Trabzon i ogromny strach

sport

Nie bałem się przed meczami z Barceloną, nie czułem strachu, gdy spadał na boisko Fenerbahce, gdzie jest że najsilniejszy a dużo fanatyczny doping na świecie. Lecz w Trabzonie kilka razy czułem gigantyczny strach. Nie życzę tego nikomu – wspomina dwa lata naszej zabawy w Trabzonsporze Mirosław Szymkowiak. W czwartek Legia strachu czuć nie może, ponieważ tenże ją pożre, przetrawi i wypluje, niszcząc nie tylko chcenia o rozwoju w Lidze Europy, a też wiarę we naturalne możliwości. A oczywiście poważnie już nadwątloną po porażce z Apollonem na domowym stadionie.

– Jak Legia pierwsza strzeli gola, rzecz potrafi się jeszcze wydarzyć, ponieważ zacznie rosnąc presja. Miejscowi potrafią nie wytrzymać. Ale jeśli się wówczas nie uda, jeśli Turcy poczują krew… Oj, pewno stanowić kiepsko – dodaje jeszcze Szymkowiak, zwany w Trabzonie „Białym Piorunem”. Najlepiej wie co mówi, gdyż w współczesnym na wskroś muzułmańskim, azjatyckim mieście odczuł wszystko, z wielkiego zamiłowania do nienawiści.

Kibice w Trabzonie mogą okazać szacunek. – Tu piłkarz więc istnieje Człowiek Piłkarz – wspomina Paweł Brożek, który takiej furory, jak Szymkowiak nie zrobił, tylko oraz właśnie spotkał się z wyrazami uwielbienia. Nie podrzucano go prawdopodobnie w głowę tak często jak Szymka, nie całowano tak często właśnie na trasie, ale… wie o czym jest mowa. Piłkarzowi trudno lekarstw na trasę, by nie dostać dziesiątek zaproszeń na herbatę, obiad lub całusów od męskiej części publiczności. To jednakże tylko po zwycięskich meczach.

– Po przegranych nie mogliśmy wyjść poprzez kilka godzin z szatni. Kilka razy przeżyłem wyjazd autokarem, po jakim tworzyli wybite wszystkie szyby – opowiada nam Szymkowiak, którego śladów od wtorku szukamy w Trabzonie (obszerny produkt z Adrianem Mierzejewskim oraz następny, poświęcony polskim piłkarzom, którzy wykonywali w północno – wschodniej Turcji już niedługo na antenie Canal+ Sport).. Praktycznie je odnaleźć. Każdy wie, kim jest „Szimek”. Swoją legendę zbudował także idąc na czele demonstracji kilkunastu tysięcy kibiców, jednak… na trasie znalazł się przypadkiem. – Do banku szedłem. Nagle wokół mnie był lud, poniósł mnie, oraz nowego dnia byłem na pierwszych stronach wszystkich gazet. Przedstawiał się następnie w unii, iż akurat nie protestowałem przeciwko jej decyzjom, przeciwko korupcji oraz sędziom, sprzyjającym Fenerbahce. Ale kibice znali już swoje – śmieje się Szymkowiak.

W obecnym mieszkaniu świetnie odnajduje się na razie Adrian Mierzejewski, który z myśli Szymkowiaka na pewno korzysta. Jest łatwiej, bo polskich piłkarzy w Trabzonie się ceni. Zmieniły się więcej czasy. Były piłkarze Wisły oraz Widzewa wspomina, iż za jego czasów wszędzie dookoła był beton, zaś w zakładach nie było choćby Coca-Coli właśnie taka cola miejscowa. Oraz żadnej galerii handlowej. To wszystko ledwie 7 lat temu.

– Wtedy te sam z moich partnerów z systemu poczekał na mnie po treningu, na jakim stanowili wielkie spięcie, wyjął stój i celując w głowę spytał z pasją, czy chcę żyć. Właśnie nie bałem się nigdy w życiu. Owszem, kibice często strzelali na trasach w powietrze po polskich golach, wiedziałem, iż broń jest prawie wszystek mężczyzna z zespołu, bo zostawiali pistolety na lotniskach, natomiast nie myślałem, iż ktoś wyceluje we mnie – mówi „Szimek”.

W takim miejscu zagra w czwartek Legia. Fanatyczny doping, obca kultura, nawoływania muezinów z meczetów, długa podróż – to wszystko warszawianom nie pomoże. Wiele prezentuje na to, iż łatwo zdobędą tu tylko, kiedy to się ładnie mówi, „przejście na dola”, niż choćby jeden punkt. Tylko potrafi trafią jako ważni. Prawdopodobnie będą wynosili tyle szczęścia co Lazio, które potrafiło przegrywać 1:4, oraz było w okresie uzyskać dwa gole w końcówce oraz zremisować 3:3.

By zawsze pamiętać nadzieję na coś, Legia nie może przestraszyć się tej azjatyckiej części Turcji. Ani jej reprezentantów. Niech w zapomni meczu strach są raczej piłkarze Trabzonsporu. Niech oni się boją – własnych kibiców i braków. Wtedy Legii też mogą się przestraszyć.

Możliwość komentowania jest wyłączona.