No krew to się nie polała

sport

W przeddzień meczu Anglia – Urugwaj ogłoszono terminarz Premier League w czasie 2014/15. Zanim więc Wayne Rooney oraz Daniel Sturridge zaczęli pojedynkować się na mundialu z bramkarzem Fernando Muslerą już wiedzieli, że w liczbie fazie, w trzeci weekend sierpnia, Manchester United zagra ze Swansea, a Liverpool z Southampton. Ciekawe, czy angielscy napastnicy zdążyli się zastanowić choć przez chwilę ponad tym, z jakimi bramkarzami przyjdzie się im mierzyć na inaugurację ligowego sezonu. A przecież na Old Trafford oraz Anfield zagrają przeciwko polskim bramkarzom – Łukaszowi Fabiańskiemu i Arturowi Borucowi, nie nie gorszym fachowcom niż Urugwajczyk.

W piątek Rooneyowi nawet udało się raz pokonać Muslerę, jednak mógł ustrzelić tego dnia hat-tricka. Sturridge zaś strzelał za mało i Anglicy znów przegrali, to z rady nie wyjdą. Wiadomo już to, iż od wtorkowego meczu z Kostaryką dużo ważniejszym dla nich jawi się inne spotkanie – też wtorkowe – 6 września, ze Szwajcarią.

Wtedy reprezentacja Anglii, jeszcze pod wodzą selekcjonera Roya Hodgsona (właśnie dostał votum zaufania od Grega Dyke’a, prezydenta Football Association), rozpocznie eliminacje mistrzostw Europy, w których zmierzy się też ze Słowenią, Litwą, Estonią oraz San Marino. A skoro do końców awansują najlepsze dwa światy z linie (oraz mogą nawet trzy), to już dziś oprócz tych, którzy pójdą na francuskie Euro, łatwo sobie wyobrazić także Anglików (oby ale nie towarzyszyli im różni Wyspiarze – Szkoci oraz Irlandczycy…). Małe to a pocieszenie w pozycji, gdy mundial nie dobił jeszcze do środku, a Rooney oraz spółka działają już jedynie o honor.

Reprezentacja Anglii czegoś takiego jeszcze podczas finałów MŚ nie doświadczyła. Przynosi jej się bowiem tylko po raz pierwszy w relacji grać ci konkurs w drużynie ze wiedzą, że – bez względu na jego sukces — za chwilę i tak pożegna się z turniejem.

Rozpoczęło się dlatego na Wyspach rozliczanie trenera oraz piłkarzy. Krew się natomiast nie polała. Ponieważ choć część opinii publicznej żądała głowy selekcjonera, to a Hodgson posadę zachował.

Zazwyczaj w przypadkach takich niepowodzeń najwięcej dostaje się też piłkarzom doświadczonym, wiekowym. W nich najczęściej wybiera się kozłów ofiarnych, widzi winnych porażek zespołu. W przegranym meczu z Urugwajem kapitan Anglików, Steven Gerrard, był mniejszy bądź niebezpieczniejszy udział (raczej większy) przy obu straconych przez Wyspiarzy golach. Lecz nie stworzono z 34-letniego zawodniku obiektu wściekłego oczekiwania na czarownice. Nikt nie zażądał od niego natychmiastowego rozbratu z kadrą, wręcz przeciwnie Hodgson namawia Gerrarda, by ten pomógł jeszcze reprezentacji w eliminacjach ME.

Anglia ma większość młodych utalentowanych piłkarzy. Luke’a Shawa, Jacka Wilshere’a, Rossa Barkleya, Raheema Sterlinga czy Daniela Sturridge’a mogą zazdrościć jej nawet ci, jacy z mundialem jeszcze się nie żegnają. Tyle że więc w istocie grupka, a nie grupa zawodników. Wymienienie kolejnych zdolnych futbolistów, chętnych do rywalizacji o znaczenie w dużej reprezentacji, wymaga większego zastanowienia, a teraz na pewno sypać nazwiskami kandydatów jak z rękawa się nie da. Bo Shaw, Barkley czy Sterling, owszem, konkurencję w domowych klubach mają, ale… głównie zagraniczną. I ilu rywali do muzyki w pięknej bramce ma Joe Hart, kiedy w lokalach Premier League broni obok niego właśnie dwóch innych golkiperów? No, ale skoro miejscowi bramkarze przegrywają rywalizację, między innymi, z Borucem, Szczęsnym i – miejmy nadzieję – także z Fabiańskim, to odwrotnie istnieć nie może. Zresztą ciż z Anglii w Southampton, Arsenalu i Swansea nie siedzą choćby na ławkach rezerwowych

Możliwość komentowania jest wyłączona.