Stoch: Myślałem, żeby się wycofać. Teraz odzyskałem nadzieję

zimowe

W noworocznym konkursie Turnieju Czterech Skoczni w Garmisch-Partenkirchen Kamil Stoch zajął 19. miejsce, pokonując w pierwszej serii Stefana Hulę (ten jednak dostał się do drugiej kolejki jako szczęśliwy przegrany i skończył zawody na 24. pozycji). Lider polskiej kadry skakał pewniej, ładniej i dalej niż w poprzednich konkursach o Puchar Świata.

Robert Błoński: Zawody w Oberstdorfie nazwał pan „światełkiem w tunelu”. Jak pan określi skoki w Garmisch-Partenkirchen.

Kamil Stoch: Udany dzień. Ten próbny skok był bardzo udanym wejściem w nowy rok, dodał mi dużo pozytywnej energii, dodał pewności, której ostatnio brakowało. Konkurs też nie był zły, przynajmniej mam poczucie, że coś drgnęło, zmieniło się na lepsze. To oczywiście nie jest nie wiadomo, jaki postęp, nie awansowałem o dwadzieścia pozycji, ale minimalnie się poprawiło. Małymi krokami będę robił postępy – to jest klucz do sukcesu. Wymaga to cierpliwości i wiary, że wszystko zaskoczy.

Na treningu uzyskał pan 130 m. Co pan poprawił?

Kamil Stoch: Kierunek odbicia, natomiast inne błędy dalej się pojawiają. Potrzebuję stabilności, żeby oddać kilka, kilkanaście fajnych skoków i je utrwalić. Wtedy będę skakał z przekonaniem, że wszystko działa jak należy. Tego jeszcze brakuje.

Ma pan bardzo niskie prędkości na progu.

Kamil Stoch: Wiem, ale na tę chwilę nie ma to dla mnie znaczenia. Muszę się skupiać na czymś innym, prędkość poprawię, kiedy wszystko inne będzie działało. Jestem ponad kilometr wolniejszy od najlepszych czyli tak jakbym jeździł z niższych rozbiegów. To sporo, ale mam większe zmartwienia. Nie mogę pracować nad wszystkim naraz. Muszę stopniować cele do realizacji.

W sobotę kwalifikacje w Innsbrucku. To dobrze, że nie ma wolnego?

Kamil Stoch: Nie potrafię powiedzieć, czego brakuje mi bardziej: treningu czy startów, co chciałbym bardziej robić. Fajnie byłoby potrenować, ale nie po to pracowałem cały rok, żeby znowu wracać trenować. Chcę startować, ale muszę też pracować.

Miał pan myśl, żeby się wycofać z TCS?

Kamil Stoch: Tak. W czwartek męczyłem się na skoczni i niewykluczone, że takie gorsze dni jeszcze przyjdą. Na razie odgoniłem od siebie złe myśli, staram się budować pewność siebie i wiarę, że wszystko ruszy. Wyjadę stąd z dobrym samopoczuciem.

Startował pan w nowym kombinezonie.

Kamil Stoch: Nie przeszkadza, pomaga.

W pierwszej serii rywalizował pan ze Stefanem Hulą.

Kamil Stoch: Nie ma znaczenia. System KO jest stworzony dla kibiców i widzów. To urozmaicenie stworzone na turniej. Jeśli ktoś odda dobry skok, awansuje. Bezpośredniej rywalizacji między nami nie ma.

Możliwość komentowania jest wyłączona.