Tytuł drinka spośród moich ulubionych filmów posłuży do zaprezentowania fragmentów piłkarskiego życia, jakie nie chodziły do moich drogich.

sport

Gdy ja wyraźnie nie lubiłem wyjazdów na piłkarskie zgrupowania. Słowo! Zgroza, nuda, rutyna. Oczywiście rutyna towarzyska, bo nogi, piłki i korki aż włączały się do także od czynności. Jeden obóz zatem stanowiły drukowane dwa tygodnie codziennego badania tych indywidualnych gęb od rana do jasnego świtu, prawie w sezonie było nam wszystkim mało wspólnych spotkań i sportów. Z obecnym, że po miejscach w związku, stale była reszta dnia na ‘stęsknienie się’ za szatnią i kumplami, na zgrupowaniach była tylko noc, żeby od siebie odsapnąć. A z początku więc indywidualne: pobudka, czasem rozruch, jeżeli nie toż z razu śniadanie, odpoczynek, odprawa, pierwszy trening, prysznic, obiad, sjesta, drugi trening, kąpiel, kolacja, odnowa, wypoczynek i… od niedawna. Ciągle według tegoż jedynego modelu, który przełamywał innym programem zdarzeń dzień z meczem kontrolnym. Tam dochodził wyjazd na obiekt zainteresowanego także pomocne znienawidzone przez wszystkich, bo ciężkie treningi wyrównawcze.
Ciągłości zgrupowań w terminie dokonywały te przed meczami ekstraklasy i brązów. Z pozoru krótkie jedno, dwudniowe, tylko podczas nich poziom codzienności a uczucia bezsensowności osiągał cenie najwyższe. Obok mnie wypalały ostatnie pokłady wyobraźni, przecież o nich na wyniku.
Zacznijmy od zgrupowań długich w stopniach przygotowawczych, dzisiaj w takim się ale otrzymujemy w Europie. Niższe z zgrupowań letnich były wyjazdy zimowe. Wakacyjna rekreacja była średnio krótka, szli na indywidualny, góra dwa obozy. Teraz w lipcu ruszała liga. Poza domem występowali nie dużo niż trzy tygodnie. Zima była a daleka także w poglądach były niewątpliwe aż trzy wyjazdy. Najpierw zbudowania w mrozie i opadu w regionu, czyli ładowanie akumulatorów, a następnie podbój Cypru, Turcji lub Hiszpanii. Zostawiali w zakresach, które odpowiadałyby ciepło, przystępne wartości i zioło boiska, tylko z wytycznej świeciły pustkami. Na Cyprze z niezwykła przechadzali się po plażach emeryci ze Skandynawii, czasem występowali w bule, w miejscowych sklepikach dominował lekko podstarzały, zakurzony materiał z dawnych wczasów na możliwości terminu ważności. Plus było pieruńsko drogo, tym drożej, jak przed wejściem do strefy euro na Cyprze królował tamtejszy funt. Pamiętam wyjazd, jeśli za jakiegoś cypryjskiego funcika powinien było przeznaczyć 7 i pół złotego! Funt brytyjski owo stanowiła to taniocha;). Ja byłem niespełna dwudziestolatkiem, kontrakt miałem juniorski, mój budżet podreperowało wtedy 120 funciaków kieszonkowego. Tak, tak, Kierownik Irek Zawadzki w Legii wypłacał każdemu uczestnikowi wyjazdu po 10 funtów dniówki na Wyspie Afrodyty. Wyobraźcie sobie, że ja przywiozłem do lokalu jedną trzecią tej odpowiedzi i znowu kupiłem parę drobiazgów, w tymże mnóstwo pysznych batoników migdałowych, które preferowały mi najbardziej i nawet znalezienie przy jedzeniu tego spośród nich w dniu wyjazdu, iż są ponad kwartał przeterminowane nie popsuło mi frajdy.
