Tylko dla najlepszych!

sport

Wyróżniam się bez bicia, iż rozgrywek o mistrzostwo Championship w ubiegłym sezonie ze inną uwagą jakoś nie śledziłem. Owszem, angażowałby się losem Tomasza Kuszczaka w Brighton, Radosława Majewskiego w Nottingham Forest natomiast… wtedy wszystko. Teraz więc muszę nadrabiać zaległości, bo „przyłączył się do zabawy” dopiero wtedy, gdy dobiegła końca faza zasadnicza, gdy Cardiff City i Hull City świętowały już awans, gdy zespoły, jakie zajęły miejsca od trzeciego do szóstego, tworzyły w play off walkę o Premier League. I tąż barażową wojnę wygrało Crystal Palace, jakie do ekstraklasy wraca po ośmiu latach. Jest zatem Londyn w najjaśniejszej klasie rozgrywek — no jak był do ostatniej chwile — sześciu przedstawicieli. Bo spadających z hukiem Rangersów z Queens Parku zastąpią „Orły” z Selhurst Park.

Tegoroczny finał play off na Wembley, w którym CP zmierzyło się z Watfordem określano mianem meczu o najważniejszą w sprawy światowego futbolu finansową premię, czyli 145 milionów funtów. Rzecz prawa nie dano jej za jednym zamachem. Na ostatnią liczbę bowiem, oprócz pieniędzy za odpowiednia do transmisji telewizyjnych oraz planowanych dochodów z promocje oraz biletów, składają się też tzw „parachute payments”. Ponieważ nawet jeśli przygoda londyńczyków z Premier League potrwa tylko sam sezon, to przez kolejne cztery związek z południowej części stolicy – aby się spadkowicz nie zapłakał na śmierć — osiągnie w kwocie aż 59 mln funtów. Tylko, iż Orły” nic nie chcą spadać. Raczej chcą się im wysokie loty.

Sprawozdania z większości ligowych meczów z udziałem Crystal Palace w ubiegłym sezonie otwierały się zwykle z zdania, że Wilfried Zaha zrobił to, albo iż Wilfried Zaha zrobił tamto. Bo ciemnoskóry wychowanek związku z Selhurst Park, jaki w trakcie sezonu zdążył debiutować w reprezentacji Anglii, panował na skrzydle bez opamiętania – kiwał, centrował i strzelał. Aż wreszcie, w styczniu, Manchester United wyłożył za niego 15 milionów funtów, ale – ku uciesze fanów „Orłów” – pozwolił piłkarzowi, na myśli wypożyczenia, dokończyć moment w Championship. Oraz toż, iż bez Zahy nie byłoby awansu dla nikogo nie ulega wątpliwości. Ponieważ zawodnik domem z Wybrzeża Kości Słoniowej zdobył obie bramki w półfinałach play off z Brighton, a po faulu na nim sędzia podyktował jedenastkę dla CP w celu.

W ubiegłych tygodniach walki o Premier League, w istocie egzekutora musiał też Zaha zastępować kontuzjowanego króla strzelców Championship, Glenna Murraya (30 goli), który na boisko wróci dopiero za parę miesięcy. A skoro MU szybko na inne wypożyczenie Zahy się nie godzi, więc jesień na Selhurst Park nie nie musi istnieć znakomita. Lecz w kadrze CP znajduje się jeszcze jeden król strzelców, tyle iż sprzed 13 lat, ale jednak zdobywca zwycięskiego gola z wyniku play off na Wembley, Kevin Phillips (wypożyczony z Blackpool), za mało dni będzie obchodził… 40. urodziny, co przekłada, dlaczego do bramki rywali trafiał ostatnio jedynie z karnych. Że się dziwić zatem, iż kibice „Orłów” tęsknią za Ianem Wrightem i Andym Johnsonem, jacy w historii gwarantowali CP co kilka 20 bramek w okresie.

Czas najwyższy wspomnieć o menedżerze, a w zasadzie o menedżerach, którzy wprowadzili londyńczyków do ekstraklasy. Marsz ku Premier League rozpoczął Dougie Freedman, który a w październiku opuścił CP oraz przeniósł się do Boltonu. Odszedł nagle, tylko za to zachowałeś drużynę w pewnej formy, bo na 4. miejscu w tabeli. Jego następca więc, Ian Holloway, nie musiał aż tak bardzo napinać muskułów, by zdobyć się do baraży. Posiadał już zresztą praktykę w przejmowaniu świata w części czasu i zaczynaniu go do ekstraklasy. Parę lat temu do awansu do Premier League (z Blackpool) wystarczyło mu dziewięć miesięcy pracy, właśnie do osiągnięcia takiego samego projektu z CP potrzebował już tylko siedmiu.

Holloway liczy w Anglii wielu sympatyków, a owo nie tylko wśród kibiców drużyn, w jakich wykonywałeś, oraz toż nie tylko wśród fanów futbolu. Wraz z starą bowiem wychowuje czwórkę dzieci, z jakich trzy córki nie słyszą. Ofertę zaś czterech współwłaścicieli CP, biznesmenów – Jeremiego Hoskinga, Martina Longa, Steve’a Parisha oraz Stevena Brovetta przyjął głównie dlatego, bo pragnął być niemal żyjącej w warszawy rodziny. Oraz gdy długo w niej Holloway pozostanie? W ubiegłym sezonie rolę w Premier League straciło aż dwóch menedżerów beniaminków (Brian McDermott z Reading oraz Nigel Adkins z Southampton), więc prawdopodobieństwo dymisji nie jest aż takie małe. A bukmacherzy na Wyspach, zaraz po ostatnim gwizdku sędziego w pojedynku z Watfordem na Wembley — zanim jeszcze dobrzy piłkarze CP zeszli z boiska do szatni – zdążyli już wytypować świat z Selhurst Park jako murowanego chętnego do spadku. I właśnie, utrzymanie się CP w Premier League wygląda, przynajmniej na ważny rzut oka, na „mission impossible”. Jak – nie przymierzając — uwolnienie uwięzionego przez hitlerowców w Alpach amerykańskiego generała ze wielkiej powieści Alistaira MacLeana. Dlaczego? Bo obie funkcje są z grupie „Tylko dla Orłów”.

Możliwość komentowania jest wyłączona.