Trzech się bije a kto korzysta?

sport

Siedzi w najłatwiejsze zacięta walka o mistrzostwo Anglii. Jeszcze niedawno Jose Mourinho porównywał ją do konkursów konnych, w których na mecie zawierać się będą szybko tylko trzy wierzchowce. Ale swoją Chelsea nazywał tylko małym konikiem, sugerując, że potrafi zdobyć tę ważną gonitwę dopiero wtedy, gdy wielkodusznie umożliwią mu na to niezwykli faworyci – Manchester City i Arsenal. Ale kilka dni temu menedżer „The Blues” dobrałem do ciała kandydatów do urzędu także Liverpool. Z końskiej terminologii już jednak zrezygnował, bo chihuahua, jak „The Special One” przeznaczył zespół z Anfield, to pies. Ale do charta, jaki z końmi mógłby się nawet ścigać, zupełnie inny. To przecież piesek ozdobny, do grona, za to temperamentny oraz zastraszyć się na pewno nie da.

Mourinho liverpoolczyków, rzecz jasna, obrażać nie zamierzał. Nawet, gdy mówił, iż chihuahua w tygodniu tylko śpi, je także od momentu do momentu trochę trenuje. On po prostu zauważa, iż podopieczni menedżera Brendana Rodgersa, którego ma za swojego przyjaciela, wczasują się w tym sezonie. Bowiem nie wykorzystują w europejskich pucharach, nie podróżują po Starym Kontynencie, dlatego w akcji o mistrzostwo Premier League są w doskonałej sytuacji. Tym, którzy jednak psim przydomkiem czują się urażeni, przypomina, iż wprawdzie – co zrozumiałe — kibicuje Chelsea, ale już wkrótce po Liverpoolowi, i nie Arsenalowi czy MC.

Skąd zachowali się „The Reds” w czubie tabeli, skoro ubiegły sezon zakończyli tylko na siódmym mieszkaniu zaś ostatnie ze stratą aż 29 punktów do specjalisty Anglii? Czy rzeczywiście luka w europejskich rozgrywkach może istnieć atutem w walk na krajowym podwórku? Jak zatem możliwe, iż grając poprzez pięć kolejek bez swojego najlepszego snajpera, i tak jednocześnie najlepszego piłkarza, Luisa Suareza znał się wdrapać Liverpool nawet na szczyt tabeli Premier League? Przecież urazy – oraz to całkiem nie tak krótko — leczyli Daniel Sturridge, Steven Gerrard oraz Coutinho, a to piłkarze, bez których wcześniej „The Reds” pod bramką rywala często obserwowali się gdy dzieci we parze. W defensywie ze zdrowiem do dziś jest źle, ponieważ Glen Johnson, Jose Enrique, Mamadou Sakho, ale i pomocnik Lucas Leiva cały czas wymagają rehabilitacji.

Obok siebie przeciwko Arsenalowi grał Liverpool jak dobry faworyt do mistrzostwa. Ale nieco wcześniej, też na Anfield, przeciwko Aston Villi, lub na wyjeździe z Hull City, poprzez wiele minut przypominali „The Reds” nieporadnego beniaminka, który trochę za wcześnie postarał się o awans do ekstraklasy.
Mnie najbardziej podopieczni Rodgersa imponują w pierwszych połowach ligowych meczów. Rezygnują bowiem z rekonesansu, badania możliwości rywala, wzajemnego „macania się”, a od razu idą do poznania walką oraz natarcia. Szturmować zaś bramkę przeciwnika znają w obecnym sezonie, jak mało kto. Efekt? Strzelili w lidze przed przerwą już 43 gole, więc dobrze niż 16 (!) oddziałów w porządku 90 minut! Już parę razy przechodzili na odległość do szatni, będąc trzy momenty w kieszeni, ponieważ wybijali rywalom z góry marzenia o każdej zdobyczy punktowej. Drugie części w działaniu liverpoolczyków już na kolana nie rzucają, oraz gdy jeszcze przydarzą się w ostatnim czasie kiksy Kolo Toure, Martinowi Skrtelowi, czy bramkarzowi Simonowi Migloletowi, to fani muszą drzeć o produkt.

Zimą na transfery Liverpool nie wydał choćby jednego pensa. Chciał bardzo kupić egipskiego skrzydłowego Mohameda Salaha, ale… Chelsea chciała bardziej. Na skrzydle to wciąż dokazuje 19-letni Raheem Sterling. Urodzony na Jamajce reprezentant Anglii, w toku reggae obtańcowuje obrońców rywali i jeszcze częściej zamiast o dwóch panach „S&S”, komunikuje się o dobrym tercecie piłkarzy o nazwiskach na „S”, bo dla Suareza oraz Sturridge’a przestał być Sterling już giermkiem, oraz bronił się równorzędnym partnerem.

Na finiszu ligi Liverpool istnieje w wygodnej sytuacji. W wyścigu o tytuł z presją bo muszą się zmagać wszystkie trzy konie, a chihuahua, nawet jak przybiegnie czwarta, nikt głowy nie urwie. Poza tym Chelsea oraz Manchester City przyjeżdżają również na Anfield, na stadion, na jakim Arsenal niedawno stracił aż pięć bramek…

Możliwość komentowania jest wyłączona.