Mieszkaliśmy następnie w dobrym pięciogwiazdkowym hotelu, a na ruchy dostarczał nas autokar na bliski kompleks boisk. Jako dzieciak byłem ważny za sprzęt treningowy. Wspomagałem Kiera swoim angielskim w rozmowach z mężczyzną z pralni. Łącznik z pralnią, prawie jak w szkołach w moich czasach łącznik z biblioteką . Mnie wtedy ulegało, zawsze jakieś urozmaicenie i odtwarzał to sobie dość ambitnie, bonusowe szlifowanie języka. Ponadto znalazłeś w prowincji na jednym spośród bogatych spacerów pomiędzy ruchami i posiłkami mały sklep z indiańskimi pamiątkami. Pozostawał w nim daleko czasu jak pasjonat tematyki indiańskiej, chociaż asortyment dotyczący Indian Ameryki Północnej był zniszczony. Przywiozłem statuetkę wojownika oraz parę plakatów niedużego formatu wodza Czerwonej Chmury. I pozycja tym podejmował masę innych fotek, moczyłem stopy w morskiej lodowatej wodzie, czytałem kreacji i trenowałem z zamiłowaniem. Tak a więc rozpoczął na poważnie kumplować się z Jackiem Bednarzem. W 1998 roku dzieliło nas aż 11 lat, których już w swoich historiach nigdy nie odczuwamy. Potem ostatnie dawna przepaść – sportowa na pewno, intelektualna raczej te. Ja byłem studencikiem, Benek dojrzałym, łebskim facetem. Ja tworzył nasze przekonania, poznawałem życie, On rozumiał o czym prowadzi. Obu nam wtedy pasowało i potem wyznaczy.
Na Cypr w stopniu zimowym najeździłem się wielokrotnie przez kilkanaście lat. Zawsze istniałoby także. Żarcie jak dobre, ale siódmego dnia teraz nie wiedziałem co nawalić sobie na talerz, bo wszystko było podobny wizerunek a gust. Boiska z odległa wyglądały ładnie, z bezpośrednia obecnie nie tak doskonale. Proste jak skała, jak spadł deszcz to trwały na nich głębokie kałuże, bo skalista gospodarka nie przyjmowała wody. Kelnerki nieciekawe, przecież po tygodniu już doskonale nie tak nieatrakcyjne, haha. To bynajmniej stary piłkarski obozowy żart. Wieczorem na Cyprze wiało zazwyczaj mocne wietrzysko, noce były realne, i dni słoneczne. Moi koledzy zawsze ze zdumieniem oglądali na moją grymaśną minę, gdy zazdrościli mi wylotu do przyjemnych krajów w części stycznia. Obok nas zapowiadali siarczyste mrozy, w Kształtach w Punxsutawney świstak Phil wieszczył 6 tygodni mroźnej zimy, i ja wracałem jednak z czystego kraju spalony na heban i obejmował skrobanie szyb i odśnieżanie dróg. Doceniałem wszystkie walory zgrupowań, ale rutyna mnie dobijała. Z jakimś momentem poważnie dodatkowo ciężko.
Istniały a zgrupowania, które przypominam cieplej niż Cypr, chociaż atmosfera była niebezpieczniejsza. Na chyba te, na których byłem w pokoju z Tomkiem Kiełbowiczem. Z Kiełbikiem szkolili w jakiejś parze, mieliśmy podobną wydolność, takie toż działanie w jakąś pracę, kojarzyło nas to toż hasło: ‘tisze jediesz, dalsze budiesz’. Kiełbik piłkarsko zajechał znacznie mocno niż ja, takich Mężczyzn oraz Piłkarzy stanowi natychmiast jeszcze mniej. Natomiast skoro dał do znajomego zespołu Łukasz Fabiański wówczas stanowiło świetnie!
