Powrót na stare śmieci

sport

Lubię Koronę oraz za nią nie przepadam. Korona taka rzeczywiście jest. Łączy w jednostce zaś w sercu. Z jednej strony ujmuje ambicją, nieskomplikowaniem, agresywnością, brakiem białej flagi czy ręcznika. Z drugiej odpycha chaosem, niekonsekwencją, gorączką, zagubieniem. Korona jest jako angielskie Stoke City. Bazuje na mierze, wzroście, stałych fragmentach gry. Na zapewne nie udaje na skalę zespołu, jakim w żadnym przypadku żyć nie potrafi natomiast nie chce. To wcale według mnie walor Leszka Ojrzyńskiego również jego piłkarzy. Choć przez niektórych widziany jako wada.

Korona nie mogłaby z Wisłą grać cierpliwie. To szczególnie największe wyzwanie, gdy zespoły środka tabeli przegrywają lub remisują, oraz chcą zwyciężyć. Głowy się palą, rezerwowi na energię starają się zostać bohaterami, sypią się strzały z 40 metrów, brakuje grającego w środku pola, który włączyłby i umiejscowiłeś w sztuce na myślenie. Jestem bardzo zawiedziony Michałem Janotą. Młody ma spore umiejętności, natomiast w zespole ich nie sprzedaje w meczu. Ustawienie na skrzydle jeszcze nie występuje mu na łatwe, widać, iż linia go utrudnia, peszy, odbiera resztki swobody. Jednak za napastnikami był równie bezproduktywny wiosną. Raz oraz nowy błyśnie kiwką czy zgrabnym podaniem, przecież to powinna być w jego działalnościach norma, zaś nie wydarzenie. I gdzie strzały, które w przygotowaniu Łukasza Garguły były dowodem na to, iż zanim nie strzelisz, nie przekonasz się albo to korzysta zamiar?

Garguła udowodnił, iż jest, ponieważ najpierw służył mu sukces (pięta Stano), oraz wtedy bajeczna technika. Obecne stanowił strzał, przy którym nie zawaham się powiedzieć, że Garguła mierzył. Cieszę się, iż Marcin Malinowski z Ruchu z dystansem, bez woalowania i mówienia po cudnym oknie w meczu z Lechią powiedział, iż zamknął oczy i huknął. Weszło w same ramy, widły, spadła pajęczyna. Ze dalekim wiarusem Maliną spotkam się w piątkowym 1na1.

Właściwie najlepszym rozgrywającym Korony zatrzymuje się Paweł Golański. Nie właśnie przy perfekcyjnych dośrodkowaniach z kornerów i bzach, ale ponadto w walce. Golański przeżył niemal wszystko w meczu prawie idealnym. Wyszło do ideału czerwonej strony i ulewy, tę zmieniłem upał bagatela 38 stopni Celsjusza. Nasza budka komentatorska była nagrzana jak patelnia teflonowa, przyznam, że komentowałem konkurs na bosaka, mokry jakby mnie wyłowili z jeziora. Super utrzymywali się w obecnym skwarze piłkarze. Zero narzekania, w pierwszej połowie meczu nawet zapomnieli wraz z sędzią o przysługującej im zapomni na nawodnienie. I zabawa była nad wyraz duża w obecnych powodach. To dziwne doznanie, gra w takim upale. No i wyzwanie dla fizjologów i trenerów, jak przygotować zawodników do nadludzkiego wręcz wysiłku. W najczystszy z lat 90. poniedziałek piłkarze zapisali się fizycznie bez zarzutu.

