Odwrotne tempo

Uwielbiam czas świąteczno – noworoczny w Premier League. Po dwóch dniach kolędowania wyglądam na Boxing Day, żeby ruszyć na sam z pękających w szwach brytyjskich stadionów. Nie wiem gdzie trafię tym zupełnie, jednak obecne w kolekcji nieważne. Jednak jest dobrze poruszać żuchwą czując na języku smak światowego futbolu, zamiast świątecznych potraw. Rzecz widoczna na chwilę, bo jeść te kocham i chętnie wracam do własnego stołu.

Tutaj mój scenariusz na najdroższe 20 dni, to oznacza do Drugiego Roku włącznie. Potem chwila oddechu oraz pozostała faza walki o tytuł. Przyznam, iż ciągle nie ufam Arsenalowi i Liverpoolowi. To dla mnie duże zaskoczenie, iż aż no właściwie zachowują się na czele tabeli. Drużyna Arsene Wengera za długo już chyba jeździ na naszym lekkim kunktatorstwie, oddawaniu inicjatywy rywalom i pokerowym rozgrywaniu meczów. Brakuje mi takiego wypośrodkowania pomiędzy irytującym Arsenalem sprzed paru sezonów, jaki planowałem w wszystkiej akcji wejść z skórą do bramy forsując idee Wengera, i tym jakim stawał się teraz. Kanonierzy powoli wytracą więc moim zdaniem ruch i podejmuję, że nie będą liderami po noworocznej kolejce. Kto według mnie będzie na czele? Celuję w dwójkę Man City, Chelsea, kolej na razie przypadkowa, choć prawdopodobna.

Czuję, że po nagrodzie w Monachium przełamie się na wyjazdach więcej w lidze Manchester City. Powrócił do zdrowia David Silva, wyleczył udo Vincent Kompany, w klasycznej jakości jest Kun Aguero, w niemało słabszej Yaya Toure. Szkoda mi trochę Joe Harta, ale taka więc tak robota. Kilka błędów i potrzeba zapoznawać się cierpliwości. Marnie widzę Arsenal na Etihad Stadium. City mają też korzystny układ gier w grudniu, większość na indywidualnym terenie, gdzie są na razie bezbłędni oraz bardzo kreatywni. Tottenham coś o tym zna. Nie oceniam, żeby aż tak mały los czekał drugi klub z północnego Londynu, ale przewaga nad City stopnieje do trzech punktów po swym starciu. Wyczuwam pewne 2:0.

Chelsea ma trzy duże wyzwania w najbliższych tygodniach. W przeddzień Wigilii derby Londynu na The Emirates. Myślę, iż padnie tam remis, z którego skorzysta właśnie City. Również na Stamford Bridge zgłosi się tymczasowo Liverpool, natomiast w Współczesny Rok The Blues pójdą na St’ Marys’ Stadium. Może wyleczy się już Artur Boruc. Kontuzja z Chelsea, powrót w rewanżu, toż zawiera sens. Paczka Jose mnie nie zachwyca, sam Portugalczyk wykonuje dziwne manewry, ale The Blues będą kolekcjonować punkty. Na mur beton.

Najtrudniejszy rozkład jazdy ma Liverpool. Delegacje na White Hart Lane, Etihad Stadium i Stamford Bridge nie wróżą niczego dobrego. Wyjdzie na pewno w owym momencie kapitana Stevena Gerrarda. To niepowetowana strata. Luis Suarez też się lekko zatnie (wspomnicie moje słowa, Wy, jacy stanowicie Urugwajczyka „na kapitanie”J). Jednak uważam, iż ten wszystek świąteczno-noworoczny zgiełk wykorzysta drugi z liverpoolskich klubów. Everton zwyciężył na Old Trafford, zremisował na The Emirates, a teraz uniknie gigantów, by mieć energii z Fulham, Swansea, Suderlandem, Southampton oraz Stoke. Do tego trzykrotnie na Goodison Park. Jestem zauroczony grą The Toffees, to z dawna moja cicha sympatia. Wdzięczna, bo nikomu nie zagraża, więc spędza we mnie niepostrzeżenie również dla otoczenia bezboleśnie. Roberto Martinez naprawdę wpłynął na ostatni świat. To pokazuje ile jednak znaczy menedżer. Wymyślenie lewej ochrony dla Bryana Oviedo to strzał w dziesiątkę pod nieobecność Leightona Bainesa. Toż niezwykle dużo zbilansowana drużyna, która lubi grać ofensywnie i się tegoż nie boi. Barry oraz Mc Carthy sprzątają bałagan za plecami Rossa Barkley’a, który potrafi przygotowywać do decyzji oraz nie musi prowadzić za sobą żadnego defensywnego balastu. Jeszcze nie mogę zauważyć jako taki spec jak Mourinho mógł lekką ręką odpuścić takiego grajka jak Romelu Lukaku. No bo przecież nie za ten pewien przestrzelony rzut karny w Pradze?!

Mozolnie wydźwignął się z bogatego „doła” wewnętrznego oraz jakościowego dołu Tottenham, ale minimalne wygrane oraz remis z United raczej nie odbudowały formy Kogutów. Hattrick Roberto Soldado w Lidze Europy, jak oraz europejska regularność Jermaina Defoe, nie zmienią nagle ujemnego bilansu bramkowego drużyny AVB w lidze (stan przed 16 kolejką to -1). Kalendarz Koguty mają naprawdę korzystny, natomiast w 2014 rok wejdą jednak porażką na Old Trafford. Ponieważ najkrótszy etap będzie chodził do… tadddaaam, Czerwonych Diabłów.

Czuję, że zespół Davida Moyesa zgarnie komplet 15 punktów. Do czego to wystarczy? Na pewno, żeby stopić górę lodową, która już dzieli Specjalisty od Wielkiej Czwórki. Niewątpliwie United potrzebują na boisku w zdrowiu natomiast w popularnej komitywie pary Wayne Roooney oraz Robin van Persie. Wtedy wyjazdy na boiska średniaków zatrzymają się triumfami.

To mój scenariusz science fiction na szaleństwo świąteczno – noworoczne w czołówce Premier League. W efekcie toż taki czas, w jakim zwierzaki mówią ludzkim głosem, ludzie bywają dla siebie pozytywni i przyjaźni, a my piszemy listy do Świętego Mikołaja. No, ponieważ przecież piszemy, co nie? Wesołych Świąt!

Możliwość komentowania jest wyłączona.