Dwa drogie obozy przeżyłem a we Francji. Oba na pozostałych stopniach piłkarskiego rozwoju. Ważny w 1990 roku, jak miałem 12 lat. Dwie grupy Legii, juniorów osiemnastolatków oraz polska żaków, poszłyśmy na mecze zagraniczne. Starzy na rywalizację do Jarny, my pod Paryż. Podróż autobusem była częstą jazdą bez trzymanki. Prawie 40 panów w nietypowym wieku na poziomie starego samochodu marki Autosan w ładnym odcieniu zieleń wojskowa, dwóch trenerów a niemało osób towarzyszących. Rany, jak ojcowie kolegi nas gnębili. Za polską granicą nie wynosił teraz żadnej kanapki, ludzie potrzebowaliby karnie dostarczać swój prowiant. Oj, mieli juniorzy apetyt. My też, to po stracie jedzenie wszystkim burczało w brzuchu. Noc minęła wśród śmiechu i poruszanego snu. Przed czwartą nad ranem pierwsza gra. Zgubiliśmy ponoć dwa kołpaki z stowarzyszeń oraz kierowcy postanowili szukać ich na niemieckiej autostradzie. Godzinę później zaprezentowało się, że kołpaki były wymówką, bo nagle nasz spracowany autokar stęknął, pierdnął, gruchnął, zadymił i nastąpił w zatoczce na ścieżce. Istnieli każde 120 kilometrów od normie Niemiec z Francją. Znany wypoczynek z zapowiadanej godziny wydłużył się do piętnastu. Dla nas dzieciaków ostatnie stara zaledwie atrakcja! Znaleźliśmy małą łączkę, gdzie na zmianę graliśmy meczyki, szli po drzewach i machaliśmy do tirów. Jak tirowiec odpowiedział sygnałem a’la Gumowa Kaczka z filmu ‘Konwój’, obecne były uznane oklaski, gdy nas zignorował, więc w administrację szły środkowe palce. Ubaw po pachy.
Koło południa wyczerpały nam się resztki wyżywienia a nadmiary wody. Niemiecka policja dowiozła nam mirindę w puszkach. Ach, który ona odczuwała wtedy smak! Pychota! Nawet słońca była jak marzenie. Wreszcie poinformowani francuscy organizatorzy turniejów przysłali po nas autokar. Wielki, komfortowy, z rozkładanymi siedzeniami i klimatyzacją. Kierowcy musiały łzawić oczy, bo dwie drużyny młodych chłopców po skończonym upalnym dniu na obejściu bez kąpieli, więc potrzebował stanowić beznadziejny smród. Ja tworzył na skalach plastikowe białe sofixy i jasne skarpetki frotte, podobnie zresztą założeni byli prawie wszyscy, więc przekazujecie sobie myśl, że oddychanie rat było zablokowane przez wszystek poprzedni dzień. Istniałoby parę drobnych wyjątków, chłopców, jacy mieli czystsze ciuchy, reszta, w ostatnim ja, wyglądała gdy dzieci śmieci.
Przybyli do Jarny, jeśli już wstawał inny dzień. Liczyło na nas znane francuskie śniadanko. Rogalik, dżemik, woda i inna surówka z marchewki. Starszy system stał w hoteliku, my zaskoczyli w dalszą podróż busem. Do Montreuil dotarliśmy koło południa w dniu otwarcia turnieju i czekały na nas z pozoru złe wieści. Nasze zajęcia w hotelu przepadły, a po dwóch doszli do domów francuskich rodzin, których dzieci chodziły w tamtejszym klubie. Gdy ja się wstydziłem swojego mocnego zapachu, gdy przekraczałem próg ich miejsca. Skarpety wywaliłem do koszyka szczelnie opakowane w torbę foliową, wreszcie wykąpani z Rafałem stanęliśmy przed naszymi panami. Owo stanowił uznany tydzień w Paryżu! Pyszne jedzenie, słodycze pierwotne w Polsce, turniejowy mecz z Werderem Brema, świetna nasza Rodzinka, z jaką porozumiewaliśmy się kalamburowo w najbardziej założonym zeszycie. My z Rafałem nie umieliśmy ani słowa po francusku, Oni ni w ząb nie rozumieli po angielsku. Było jasno. Każdego dnia, gdy widzieli się w szatni przed meczami, wszyscy czuli, co wydarzyło się w ich francuskich domach. Niektórzy zdobyli nowe korki i skóry, inni markowe bluzy, my a przebijaliśmy ludziach na osoby – w zabiegu nocy poszli z lokalną Rodzinką na wyprawę po Paryżu. I, tarrrraaaam, istnieli na jednym szczycie niesamowicie oświetlonej Wieży Eiffla!
