Szastanie pieniędzmi w T-mobile Extraklasa

UEFA (Europejską Unia Piłkarska) postanowiła sprawdzić finanse pierwszoligowych klubów swoich interesów. Wyniki raportu benchmarkingu są szokujące. W Serbii i Bułgarii ruchy na płace tracą więcej, niż sięgają ich dochody. Sprawa w Polsce stanowi i alarmująca – aż 81 procent wpływów klubów pochłaniają zarobki piłkarzy. Wzorcowa Bundesliga wydaje za zarobki 52 procent, a polegając tylko trenerów i piłkarzy zaledwie 37,8 procenta.
Natomiast obok nas? Hulaj dusza, paliła nie ma. Mecenas Agata Wantuch zajmuje mnóstwo typów oraz raz za razem robi pozwy. Spiralę płac niewątpliwie nakręcił Józef Wojciechowski. W 2010 roku pewnym z najskuteczniejszych napastników w Polsce był Artur Sobiech. Z Lecha odchodził właśnie Robert Lewandowski. Nic innego, że „Kolejorz” postanowił za całą cenę powalczyć o snajpera Ruchu. Do walki włączyła się jednak Polonia. Piłkarz zarabiał 12 tysięcy złotych miesięcznie na Cichej, oraz Lech marzył mu opłacić 40 tysięcy. Za chwilę pensja piłkarza sięgała 70 tysięcy jedynych oraz Lech zaczął „wymiękać”. Wojciechowski znudzony negocjacjami powiedział: 100 tysięcy złotych miesięcznie. Pensja miesięczna w obecnych skalach na Konwiktorskiej, to przeciętne wydarzenie. Niedawno 30 tysięcy euro maj w miesiąc inkasował Gruzin Wladimer Dwaliszwili, niewiele mniej Tomasz Jodłowiec, oraz 20 tysięcy euro zarabiał Marcin Baszczyński oraz Izraelczyk Aviram Baruchyan, po 15 tysięcy euro Albańczyk Edgar Cani, Serb Dorde Cotra, czy Adam Kokoszka… Ba, 100 tysięcy złotych, czyli 25 tysięcy euro otrzymał Grzegorz Bonin! Nic dziwnego, że Wojciechowski miał dość szaleństwa, w które popadł. Umorzył długi Polonii w kontakcie do rodzimych firm – wymienia się o 30 milionach złotych – oraz potem sprzedał klub za 5 milionów złotych. Ireneusz Król wskazywał na mężczyzny, który zna, co dostaje… Teraz zerka na Pinokia. A mecenas Wantuchowa spokojnie pracuje…
Na 16 klubów T-Mobile Ekstraklasy z aktualnym kupowaniem ma problem z 12! By do ostatniego nie dochodziło wzywa szef UEFA, Michel Platini. A właśnie dlatego postanowił zaostrzyć proces licencyjny i podejmuje w gardło gospodarcze fair-play. W Polsce przez lata proces licencyjny był chory – delikatnie rzecz mając. Obecnie za reformę wziął się wiceprezes PZPN, Bogusław Biszof. Otoczył się ekspertami i wprowadził pewne reguły, oraz jeszcze terminy. Szefem komisji licencji klubowych został Krzysztof Sachs (na co dzień „Ernst&Young”), a szefem komisji odwoławczej zarząd PZPN mianował Jana Letkiewicza („Grant Thornton”). Według innego podręcznika licencyjnego klubom przez poszczególny stopień nie wolno zużywać dużo, niż generują, zabronione są również opóźnienia w płatnościach w momencie sezonu – wobec innych cechów, naszych pracowników, urzędu skarbowego oraz ZUS-u. Z obecnym, iż stanęło odejście z systemu zero-jedynkowego. Dziś można dopuścić licencję, a równocześnie nałożyć cele do działania. PZPN w materiałach wykonanych dla dziennikarzy napisał wprost: „Wcześniej potrzeba było przymknąć oko (de facto bezprawnie) albo wyrzucić klub (zbyt surowa sankcja)”. Jestem właściwie wykonany takim wyjściem do kwestii wiceprezesa Biszofa. Nota bene Biszof, Sachs, Letkiewicz a ich partnerzy przygotowali ścieżkę licencyjną, w jakiej jest układ „wczesnego ostrzegania”, oraz a parę tygodni na polepszenie uchybień. Ostateczne decyzje zapadną do upadku maja, oraz wtedy zapomni się kabaret, jaki cierpieliśmy zbyt prezesury Grzegorza Laty. Członek zarządu PZPN, Marcin Animucki podkreśla: „Nie zawracajmy już do historii. Jeżeli gra o pomoc zawodników, to naprawdę są bogate możliwości – w podłożu o radę do transakcji rozwiązywania sporów sportowych, lub w oparciu o granie przez piłkarskim sądem polubownym”.
