W pracy i na mundialu niema kumpli!

sport

Luis Suarez przystępuje do zdrowia. Nadspodziewanie szybko. W najkrótszy czwartek prawdopodobnie wróci na boisko. Na mecz Urugwaju z Anglią. I kto w nim ulegnie, ten spakuje walizki oraz mało dni później wróci do domu.
„El Pistolero” uważa zbyt sobą fantastyczny sezon. Trzydzieści jeden strzelonych goli umożliwiło mu założyć „Złoty But” i uzyskać nagrodę dla najlepszego piłkarza Premier League. Ale kontuzja kolana, której niedawno doznał, przeszkodziła w przygotowaniach do mundialu. Czy choć na tyle, by angielska defensywa mogła się w najkrótszy czwartek czuć bezpiecznie?
Wśród bramkarzy, którzy pomagali piłkę z siatki po strzałach Suareza istnieje także Joe Hart. Ale wziął go urugwajski snajper tylko raz, dwa terminy temuż z rzutu wolnego, choć grali przeciwko sobie już sześciokrotnie. Kompleksów więc angielski bramkarz trzymać nie powinien. Zdecydowanie bardziej obawiałby się na mundialu pojedynków z Danim Alvesem lub Lionelem Messim, z których każdy w niniejszym okresie, w odstępie zaledwie dwóch tygodni, znajdował recepta na Harta aż dwa razy. Jednakże w sferze Anglia z Brazylią ani z Argentyną się nie zmierzy.
Daleko niż Harta zna Suarez w reprezentacji Anglii niemało innych zawodników. Przecież Glen Johnson, Steven Gerrard, Jordan Henderson, Raheem Sterling oraz Daniel Sturridge powstają z nim na co dzień w tymże tymże klubie. Co więcej cała piątka liverpoolczyków zagrała w konkursu z Włochami w głównym składzie, więc należy przypuszczać, iż w czwartek klubowych spięć na Arena de Sao Paulo nie powinno zabraknąć. Bo choć na Anfield jest Urugwajczyk najważniejszą rolą w szatni, ulubieńcem trenerów, pieszczochem działaczy i bożyszczem kibiców, toż w kadrze taryfy ulgowej ze karty klubowych kolegów z uczciwością nie potrafi się spodziewać. Wprawdzie siły nie są równe, bo proporcje — pięciu na jednego(!) — wskazują faworyta tej rywalizacji, ale Suarez (oczywiście w sytuacji) potrafi usunąć w cień nie tylko pięciu przeciwników, jednak nawet jedenastu.
Obawiać się Suareza powinni angielscy obrońcy, zwłaszcza Leighton Baines i Phil Jagielka. Urugwajczyk w derbach Merseyside z Evertonem zupełnie ich nie oszczędzał. W różnicy w pojedynkach z The Toffees strzelił aż pięć goli, a szóstego dołożył sam Baines kopiąc piłkę… do naszej bramki. Za to bez strachu do pojedynków z Suarezem podejdzie Gary Cahill, ponieważ choć urugwajski snajper trafiał oraz z Chelsea, to a zawsze pod nieobecność środkowego obrońcy reprezentacji Anglii.
Ale mieszają się ci kibice, którzy mają, iż los Anglików, czyli ich rozwiązanie z klasy, chce od okiełznania Suareza dodatkowo jego znajomych z reprezentacji „Celeste”. Bo dość szybko pokazałeś się większy niż „Urusi” chętny do sukcesu. Oraz… i pamięta w magazynie snajpera z Premier League! Wprawdzie Joel Campbell także w niej skóry nie powąchał, bo menedżer Arsene Wenger (nie widział gola i pomocy Kostarykańczyka z Urugwajem, bo w sobotę wieczorem podróżował samolotem!) tylko wypożyczał go z Arsenalu do Lorient, Betisu Sevilla i Olympicosu Pireus, jednak w kadrze „Kanonierów” wymaga go zaobserwować już od niedawnego sezonu.
No a jeżeli nawet Anglia poradzi sobie z „Rewolwerowcem” z Liverpoolu, ostatnie parę dni później na jej drodze bycie kostarykańska „Pantera” z Arsenalu. A przecież w nocy z soboty na niedzielę inny stary znajomy Anglików, Mario Balotelli udowodnił, że w reprezentacji koleżeńskich sentymentów nie ma. Przed a po meczu Anglia – Włochy wyściskał się „Super Mario” z Hartem, jednakże w 50 minucie, bez zmrużenia oka, oszukał kolegę, z jakim kupował w Manchesterze City mistrzostwo Anglii oraz FA Cup i… odprawił Anglię z kwitkiem.

Możliwość komentowania jest wyłączona.