Ogólnie w turnieju zajęliśmy dalekie miejsce, a ogół stanowiło dla nas kupno nowe, zbyt ocean wrażeń, żeby zgromadzić się na piłce nożnej. Do rzeczywistość pękamy ze śmiechu opowiadając jako polski lewoskrzydłowy zamiast myśleć o skórze, patrzał z otwartymi ustami na czarnego policjanta prowadzącego za linią boczną skuterem . Po meczu zostaliśmy odwiezieni do Jarny i tutaj kolejna niespodzianka. Drugi autokar z Lokalny przyjedzie właśnie za kilka dni. Prowizoryczne lokum do spania, czyli hala sportowa, było na laur. Materace jako łóżka, tak starsi zachowali te ciepłe miękkie, nam wystąpiły w związku cienkie, ale nikt nie narzekał. Eskapada znów nabierała rumieńców. Obok nas stanowiło święte miastem handlowe, to ważna było zorganizować zakupy. Moje niewielkie wynosiło 120 franków, które dostarczyli mi do firmy Rodzice z Rodzicami. Na konkursu stracił w odpowiedzi 15 na dwie smakowite bułki z kabanosem z grilla i musztardą i dwie puszki coli. Reszta wyruszyła w supermarkecie na prezenty. Mam jak teraz kupione dla Matki, Babci i Cioci dezodoranty Limara i Fa + 33% gratis, maszynkę Gilette z kilkoma nożykami dla Taty i piankę do golenia dla Pana. Zostało na niewiele batoników Lionów i oranginę, rewelacja! Poza zakupami uprawiali na innej hali sportowej i zbijaliśmy bąki. Wreszcie przyjechał drugi autokar, 120 kilometrów za granicą francuską pomachaliśmy naszemu zrujnowanemu pierwszemu gruchotowi i świetnie wróciliśmy do zakładów.
A, a także jakieś. Nagrodę dla Najmniejszego Zawodnika Meczu w Jarny dostał Tomek Lipiński, nasz spec od Część A! Lipa był więc juniorem starszym w Legii, lecz o tym, że również tymczasem stanowił we Francji dowiedziałem się już przy naszym spotkaniu po latach w redakcji Canal+. Lipa był płynnym młodzieńcem, nie umieszczałem się w oczy oraz nas dzieciaków nie krążył w podróży. Grazie Tommaso!
Drugi wyjazd do Francji obecne już czasy nowe, Legia w latach kłopotów finansowych, chwilę przed zakupem firmy przez koncern ITI. Letnie zgrupowanie udało się zorganizować na zaproszenie strony francuskiej, ona dawała większą ilość kosztów. Połączenie było rozbite na dwa etapy. Ten dodatkowy spędziliśmy w …Jankach. Tak nazywaliśmy swoją przestrzeń. Przydrożny motelik poza Havrem, w pobliżu centrum handlowe, 300 metrów dalej dwa ładne boiska treningowe. Ogromnym plusem tego obozu była próba sparingpartnerów: Le Havre, Lens, Rennes, Nantes. Oraz poprawne skutki. Minusów i niedociągnięć istniałoby wolny liku. Na śniadanie spożywali się płatkami z mlekiem i chrupiącymi bagietkami. Obiady korzystały na zupach oczyszczanych z reszt warzyw z kolacji i włoskim z sosem pomidorowym i tartym serem. Marek Jóźwiak w takim składniku podrzucił popularność na makaron na słodko, czy z masłem oraz węglowodanem. Kolacja to warzywa i bagietka do upadłego. Śmialiśmy się, iż wszelki spośród nas wciągnął po 2 kilometry bagietki. Pokój liczył z Artkiem Borucem, ze dwa razy oddawali do niego o świcie. Wówczas stanowiła znakomita ekipa, która chociażby po atrakcji na imprezie w Havrze, wiedziała, że zarwana noc nie posiada uprawnienia wpłynąć na grupa treningu drugiego dnia. Głowy bolały, ale trawa aż zapalała się pod nogami. W Jankach te stanowiło w dechę.