Brakuje Koronie Maćka Korzyma. Choćby nie wiem czyim kosztem, gdyż może niekoniecznie napastnika Daniela Gołębiewskiego. Że właśnie za Michała Janotę. Z Korzymkiem potrafię się od wielu lat, gdy jako dzieciak z przeszłością w Chelsea, przybył do Legii. Typowy prawdziwek, pociecha, nie pękał w dyskusji i żartach ze dalszymi zawodnikami. W ruchu nie do zajechania. Że wiele kobiet oczekiwało po jego talencie więcej, ale mam, że rozwinął się we odpowiednim kierunku. Świetnie gra tyłem do bramy przeciwnika, umie przytrzymać i rozegrać piłkę z obrońcą na plecach, co dobrze z razu płynie ze dobrodziejstwem na miejsce karne. Umie strzelać gole, dla Korony to piłkarz bezcenny. Gęba jak zwykle uśmiechnięta, spójrzcie na fotkę, połamana niedawno noga lekko opuchnięta z świeżych szwów po wyjęciu śrub. Korzeń pali się do powrotu. Niełatwy to pacjent dla lekarza prowadzącego. Korzenia powinien mieć pod ciągła kontrolą, bo on teraz tę nogę zaczyna testować. Sugerowałem się, iż szarżuje na rowerze stacjonarnym, że już odrzucił kule, że stara się wyleczoną nogę coraz bardzo obciążać, że zakrada się na siłownię oraz podbija delikatnie piłkę.

Sam pamiętam, kiedy miałem swoje kontuzje, najgorsze było naderwanie przywodziciela mięśnia uda i dążył się niezbyt powoli. Byłem uczeńszy od doktora, w kraju obecne istniał mój ból i wiedziałem jak nad nim zapanować. Miałem zakaz kopania piłki, a tęskniłem do niej zabójczo, więc postanowiłem nastąpić w bramce, aby dla zbytu pobronić karne. No i dwa tygodnie leczenia dłużej, ponieważ zrobiłem ogromny ruch w koniec do piłki, natomiast w rekonwalescencji kilka etapów w koniec. Karnego wpuściłem, oraz sam strzeliłem sobie samobója. Znam jak się oszukiwałem, że teraz wszystko w programu, gdy tylko nareperowałem ostro ponadrywane więzadła w stawie skokowym. Każdy ruchowi w ciągu towarzyszył syk, a zwrotowi jęk. I potem wszedłem z ławki na mecz z Amicą także od razu ktoś wparował mi wślizgiem, a jak, w kostkę. Wyłem pod nosem z bólu, rozbiegałem, dotrwałem, ale noc spędziłem z dodatkiem lodowym na kostce na naprawę z czołem. I wtedy odczekałem dodatkowy tydzień, aby nie zepsuć nogi doszczętnie. Sam Korzeń zapowiada, że noga będzie właściwie silna, iż wytrzyma atak dwóch rywali. Tego mu życzę, ale kazał mu koniec. Ponieważ czym jest pomocny tydzień czekania czy dwa, wzmacniania, chuchania, w zestawieniu z sektorem leczenia. Etap toż najpiękniejszy lekarz w współczesnej porze rehabilitacji.

Korona Leszka Ojrzyńskiego nie gra cudów. Nie spodziewam się po nich zmian, nagle niezwykle poukładanej gry, tylko takie konkursy kiedy tenże z Wisłą muszą nauczyć się wygrywać. Po ładnej akcji Golańskiego z Sobolewskim na 2:2 mieli 10 chwili na dobicie Białej Gwiazdy. Ale zmarnowali obecny termin na bezładne strzały i indywidualne ataki bez wsparcia grawitacji. Wypracowali jedną sytuację, nie strzelili, odkryli się oraz błyskiem się zemściło. Uważam, że doskonale dopasowują do swej ligi jako system środka tabeli. Ale nie wiem czy na ósme czy jednak dziewiąte miejsce po zakończeniu części zasadniczej sezonu. Posiadają jednakże swój cel, styl, możliwość na zabawę, strategię. Jak Stoke, którego Arsene Wenger, menedżer z nowego bieguna jakości sztuki piłkarskiej, nie może polubić i uszanować, zwłaszcza po porażkach z The Potters. Czekam jak cali w Kielcach na powrót Korzyma.

Możliwość komentowania jest wyłączona.