To dopiero chaos

sport

Tak, jak jedna jaskółka wiosny nie czyni, tak jeszcze jeden mecz nie może być jedynym punktem nawiązania do oceny drużyny, nawet jeśli istnieje więc początku nad starciami. Jeśli jednak uznamy, że El Clasico jest elementem kulminacyjnym pewnego okresu, nie i całego wyścigu, i takie założenie uważam jest wskazane, toż potężna w sumie pokusić się o ważne wnioski.

Stworzona w poprzednich tygodniach sytuacja jasno nakreślała priorytet strategiczny minionego tzw. Wielkiego Tygodnia. To pozycjonowanie nie mogło być wzięte „za pięć dwunasta”, no więc wpadka Barcelony w Pampelunie raczej nie była tu brana pod uwagę. Założenie musiało zatem być będące. W Lidze Mistrzów forma jest przyjemna, do ostatniego główny rywal mieszka w Madrycie, choć w lidze dystans jest teraz sześciopunktowy, oraz ewentualna porażka sprawi, iż Liga stawanie się prawie „imposible”. Efekt mógł to być jedynie jeden – absolutny priorytet dla Gran Derbi. Więc w ostatnim konkursie Królewscy powinni zademonstrować wszystko to, co w poszczególnym elemencie są najlepszego. Ideałem jest użycie swoistej hybrydy taktycznej, czyli wyboru takiej metody, która spośród do tej chwile kierowanych jest przez zespół najlepiej poznana, a do ostatniego wzbogaconej o elementy personalnego lub pozycyjnego zaskoczenia, będącego efektem analizy gry tego znanego rywala. Sposobem jest tutaj odpowiednia proporcja obu tych składników. Taki wariant zapewnia największe procentowe szanse powodzenia. To zapewne teoria, tylko mająca racjonalne podstawy. Akurat to, co w sobotę zaoferował nam trener Królewskich moim złożeniem z treścią nie było nic wspólnego. Gdy zobaczyłem wyjściowy skład przyszły mi do głowy różne nauki jego miejsca: od wersji oraz la „Juve” z trójką stoperów i wysoko grającymi, niemal jak skrzydłowi, bocznymi obrońcami, przez wpisanie na Pepe w gospodarki najgłębiej operującego pivota (zatrzymując się do nauki Jose Mourinho plastra dla któregoś z Cules), aż po najbardziej skomplikowane fantasmagorie. Nie twierdził jednak, iż Ancelotii zbudował kwadratowe jaja. Zaryzykuje twierdzenie, że żeby ostatniego dnia Barca zagrała na prostym w skalę optymalnym poziomie, to mecz skończył się rzezią. Tak bowiem drogo we nowym futbolu kosztują taktyczne błędy czy niedociągnięcia.

Analiza wyborów Ancelottiego od czasu przyjęcia przez niego produkcji sugeruje, iż Włoch się miota. Pod presją jednostkowych wyników, tzw. dyspozycji dnia piłkarzy, podejmuje skuteczne działania. Istotną sprawą może stanowić, jednak są to ale moje przypuszczenia, fakt, że ta grupa, w gruncie personalnym (czytaj: transfery), kładzie się jakby obok szkoleniowca. Z podobnym problemem skontaktował się Manuel Pellegrini, kiedy obejmując Real był, jak jedyny zresztą przyznał, biernym uczestnikiem transferowej karuzeli w Madrycie. Że nigdy się nie dowiemy czy Bale’a w zespole widział w prostych planach Ancelotii, czy przygoda z udziałem Ozila była zbudowana na moc, by chociaż w postaci odzyskać krocie włożone w transfer Walijczyka, Isco i Illaramendiego. Nigdy nie byłem admiratorem Niemca, ale gdy Barce mieszkać na trzymanie „trojaczków” (Xavi, Cesc, Iniesta), to Królewscy te winni wynosić wielki wachlarz drodze w powierzchni kreacji gry (Isco, Modrić, Ozil). Dziś madryckie media namaściły na następnego Mesuta – Di Marię. Punkt w niniejszym, że forma Argentyńczyka to taki mało dar od losu. Przyszła równie szybko i równie szybko jednak potrafi się skończyć. Co gorsza określany mianem koncepcji docelowej – Real budowany wokół Isco – powstał w martwym punkcie. W dwóch ostatnich meczach Hiszpan albo zagrał rolę drugoplanową (mecz z Juve), bądź nie zagrał wcale. Ta inna decyzja pewno być pokłosiem chłodnej analizy, że Isco nie udźwignął pozycji lidera w konkursu z Atletico i nie wprowadził Królewskich na różne nurty w spotkaniu z Juve (brak błysku w rozgrywaniu piłki w ataku pozycyjnym). Gdyby konkluzja dotycząca Isco była długa świadczyło to, iż Real opiera się dziś właśnie na grającym często za głęboko Modriciu i nadformie Di Marii. Dodać można do tego dwojącego się oraz trojącego Khedirę. Tylko, iż z takim zestawem ot choćby Bayernu raczej się nie pokona. Jeszcze większe znaki zapytania pojawią się w sezonie powrotu do zdrowia (pytanie albo do oczekiwanej formy) Xabiego Alonso. Co spowodować więc z forsowanym ostatnio system walki z trójką pivotów? Czy więc na ławkę powędruje Modrić? Czy potrafi zagra wyżej? Czy aż za plecami napastnika? Kto nim będzie zupełnie? Takich badań jest mnóstwo, stanowczo zbyt dużo, jak na drużynę, która wyczerpała choć w lidze margines pomyłek. Na wszelkiej niemal funkcji są wątpliwości, a jednak piłka to ilość naczyń (pozycji) połączonych. Wybór dla przykładu między Alonso oraz Illaramendim wpływa znacząco na strategię oraz dobór innych piłkarzy. Od wartości możliwych kombinacji zaczyna boleć głowa, a wskazuje na to, iż noszący na ławce zazwyczaj krzywą minę Włoch ma obecnie chroniczną migrenę. Nawet optymiści mogą właśnie co wysoko powiedzieć, iż Ancelotti wie, że dzwonią, jednak nie zna w jakim kościele, zaś pesymiści tak już biją na alarm. Gdzie więc szukać pozytywów? Z pewnością po części wolicjonalnej. Królewscy w obecnym momencie nie raz udowodnili, iż ambicji i chęci okazje do zmierzchu im nie brakuje. Spośród ostatniego wydobywa się następujący wniosek: w szatni panuje względna harmonia, piłkarze mają osobę planów a mimo pojawiających się trudności w ich praktyk nie wykazują się wewnętrzne pęknięcia. Wysoka koncentracja piłkarzy w meczu z Malagą, przepraszające gesty Ronaldo wobec kibiców czy wreszcie determinacja prezentowana na Camp Nou pomimo wystąpienia wielu negatywnych czynników świadczą, iż mentalna baza istnieje na wysokim stopniu. Teraz czas, by Carlo Ancelotti do jej rozmiaru dostosował inne składowe piłkarskiego powodzenia.

Możliwość komentowania jest wyłączona.