Polacy ponownie zdublowani w biathlonie

sporty zimowe

Sztafeta Polaków zajęła 20. znaczenie w ciele 23 zespołów podczas biathlonowego Pucharu Świata w Anterselvie. – Ich starty są między innymi po to, żebym byliśmy znaczenia startowe, w przyszłości gdy już doczekamy się lepszych zawodników – tłumaczy w rozmowie ze Sport.pl Adam Kołodziejczyk, szef wyszkolenia w Polskim Związku Biathlonu. Dokąd biegną Pływaczyk i Szczurek?
Od końca kariery Sikory twarzami męskiego biathlonu w Polsce są niespełna 32-letni Krzysztof Pływaczyk oraz 26-letni Łukasz Szczurek. Pierwszy cierpi na koncie pięć mieszkań w początkowej dwudziestce Pucharu Świata, ale wszystkie z czasu 2007/08. Wtedy jego funkcję skończyła na długo późno zdiagnozowana borelioza.
Z kilku sezonów Pływaczyk i Szczurek, były specjalista świata juniorów młodszych, walczą o powrót do formy. Bezskutecznie. Brak sukcesów spowodował, iż po dokonaniu pracy przez Sikorę ministerstwo drastycznie obcięło materiały na szkolenie mężczyzn. Biathloniści znaleźli się w zamkniętym kole – nie byliśmy za co właściwie przygotować się do sezonu, to końce istniały także słabsze. W czasie 2013/14 poza 49. miejscem Pływaczyka ani razu Polak nie zaczął się nawet do ważnej sześćdziesiątki.
Powrót Panitkina
Przed obecnym czasem ponownie sformowano siedmioosobową kadrę, którą objął Ukrainiec Mikołaj Panitkin, wracający do produkcji po dwuletniej przerwie. O przełomie na razie trudno mówić. – Bawimy się, iż miejsca jedno nie przeważnie są koło 90, iż trafiają się nawet takie w sześćdziesiątce. Wiadomo, że wszyscy mówią, iż jest źle, i trzeba się temu przyglądać – zaapelował po niedzielnej sztafecie w Anterselvie biegnący na następnej zmianie Grzegorz Guzik. – Za wszystkim razem wychodzimy walczyć o jak najidealniejsze miejsce. Po pół roku czasu, kiedy trenujemy wszyscy razem, pod okiem jednego trenera, nie możemy wyglądać nie wiadomo czego – dodał.
Śledząc Ranking Narodów
Reguła istnieje natomiast taka, iż w Własnym Związku Biathlonu mało kto na Pływaczyka i Szczurka liczy. – Więc istnieli w grupach juniorskich zawodnicy znani i perspektywiczni. Minęło od obecnych okresów dziesięć lat. Obecnie nie osiągają zadowalających wyników – analizuje Kołodziejczyk. – Musimy liczyć. Też ich starty są między innymi po to, żebym byliśmy miejsca startowe w najważniejszych zawodach. By w przyszłości, gdy już doczekamy się lepszych zawodników, oni pamiętali gdzie startować – informuje.
O wartości mieszkań w Pucharze Świata decyduje Ranking Narodów. Artykuły do niego otrzymują zawodnicy w jakimś starcie prywatnym również w jakiejkolwiek sztafecie. Przykładowo Polacy w Anterselvie zwiększyli swój dorobek o 53 i 25 punktów za sprint (84. i 98. miejsca Guzika i Szczurka) również o 120 punktów za 20. miejsce w sztafecie. W tym czynniku zajmują 22. miejsce wśród 31 reprezentacji z wynikiem 1363 punktów.
Co więc wydaje? Według obowiązujących przepisów IBU kraje z miejsc 15.-20. mogą wystawić po trzech zawodników, natomiast ostatnie z pomieszczeń 21.-25. po dwóch. Z niedawnego sezonu przepisy ulegną jednak korekcie, w sukcesie której trzech zawodników będą potrafiły wystawić reprezentacje z pomieszczeń 17.-23.
