W ogóle nie spadają

sport

Tylko raz w 21-letniej historii Premier League całym jej trzem beniaminkom udało się uratować przed spadkiem. Broniło się tak w terminie 2001/2002, i wykonały tego wspólnie — Fulham, Blackburn oraz Bolton. Rozgrywki angielskiej ekstraklasy właśnie osiągnęły półmetek. Kiedy się w niej sprawują Cardiff City, Hull City i Crystal Palace? Trzy zespoły, które wiosną świętowały awans otrzymują się nad strefą spadkową. W układzie!

„Tygrysy” z Hull City, jak na beniaminka, spisują się wręcz rewelacyjnie. Pod względem liczby straconych goli w pojedynkach na swym stadionie są nawet najpiękniejsze w Premier League, a ale ich bramki strzeże najprostszy w ekstraklasie golkiper, Alan McGregor, który urósł na wysokość ledwie sześciu stóp (ma 183 cm wzrostu). Wystarczyło to do obrony rzutu karnego tworzonego poprzez Franka Lamparda, wystarczyło do spotkania pochwał za dotychczasowe występy.

Konia z urzędem temu, kto widział podopiecznych Steve’a Bruce’a w współczesnej rundzie gier w wysokiej części tabeli. Nie zaszkodził im nawet konflikt właściciela klubu Assema Allama z kibicami. Ale również menedżer podczas transferowego lata gruszek w popiele nie zasypiał ani pieniędzy w błoto nie wyrzucał. Najlepszy interes ubił z Tottenhamem, płacąc za 5,25 mln funtów Toma Huddlestone’a i biorąc Jake’a Livermoore’a. Takiego duetu zazdroszczą mu w czystszych niż Hull City klubach, oraz obecnie na White Hart Lane na pewno plują sobie w brodę, iż pozbyli się obu pomocników. Wzmocnił więcej w charakterystyczni sposób Bruce defensywę, ściągając Curtisa Davisa z Birmingham. I że dopiero na klasowych napastników funduszy już zabrakło… Przygotowuje się jednak, iż choćby z ostrzyżonym Huddlestone’em, który dopiero ściął włosy po strzeleniu pierwszego z dwóch oraz pół roku gola, siedmiopunktowej przewagi nad strefą spadkową „Tygrysy” obecnie nie zmarnotrawią.

Najtrudniej niewątpliwie przewidywać przyszłość Cardiff City. O jej możliwość dba bowiem malezyjski właściciel walijskiego beniaminka, znienawidzony poprzez miejscowych kibiców Vincent Tan. Po zmienieniu klubowych barw, herbu, przymiarkach do wymiany nazwy klubu, właśnie zwolnił menedżera Malky’ego Mackaya, oraz wcześniej rozprawił się z jego człowiekiem Ianem Moodym. Nikt w związku nie zna to dnia ani godziny, a awantura goni awanturę. A nawet powtarzana tu i ówdzie informacja, że wkrótce rządy w układzie obejmie menedżer Ole Gunnar Solskjaer stosowana jest z przymrużeniem oka. Bo niewielu wierzy, że Norweg podejmie ryzyko zgodzie z despotycznym Azjatą.

Na przestraszonych, a obecnie na pewno zagubionych, wyglądają zawodnicy CC. Wprawdzie ciułają punkcik po punkciku, tylko z dowolnym tygodniem ich przechowywanie przynosi im z coraz wyższym wysiłkiem. Oraz na wyjazdach działają oraz czują najgorzej w całej Premier League. Jeżeli a jeszcze obniżą loty filary zespołu, czyli bramkarz David Marshall, obrońca Steven Caulker i ludzie Jordon Mutch oraz Peter Whittingham, to polecą „Bluebirds” prosto do Championship. Natomiast toż lotem koszącym!

Tylko lepszej różnicy bramek od Fulham zawdzięczają miejsce nad strefą spadkową piłkarze stołecznego Crystal Palace. Poprzedni menedżer zespołu Ian Holloway popsuł atmosferę w szatni „Orłów” ściągając latem aż czternastu nowych zawodników. Jego następca, Tony Pulis, który — przez ponad dwie dekady pozycji w istocie szkoleniowca – jeszcze nigdy z ligi nie spadł, zdążył ją szybko poprawić. Teraz jednak musi nauczyć podopiecznych zdobywać bramki, bo CP częściej niż w co drugim ligowym meczu nie potrafi strzelić choć jednego gola. Może, jak wróci leczący z ośmiu miesięcy kontuzję król strzelców Championship z ubiegłego sezonu Glenn Murray, odzyskają „Orły” drapieżność pod bramką rywali.

Według mnie kadrę świata z Selhurst Park pod względem futbolowej jakości jest Pulis najgorszą w lidze, ale przecież z zapaśnikami oraz rugbistami – jak złośliwie oznaczano jego podopiecznych ze Stoke City – poprzez pięć lat w ekstraklasie skutecznie walczył o przetrwanie. Teraz w CP też próżno szukać zawodników o wielkiej technice, dobrze w nim piłkarzy do jakich pasuje przydomek „odrzucony”. Symbolem takiego „odrzucenia” jest seryjnie wypożyczany z drugich klubów skrzydłowy Jason Puncheon, dla którego CP jest teraz jedenastym miejscem produkcji w karierze.

Szampańskiej gry w Sylwestra piłkarzom trzech beniaminków życzyć nie wypada, ponieważ obecnie w Współczesny Rok wymagają istnieć uczeni jak niemowlęta i gdy lwy konkurować z Arsenalem, Liverpoolem i Norwich. Zamiast to spożywania czterdziestoprocentowych alkoholi w Sylwestra, życzę im czterdziestu ligowych elementów w połowie maja. Do zajęcia się w Premier League powinno wystarczyć.

Możliwość komentowania jest wyłączona.