Wiceprezes PZPN, oraz równocześnie szef Ekstraklasy SA, Biszof zaznacza: „Od poprawienia systemu z razu nie przybędzie pieniędzy w niniejszym systemie”. Szczególnie ważne stanowi a gospodarowanie pieniędzmi, które są. Główna jest relacja zapłat w związku do przychodów. UEFA forsuje koncepcję, by w stałych ligach piłkarskich kluby nie wydawały drogo niż 60 procent przychodów na płace. 60-70 odsetków toż postać niepożądana, 70-80 procent wysoce niewłaściwa, i ponad 80 procent naprawdę alarmowa. Według najnowszego raportu benchmarkingu UEFA wypłaty w klubach T-Mobile Ekstraklasie są „alarmowe”, ponieważ sięgają 81 procent wpływów. Warto spojrzeć na budżety klubów Bundesligi, gdzie pensje każdych pracowników to 52 procent wpływów. Ba, pensje trenerów oraz piłkarzy w tych trzech latach wypadły z 42,4 procenta do 37,8 odsetka i stosując już 788 milionów euro (przy rocznych dochodach, jakie tylko wzrosły o 7,2 odsetka oraz zabierają 2,081 miliarda euro). Wymagania licencyjne w Bundeslidze wymagają publikację z młodzieżą. Każdy ruch musi płacić akademię piłkarską. My chcemy „przejadać” kasę. Istnieją wprawdzie gdzieś normy tego szaleństwa. Do chorej ligi ciężko będzie przekonać kibiców, o czym wskazujemy się w bieżącym okresie. Frekwencja nigdy nie rośnie, choć jesteśmy obecnie dużo nowych obiektów.
Nowy prezes Legii, Bogusław Leśnodorski idzie z zapałem. Naprawdę świetnym symbolem będzie podpisanie kolejnych kontraktów z Arturem Jędrzejczykiem, Danielem Łukasikiem, Dominikiem Furmanem, czy Jakubem Koseckim. Pytanie, albo nie przepłacił, jeśli chodzi o Dwaliszwilego, czy Jodłowca. Pensje ponad 100 tysięcy złotych miesiąc w maj są znacznym obciążeniem budżetu. Jednak gołym okiem już widać, że Leśnodorski występuje nie tylko tytuł mistrza Polski, a oraz chce zaatakować Ligę Mistrzów. Zbigniew Boniek patrzy się temu z dziewczyną. Prezes PZPN żartował po niedzielnym „Cafe Futbol”: „Szczególnie, iż do przebrnięcia stanowi jeden trudniejszy rywal”. Kontrowaliśmy, że mistrz Polski musi przebyć trzy rundy. Na co Zibi odbił w prostym wyglądu: „Panowie – najpierw mają kelnerów, później starszych kelnerów, oraz właśnie w decydującej rundzie stanowi owy smutniejszy rywal”.
Legia chce zabiegać o Ligę Mistrzów, tylko także naturalnie nie chce powiększać długu, który według raportu „Ernst&Young” wyniósł 275 milionów złotych, przy zadłużeniu całej ligi sięgającym 645 milionów (o 110 milionów drogo niż rok wcześniej). Prawdopodobnie Legia niedługo zostanie dokapitalizowana, tymczasem wtedy zaraz może ten taki czyn ze ściany właścicieli ITI. Według badań UEFA długi ruchów na Ślubnym Kontynencie wtedy szybko 18,5 miliarda euro. Co siódmy klub zajmuje idealniejsze dług, niż wyniosą zarobki w najdroższych dwunastu miesiącach. Nic innego, że Platini nawołuje do rozsądku.

Możliwość komentowania jest wyłączona.