 2 w nocy, witało w tym Formello 2 tysiące rozbudzonych sukcesem fanów. Śpiewy, hymn, petardy, sztuczne ognie – oprawa jak podczas derbów Rzymu.

I teraz do rzeczy (dobrze się rozpisałem). Ponieważ był napisać o pewnym zjawisku. Absolutnie cudownym, na które widzę z otwartą gębą, jak dziecko na kolejkę elektryczną. Tak, to porównanie jest choćby do sytuacji.

Najbardziej silny piłkarz Serie Oraz określa się Felipe Anderson. Jeżeli uznać za dobre powiedzenie, iż każdy piłkarz wart jest ceny całego biletu, to Brazylijczyk z Lazio wart jest dwóch, trzech, pięciu, zresztą niech każdy wpisze co pragnie, i ja się w ciemno zgadzam. W grudniu wyskoczył jak królik z kapelusza, właśnie – został wyczarowany. Jego sprawa jest prawie żywcem wyciągnięta z historii.

Oto królewicz przystępuje do drugiego świata po tron. Tylko usiąść. Jednak w produkcie nieszczęśliwego zbiegu możliwości to, co popularne było się trudne. Zamiast się wspinać, zaczął spadać, gubić tropy oraz w niewielkim okresie królewicz stawał się żebrakiem. Poszedł w odstawkę również na poniewierkę. A jak odnalazł się na zakręcie, z którego właśnie mógł spaść w przepaść, następuje cudowny zwrot akcji. Wychodzi z niebezpieczeństw cało oraz rusza na linią. Po częstych perypetiach spełnia to, co stanowiło mu notowane od początku.

Oj, dawno piłkarz w Części Zaś nie skończył na mnie takiego doświadczenia jak Felipe Anderson. Kto przed nim? Myślę o Kace, tym liczbom z Milanu, który przejmował się z łatwością motyla i popisywał skutecznością. To, co dotknął zamieniał w złoto. Miał do Milanu za odpowiednią cenę, jak Felipe Anderson. Myślę, iż gdyby tu i teraz wstawić FA7 do Realu Madryt za Cristiano Ronaldo czyli do Barcelony za Neymara, zatem nie byłoby widać różnicy. Jest fenomenalny. Wszystko przynosi mu z ogromną łatwością. Czasami aż dziwne, iż strzela tylko samego gola, ale mógłby trzy-cztery w konkursie. Być go na ostatnie. Chciałbym, żeby mnie i różnych jego fanów puchary nie zbudziły z obecnego czystego snu.

Możliwość komentowania jest wyłączona.