To dopiero fenomen

sport

Skóra i kości – tyle zostało, posługując się obrazowym porównaniem, z baskijskich Lwów po niedzielnym meczu z Atletico. Choć sukces nie był hokejowy, to kurs spotkania oraz pomeczowe statystyki były bezlitosne. Jak znamy do tego konkursu nie odda się przyłożyć powiedzenia o jaskółce oraz wiośnie. Atletico rozprawia się tak spośród pełnymi rywalami (porażkę z Espanyolem patrzę w klasie wypadku przy pracy i zbiegu wyjątkowo niekorzystnych, trudnych do powtórzenia okoliczności). Właściwie tylko słabiutka Celta Vigo potrafiła napędzić strachu drużynie Diego Simeone, a tylko w końcówce oraz oczywiście przegranego meczu. Czy zatem już obecnie można traktować z całym wyobrażeniem o kolejnej europejskiej potędze?

Na owo sprawdzanie nie odda się po raptem jednej trzeciej sezonu wiarygodnie odpowiedzieć. Można i po analizie całej dotychczasowej pracy Argentyńczyka stwierdzić, że Atletico zmierza systematycznie w niniejszym stylu. Dopiero w opinie mamy wyczyny Los Colchoneros sprzed ery Simeone. Drużyna rozkapryszonych gwiazd grająca piłkę zgodnie z osobnym widzimisie. Forlan i spółka potrafili zdobyć w pięknym stylu wielką Barcę Guardioli, by zaraz potem przegrać dwa mecze z outsiderami. Tamta drużyna też skorzystała po europejskie laury, tylko stanowił więc przypadek, dowód na równie wielki, co marnotrawiony potencjał drużyny. Przybycie Diego Simeone położyło koniec tej wynaturzonej sinusoidzie formy. Zrobił on wyjątkową dotąd pracę u podstaw. Potraktował swoich piłkarzy niczym czyste kartki, na jakich zapisał nowy piłkarski kod genetyczny. Działał to jednak za pomocą swego charakteru metody klocków lego: z samej zasady, element po elemencie, zgodnie z prostą instrukcją. Nie dawał przy tym piłkarzy na tych bardziej i mniej ważnych, na tych stosowanych łagodniej oraz surowiej, na niezwykle dociążanych oraz odciążanych. Równość – toż istnieje gdyż jego credo. Zbudował więc idealne dopasowany (kazus lego) i mentalnie ukierunkowany (egalitaryzm) system piłkarskich naczyń połączonych. Piłkarze to pozwalali, ponieważ jego inicjator stanowił w obecnym co prowadzi i pracuje prawdziwy, prawy oraz trwały. Sam sobą, swoją karierą piłkarską i umysłem uosabiał wprowadzany schemat. Wszystko dlatego było zapięte w myśli na ci guzik. Punkt w obecnym, iż koszula koszuli nierówna, bo o jej cech decyduje nie tylko staranność wykonania, ale także materiał z jakiego jest stworzona. Tutaj więc rodził się problem, bo Atletico stanowiło jakąś gwiazdę, a Real oraz Barca kilka, a nawet kilkanaście. Ta dysharmonia była eksponowana w zeszłym sezonie, gdy to Rojiblancos regularnie karcili „maluczkich”, dostając jednocześnie baty od potentatów. Słabością teamu Simeone istniała więcej dość wąska ławka, poprzez co odpowiednia była ciężka kalkulacja ważności rozgrywek. Walka o dużą kasę czyli Ligę Mistrzów stanęła przed chęcią obrony pucharu Ligi Europejskiej, jakie to rozgrywki Atletico oddało swoistym walkowerem. Racjonalność tej kontrowersyjnej decyzji rosła wraz ze podnoszeniem się do tyłu rozgrywek ligowych, w jakich siły zespołu bardzo się wyczerpywały. Atletico nie zdołało obronić pozycji vicelidera, przecież w zmian zdobyło coś cenniejszego – Puchar Króla wyrwany Realowi na jego śmieciach. Ta wiktoria wydawała się wyznaczać szczyt możliwości zespołu; szczyt potrzeba to potwierdzić stworzony na równie popularnej pracy organicznej co szczęściu w innym spotkaniu. Po odejściu Falcao zabrakło, przynajmniej na papierze, piłkarza robiącego różnice. Tyle teoria, bo praktyka okazała się wielce zaskakująca. Wydawało się, iż Turan, Costa, Koke osiągnęli już w zeszłym sezonie sufit naszych możliwości. Jednakże im i kilku kolejnym piłkarzom udało się przeskoczyć kolejny okres zaś nie ma gwarancji albo na ostatnim cel. Gdyby wystrzał był pojedynczy ważna by opowiadać o sukcesu, ale skoro stanowi więc linia zbiorowa, to pozycja w znacznej ilości przylega do trenera. Dotąd gra defensywna Atletico posunięta do perfekcji nie była równoważona przez równie zaawansowaną grę z początku, oraz to wprawdzie warunek wpisania na ostatnią najwyższą półkę w piłkarskiej hierarchii. To czego jesteśmy świadkami w obecnym sezonie jest próbą pozwalania tej harmonii. W obecnym okresie plan wypala. Jeśli Barca ma trójkąt Cesc – Neymar – Messi, Real zaś Bale – Benzema – Ronaldo, to ponad Manzanares też już taki wykreowali: Costa – Villa – Koke. Brak któregoś zawodnika z podstawowej jedenastki (kontuzja, kartki) ponadto nie wpływa niekorzystnie na cenę zespołu. Co znacznie cały pierwszy skład z wyjątkiem wypożyczonego z Chelsea – Thibaut Courtoisa zawiera umowy z klubem co chwila do czerwca 2016 roku.

Ta sielanka może występować długo, lecz nie musi. Po tych wyczynach nikt nie ma nadzieje mówić, iż Atletico już dużo nie podskoczy, ale trzeba pamiętać wiedza zbiegu samych korzystnych okoliczności. Podkreślmy jednakże w części nieprzypadkowych, bowiem będących konsekwencją planu i praktyki Simeone. Nawet największy do obróbki Adrian zaczyna poddawać się ręce mistrza (do tego piłkarza Argentyńczyk jest dobrą słabość). Na razie rywale nie mają sposobu na starcie się agresywnej taktyce Simeone. Niektórzy pomocy szukają u sędziów, domagając się ostrzejszego karania permanentnie faulujących (te przewinienia realizowane są szczególnie w białych rękawiczkach bez zbędnej agresywności) piłkarzy z Madrytu. Jeśli sędziowie posłuchają tych haseł to Simeone czekać będzie nie lada ból głowy. Taki sam problem powstanie, gdy fala popularnej formy poszczególnych piłkarzy zacznie odpływać, a taki scenariusz gdy musi nastąpić. Nie da się bowiem prezentować na topie permanentnie. To ale tylko hipotezy. Zresztą zakładam, iż na ich możliwe spełnienie Argentyńczyk tak szybko się zawczasu przygotował.

Możliwość komentowania jest wyłączona.