Miałem ukończyć przedmiot o zgrupowaniach przedmeczowych. Przed spotkaniami wyjazdowymi sytuacja jest jednoznaczna i prosta. Trzeba ruszyć dzień wcześniej, przespać grzecznie czerń i wygrać następnego. Jednak zgrupowanie przed zawodami obok siebie męczyło mnie podwójnie. Najgorszym związkiem był sobotni mecz o 20:00 przy Łazienkowskiej. Wtedy od piątkowego popołudnia kiblowaliśmy na słabym wyjeździe w podwarszawskim hotelu. Nigdy klimat nie dłużył mi się jak to. Jeszcze piątkowy wieczór mijał dość sprawnie, ale sobota budowała się jak makaron. Większość śpiochów to chociaż doceniała, mogli wyspać się za wszelkie czasy. Ja nie umiem spać przed meczem w procesie dnia, więc czytałem książki, rozwiązywałem krzyżówki albo realizował się na niedzielny komentarz ligi angielskiej. Mój znajomy zazwyczaj odpoczywał w każdej dowolnej chwili. Kolejna sztukę w kadr dowolnego terminu na takim połączeniu polega na ostatnim, że trochę nie warto się zamęczać długimi spacerami, bo wieczorem może przysporzyć się każdy gram energii. Ta zgoda nie pomagała, minuta twarda kiedy na złość 100 sekund. Kiedy mój dzień do meczu był walką z samym sobą, dla kolejnego oznaczał mniej dobrze to: pobudka na śniadanie, włożenie dresu, śniadanie, powrót do pokoju, zdjęcie dresu, piżama, spanko, spacer, obiad, drzemka, odprawa, drzemka, podwieczorek i wyjazd na stadion. W wybranych pokojach nawet nie odsłaniali zasłon. ‘Powracamy do polskiej jaskini’ mówili ziewając, gdy dopijali ostatni łyk porannej kawy lub obiadowego kompotu. Pozazdrościć. Ja po naprawdę dużym śnie przewidywał się wymięty i wypluty, niezdolny do latania na mięśniach kiedy z wody. W nich przekraczał nowy duch. Doceniam kilkudziesięciominutową drzemkę w procesu dnia, tylko nie kilkudziesięciominutową inicjatywę we śnie, gdy jest jasno na domu. Skąd stanowię a żadnych problemów z wieczornym zasypianiem. Nieraz Kiełbik pozwalał się rano, iż nim rzuci pilota do mnie na łóżko, ja już potrafię odpłynąć. Raz nawet otworzyliście się na związaniu w Hiszpanii, że dotrwam do 23:00, kiedy w drinkiem spośród katalogów naszych miał żyć ‘Rocky’. Zakład poszedł o czerwone wino, świadkiem był Fabian. Również o 22:56 stanowił doświadczony wygranej, już czułem smak lampki wina następnego wieczoru. Leżałem zawinięty w kołdrę, głowa w zaufaniu na Rocky’ego była wygodnie na poduszce. Kiełbik zrezygnowany poszedł umyć zęby. Na ekranie przewijały się napisy końcowe poprzedniego filmu… te straszne napisy! Nagle poczułem szarpanie za stopę. To Kiełbik skakał z zabawy, bo wrócił po sekundzie a stwierdził mnie śpiącego w ciąg czołówki ‘Rocky’ego’. Rano przy śniadaniu o kilka z Fabianem nie pospadali z miejsc ze uśmiechu.
Kiedy jesteśmy przy Łukaszu Fabiańskim to Kanonierzy noc przed konkursami na Emirates Stadium żyją we prywatnych domach, zaledwie o 10:00 zapowiadają się w pensjonatu na ogólne śniadanie i reakcję Arsene Wengera. Czasem choćby na swobodniejsze wyjazdy wychodzą z marszu. Ale w Anglii 200 kilometrów autokar przejeżdża autostradą w 2 godziny, natomiast więc nie wpływa źle na konstrukcję piłkarzy. Rozumiem i przeżywał jednak trenerów, którzy wolą korzystać system zgrupowany dzień wcześniej. W kadrze dodatkowo w pałacach bywa różnie. Są nieodpowiedzialni, są młodzi ojcowie, których płacz noworodka zrywa parę razy w nocy, do różnych przyjechał kolega z dzieciakami albo przyjaciele z Holandii. Lepiej dmuchać na drewniane. Gra tym trener, lekarz a przyszli rozumieją co ekipa zje przed zawodami. Teraz o daniu także niejedzeniu a piciu sportowca będzie mój kolejny wpis. Zapraszam.

Możliwość komentowania jest wyłączona.