przekonani do bólu

sport

Doceniam menedżerów, dla jakich ważne jest chodzenie w piłkę. Jak dla wszystkiego to rzecz rośnięcia i śmierci, oraz nawet coś dużo, bo taka specyfika pracy, tylko są wyjątki, które prowadzą moją opinię. Ponieważ znajduję w walk ich zespół, niekoniecznie grupę zawodników z najpiękniejszej półki, którzy starają się jednak osiągnąć dodatni wynik poprzez precyzję, atrakcyjność, energia i pomoc. I nie dzięki przypadkowi, sile, fartowi. Często wyraża się wtedy na końcach, przecież wówczas nie zmienia długofalowej strategii trenera, piłkarzy oraz związku. Nie będzie o Bayernie oraz Pepie Guardioli, ale o kimś dla kogo w odpowiednich proporcjach tworzy toż takie samo znaczenie. Największe. Bo niesamowicie imponuje mi to ciągłe zmierzanie do perfekcji. Nikt nie wie, gdzie jest jej meta, czyli w zespole istnieje.

Nie rozumie tego także Mauricio Pochettino. Ale przesuwa niewidzialne granice umiejętności swoich zawodników, indywidualnie i zespołowo na jeszcze większy poziom. Jak ważną charyzmę i odporność perswazji trzeba mieć, żeby szatnia jako zbiór różnych, niekiedy przedziwnych ludzi o innych umiejętnościach oraz ambicjach, chciała robić wspólnie opracowane założenia. Do ostatniego ciężkie. Jakie? Jest ostatniego wiele. Długie zachowywanie się przy piłce, nieustanny ruch i zmiany pozycji, wymienność funkcji, rozgrywanie piłki poprzez każdych bez paniki, oraz z pewnością we polskie umiejętności. Czy Maya Yoshida albo Jose Fonte to stoperzy światowej klasy? Pewnie, iż nie. Oraz linia środkowa to jeszcze tak naszpikowana gwiazdorami? Morgan Schneiderlin, Jack Cork, Steven Davies – kto wcześniej w ogóle o nich słyszał? Na bokach defensywy hasają młodzieżowcy, wyceniany już na 33 miliony funtów lewy obrońca Luke Shaw oraz równie dobry prawy Calum Chambers. Wtedy jest odpowiednio wielka wartość, aby przekonać piłkarzy, których się ma, iż mogą również posiadają funkcjonować w piłkę pięknie. By po porażkach dostrzegali powód tej czynności, żeby zależeli ją realizować, żeby uważali ją a wiedzieli i z loży honorowej właściciele klubu. Teraz w takich chwilach że jak ważną funkcję pełni w związku piłkarskim także w wszystkiej dziedzinie sportu trener. Święci robią postępy, szlifują swój skarb, ponieważ ktoś potrafił wybrać spośród nich utajone rezerwy potencjału. To Pochettino.

Największy paradoks w tym wszelkim zgiełku to historię argentyńskiego menedżera. Pochettino jako piłkarz wtedy stanowił stój od czarnej roboty, destrukcji, przecinki, odbioru, przerywania. Kolekcjoner żółtych i czerwonych kartek, w Espanyolu Barcelona dano mu 93 napomnienia oraz aż 13 razy usuwano z boiska. Zadziora, ambitny boiskowy robotnik, postać drugoplanowa. Jednak jako trener inny typ, z drugą wizją futbolu. Na zewnątrz bądź spokojny, wyważony, skupiony przy linii boiska na ostatnim, co się dzieje na nim. Coraz dużo takich. Rodgers, Martinez, Laudrup, Sherwood. Wykonywanie trudnych zadań piłkarskich w momencie pracy w Argentynie, Hiszpanii i Francji dobrze nie ograniczyło horyzontów Pochettino. Ambicja i produkcja wykazały się tylko fundamentem do działania czegoś wyższego w urzędzie menedżera, nawet jeżeli zmniejszy się więc w sukcesie Świętych tylko do Wysp, bez potrzebie podbijania Świata.
Nakłanianie piłkarzy do robienia ryzyka oraz praktyczne zdejmowanie spośród nich siły jest niemałym wyzwaniem. Granica między odpowiedzialnością za piłkę oraz przekombinowaniem dodatkowo jej utratą jest mała jak andrut. Southampton zachwyca mnie urozmaiceniem ataków, zrozumieniem intencji, fantazyjnym podkręcaniem opracowanych na treningach schematów. Niby Adam Lallana i Jay Rodriguez to piłkarze ofensywni, a kiedy system broni, to z nimi w pakiecie przed polem karnym.

To spożywa dużo sił. Zresztą kiedy a cała gra Świętych. Ponieważ wymienianie setek podań, prowadzenie rozgrywki oraz piękne dla oka 60-procentowe posiadanie piłki, wymaga ogromnych kosztów energii. Wszystko bowiem robi się w istotę pozornie banalnych reguł. Przyjąć piłkę, oddać, zmienić pozycję, ukazać się znowu do zabawy. Nie ulegać z rywalem przyklejonym do pleców, zagrać piłkę do człowieka, kto jest lepszy przegląd pola, nie wybijać na oślep, przyporządkować swoją grę innym, po stracie natychmiast odebrać. Proste, prawda? Ale kiedy zatem wyegzekwować? Jak stworzyć idealne sprzężenie zwrotne? Jak stworzyć, żeby w konkursu z Arsenalem, Arsene Wenger siedział poprzez pierwszą połowę meczu wbity w fotel w desperacje i chorobie, oraz jego piłkarze bezładnie biegali za piłką jak amatorski zespół? To wieloletni proces, na który zdecydowano się na St’ Marys’ Stadium. Nie wnosi wyjątkowo większej gwarancji na wygrywanie niż stare angielskie „kopnij, biegnij”, ale na pewno przynosi miłości oraz mocną satysfakcję. Na razie wypala idealnie w jakiejś połowie, potem pojawiają się przed Świętymi schody do czeluści piekielnych. Z Kanonierami udało się ostatecznie znów dotrzeć do czyśćca. Poświęceni byli we wtorek prawie jak Bayern. To komplement dla drużyny Artura Boruca i szkoła na szybką przyszłość dla Arsenalu. To zawsze przede wszystkim laurka dla Mauricio Pochettino.

Możliwość komentowania jest wyłączona.