Pierwsza wakacyjna kolejka

sport

I nawet kilka. Wybór wcale niełatwy, bowiem jestem rozdarty pomiędzy kilkoma zawodnikami. Stawiam jednak na Michała Kucharczyka, bo rozegrał świetny mecz, oraz gra tym doświadczyłeś dobrą jazdę w ostatnich kilkunastu tygodniach. Od piłkarza wchodzącego na tyły, po zawodnika, który rozkręca Legię w akcji. Blado przy nim wypadają ostatnio Miroslav Radović oraz Jakub Kosecki. Oczywiście biorę pod opiekę miejsce z soboty, czyli kiepski Widzew, ale w takich meczach i potrzeba umieć pokazać klasę. Kucharczyk stanowi dla mnie piłkarzem pierwszej fazy.

Piękny debiut zaliczył Patryk Mikita. Wychowanek Agrykoli, od niedawna w Legii. Wczoraj w Gdańsku Maciej Kalkowski z Lechii, jeden z asystentów Michała Probierza, mówił, iż Mikita podobał mu się bardzo już przed rokiem w którymkolwiek ze sparingów. Szybki, dynamiczny, niezły technicznie. Suche pierwsze z inauguracji sezonu potwierdzają jego zdolności – gol oraz dwie cudne asysty. Jednak trochę wbił mnie w komentatorski stołek wywiad, którego Patryk udzielił po meczu. Lakoniczne, odważne, powiedziałbym nawet butne odpowiedzi, zaskoczyły też Tomka Wieszczyckiego. Wiara w siebie jest pomocna w piłce nożnej, przebojowość również wskazana, jednak powinien znać umiar. Wszelkie skrajności są po prostu niezdrowe. Warto zatem uwolnić się w mieszkaniu od pewnej i pozostałej bandy, żeby złapać równowagę. To dopiero etap, na jakim Patryk tworzy się zderzać z bogatą karierą. To też trzeba poznać, oraz wtedy móc dźwignąć i nosić ze sobą nie tracąc jakości. Dlatego wypowiedzi „Młodego” potraktowaliśmy na ciepło, bez szkalowania, od obecnego są trenerzy.

W trakcie spotkania dał w własnej pracy na facebooku „Największy + konkursie” na Michała Kucharczyka, bo grał niemal bezbłędnie, a Patryk Mikita miał wiele niewymuszonych strat piłki w roli wysuniętego napastnika. Może w nim było chęć zaimponowania trenerowi i kibicom nietuzinkowym zagraniem, piętką, krzyżakiem. Prawo młodości, juniora, który dostał możliwość a marzy ją zastosować. Jednak trzeba czasem najpierw kilka piłek zagrać dobrze oraz tak, żeby samemu okrzepnąć w konkursie. Widzewiacy byli nieuporządkowani, zagubieni, rozstrzeleni w konkretnych formacjach, wtedy te straty Mikity nie wpłynęły na przebieg gry. Na szczęście Jan Urban oraz opiekujący się młodzieżą Jacek Magiera umieją sprowadzać z obłoków na podłogę.

Mnie podobał się w grze napastnik Widzewa Bartek Pawłowski. Tomasz Jodłowiec, silny jednak jak tur, nie mógł go przestawić. Niby Pawłowski nie strzelił gola, nie zaliczył dwóch decydujących podań, ale zarobił na znaczne noty. Walka z przyjęciem piłki w obrocie krzyżakiem w polu karnym oraz zgubienie dwóch obrońców Legii to najcenniejsze zagranie startu sezonu. Po meczu dostrzegłem Jana Urbana jak zmieniłem kilka słów z Bartkiem pod szatniami, puściłem tylko Jankowi porozumiewawcze oko, obaj ewidentnie mieliśmy odpowiednie odczucia przy ocenie występu żądła Widzewa. To paradoks futbolu, ze nawet, gdy otrzymuje się takie baty, można się wypromować. Sport drużynowy czasami staje się sportem indywidualnym.

Michał Kucharczyk znakomicie ułożył sobie zgodność z Jakubem Rzeźniczakiem na skrzydle. Wymienność funkcji, obiegi, dośrodkowania, wreszcie gole obu, w wartości 3 z pięciu. Klasa. No oraz brawa dla Jana Urbana, iż dał zagrać innym, nie powiem, że niższym niż sobotni ławkowicze: Saganowski, Dwaliszwili, Vrdoljak, Junior, Kosecki. Legia jest mocna, lecz nie zapominam, iż rozbiła targany problemami Widzew. Współczuję trenerowi Radosławowi Mroczkowskiemu, ale doceniam, iż nastawił zespół na zabawę w skórę, zaś nie kopanie po trybunach. Za to pokrywa się z mistrzem piątką w ucho, jednak dobre wrażenie dzięki kilku pięknym akcjom Pawłowskiego, Okachiego, Staronia, Kasprzaka zostaje. Ważne, że w Widzewie, nieważne, że może z potrzeby, ale gra polska młodzież.

Jednakże w Gdańsku owację na stojąco zgarnął obcokrajowiec. Piłkarz w wszelkim calu, taki, który znów pociągnie swoją szatnię oraz pełną swoją ligę ciut wyżej. Daisuke Matsui błysnął techniką, wyczuciem tempa akcji, kontrolą piłki i dwoma golami. Strzały przeciętne, ale piłka w budowy, zaś więc się liczy. A w przekroju całego meczu, poza pierwszym kwadransem, gdy Japończyk wydobywał się od skrzydła, ponieważ ograniczenie linią oczywiście mu nie leżało, przedstawił własną zaleta. Matsui lubi przestrzeń, tylko nie unika tłoku, bo sobie spośród nim posiada poraadzić. Dostrzegłem wczoraj w konkursu z Podbeskidziem, iż każde żądanie było do przodu, drybling nieosiągalny dla rywala, urozmaicenie rozegrania akcji, swietna głowa w lokalu i miejscu kolegów, piłka krótko przy nodze, a głowa w górze. Żałuję trochę, że Lechia nie zwyciężyła, bowiem wtedy przyspieszyłoby szturm kibiców biało-zielonych na trybuny PGE Areny. Zdecydowanie brakowało jednak Lechistom większych miar w tle karnym przy oskrzydlających atakach. Jeden Adam Duda przeciwko trzem obrońcom był słaby. W innej części proporcje zaczęły się zmieniać oraz wpadły dwa gole Matsui’ego. Odkładam na następną kolejkę, ponieważ jestem pod wrażeniem gry Japończyka.

A z Podbeskidzia sympatycznie błysnął wypożyczony z Legii Olek Jagiełło, dzieciak z rocznika 1995 Młodych Wilków. W 2006 roku po mistrzostwie Polski dołączyłem na ponad pół roku do szkoły trenerów młodzieży, najczęściej właśnie pomagając Dariuszowi Banasikowi, od kilku sezonów trener drugiej drużyny (do niedawna MESA). Jagiełło to zawodnik wyszkolony od podstaw przez Banasika. Pamiętam, iż prezentował w ataku, wraz z ofensywnym pomocnikiem Rafałkiem Parobczykiem tworzyli niesamowity duet w dziecięcym futbolu, strzelali masę goli. Chwilkę porozmawiałem z Olkiem przed meczem. Wyczułem stres, skromność, ale same dostrzegłem mocne wsparcie kolegów Górali. Zaś w walce spodobała mi się szybkość, dojrzałość i winę za piłkę. Debiut w lidze wypalił, piękna asysta, ważny punkt i wcale miła podróż przez wszą Polskę do domu. Do różnego zamku w Bielsku – Białej.

Możliwość komentowania jest wyłączona.