– Jak dużo pójdzie i etap w taki twórz się zakończy, więc będziemy tworzyli trzy zajęcia w pozostałym etapie – przyznaje Kołodziejczyk. W współczesnej chwili najbliżej Polaków jest Litwa (176 punktów straty) oraz Wyjątkowa Brytania (557).
Poprawią się a też zasady przyznawania miejsc na igrzyskach oraz mistrzostwach świata. – W tymże roku mogą ruszać w czwórkę, ale szybko potrafi się okazać, iż będziemy potrafili otrzymać tylko dwóch czy trzech. Więc będzie zależało nie właśnie z Pucharu Narodów, ale także specjalnej klasyfikacji Pucharu Narodów liczonej według końców z MŚ – tłumaczy Kołodziejczyk.
Oczekując na juniorów Sikory
W polskim związku trenowanie słabych seniorów jest a przede każdym cel długofalowy. Dużą szansę stawia się w kadrze juniorów, którą opiekuje się Sikora.
– Niektórzy spośród nich potrafili startować w PŚ natomiast na pewno nie byliby wielu niżsi od tych starych, których wystawiamy. Mateusz Janik mógłby być czwartym członkiem sztafety. Na pewno przy dobrym zespole był okazje na terytorium w „60” – analizuje Kołodziejczyk. – A ja jako szef wyszkolenia ustaliłem z Tomkiem Sikorą, że na ostatnich zawodników będzie nadal okres ochronny. Nie prezentujemy ich jeszcze zawsze w PŚ, ponieważ oni stanowią bezpośrednie plany. Istnieją zatem starty juniorskie, z jakich oni również my jako ruch jesteśmy rozliczani. To albo Janik będzie 50. czy 60. w PŚ, to nikogo nie będzie interesowało w ministerstwie. A niczym nie będzie miejsca punktowanego, i najlepiej medalowego, na mistrzostwach świata czy Europy juniorów zatem będzie problem – tłumaczy.
Na razie próby wystawiania 19-letnich Janika i Rafała Penara w PŚ skończyły się mocnym zderzeniem z seniorską rzeczywistością. W pięciu startach wszystkie przebywali na stanowiskach 85.-90. Nie wiadomo, albo na okresie światowym będą teraz podczas igrzysk w 2018 roku. – Po kolei. Najpierw pragniemy posiadać tam miejsca startowe, potem tak przygotowanych zawodników. Trzeba co bynajmniej dwóch lat, żeby oni spełniali fajne wyniki, i gdyby znacznie silne, toż zapewne wiele – przyznaje Kołodziejczyk. – Mamy tychże zawodników tak niewiele, iż jakby z jakimś rzecz się stało, to drugiego trzeba tylko odchować. Biathlon nie istnieje w Polsce numerem jeden, wiele ruchów jest szczególnie powszechnych. Młodzież z najpiękniejszymi warunkami przechodzi do piłki nożnej. W Polsce biathlon uprawia kilkaset osób, ale dobrych na okresie światowym jest mało.
Skąd więc można czerpać nadzieję? Według Kołodziejczyka przede ludziom z osoby Sikory oraz atmosfery, która go ogranicza. – Zawodnicy, których trenuje, są w niego wpatrzeni a jest gwoli nich olbrzymim autorytetem. Poza tym doskonale się dogadujemy oraz inicjatywę w mojej kadrze, kadrze juniorów, a jeszcze kadrze B się układa. Ja jestem starym, ale współdziałamy. Sikora widzi, iż efekty książce z seniorkami są dobre, dlatego nie ma oporów przed powtarzaniem tych technik do książki z juniorami. On w ostatnie wierzy i wierzą zawodnicy – przekonuje Kołodziejczyk, który sprawił Monikę Hojnisz i Krystyną Guzik do medali MŚ w Novym Meście w 2013 roku, oraz teraz wciąż prowadzi kadrę kobiet.

Możliwość komentowania jest wyłączona.