Władcza piękność

sport

Pięknych kobiet nie dość. Oto jedna spośród nich: atrakcyjna, seksowna, elegancka, w piłkarskiej szatni powiedzieliby… Mniejsza o to, co by powiedzieli. To jednak nie żadna vellina czy stellina, jakich wiele kręci się przy calcio i zachęca pomoc w układach telewizyjnych. To stara poważniejsza i ważniejsza. Nazywa się Valentina Maio także ze powodu na nią (zaś widzicie, że warto) proponuję Wam zjazd w dół. Wcale tak znowu nisko, ponieważ jedynie do drugiej ligi a obecne na wysoko położony punkt Serie B. Odnajdziecie tam Virtus Lanciano, sensacyjnego lidera po 12 kolejkach. 7 zwycięstw, 4 remisy, 1 porażka. Zresztą niezasłużona. Związek z Abruzji był najdłużej, aż do nowej soboty niepokonanym zespołem w lidze. Dla porównania murowany faworyt do sukcesu – Palermo – już bez Gennaro Gattuso na ławce trenerskiej, co zresztą było jednoznaczne do przewidzenia – uległ do obecnego okresu 3 razy. A to Lanciano nad wszystkimi oraz teraz w ostatnim klubie prezydentem jest kobiecie Maio.

W Lanciano nie znajdziemy gwiazd, głośnych nazwisk, które cokolwiek mówią nawet niezłemu znawcy włoskich niuansów piłkarskich. Trenerem jest Marco Baroni, w ataku dobre wrażenie robi Senegalczyk Mame Thiam, poza nim grają na przykład: staranny wykonawca stałych elementów o melodyjnym nazwisku Carlo Mammarella, duński stoper Magnus Troest, Gianvito Plasmati, Federico Casarini oraz… Claudio Gentile (zbieżność imienia i nazwiska zupełnie przypadkowa). Aby nieco dużo napisać o jakimś z nazwanych oraz niewymienionych, potrzeba by długo poszperać w Internecie. Dlatego ostatni czas lepiej poświęcić pani prezydent.

Uznaje się, że nie wypada zaczynać opowieści o kobiecie, od odpowiedzi na pytanie, ile ma lat. Ale niech będzie podstawom savoir vivre’u wbrew. Tym dużo, że wiek – 31 lat – szefowej Lanciano idzie na jej korzyść. Taka młoda, oraz już rządzi także w obecne w świecie męskich szowinistów. Co znacznie – rządzi z pięciu lat.

Jej ojciec uratował Lanciano przed bankructwem oraz dał córce klub w zarządzanie. Mógł synowi, ale wybrał córkę. Ona piękna się bystrą menedżerką. Nie marnowała pieniędzmi, nie popadła w zakupoholizm, ale wystawiła na nieefektowną oraz systematyczną pracę u podstaw. Chylący się ku upadkowi klub, któremu w 2008 roku groził spadek z trzeciej ligi, po czterech latach awansował do Serie B. Początkowo podejmował drugoligowych rywali na stadionie położonej nieopodal Pescary. Szło tak sobie, drużyna ciągnęła się w końcu tabeli, kibice byli niscy, iż muszą chodzić na stadion delikatnie mówiąc nielubianego klubu. Wtedy pani Valentina zdecydowała, iż jej drużyna powraca do domu. Dziś nadal obiekt imienia Guido Biondiego nie przedstawia się okazale zaś wtedy choćby na tle niezbyt mocnej pod tym sensem konkurencji, natomiast to dopiero kwestia czasu. Pani Maio ma zamiar wybudowania prywatnego stadionu. Prace ruszą za pół roku. Wzorce czerpie z najlepszych, czyli Juventusu. W Lanciano stanie miniaturka (na 10 tysięcy miejsc) Juve Areny kreślona ręką tego jedynego architekta, który stworzył stadion w Turynie.

Na seniorom lub innym stadionie, nie znajdziecie jej na trybunie honorowej. Szukajcie jej wśród najbardziej zagorzałych kibiców, na zakręcie, na rynku Curva. Poszła raz, drużyna wygrała a oczywiście szybko zostało. Trzyma się jednak stosownie do spełnianej funkcji. Nie krzyczy, nie klnie, nie gwiżdże, nie ponosi jej. Czytałem, że raz tylko górę wzięły miłości i po golu niejakiego Manuela Turchiego wpadła na boisko, rzuciła się na szyję strzelcowi natomiast go wycałowała. Sędzia kulturalnie wyprosił ją na trybuny. Zapewne nie dostała zakazu stadionowego. Oraz jej stanowisko było pewne, bo całowała męża. Oraz było oczywiście…

Futbolem specjalnie nigdy się nie interesowała, jednakże w rodzinnym domu musiała tolerować starego oraz przyjaciela Guglielmo (dziś wiceprezydenta Lanciano) zagorzałych fanów Milanu. I tak żeby zostało, gdyby dwanaście lat temu nie spóźniła się na pociąg do Bolonii. Przyjaciółka, z jaką pozostawiła na peronie i liczyła na drugi pociąg, dla zabicia czasu zaciągnęła ją na stadion Lanciano. Wtedy poznała przyszłego męża – Manuela Turchiego tak także są dziś dwoje dzieci. Jej ważnym transferowym ruchem jako osoba prezydent było spowodowanie męża, który w międzyczasie chodził tu również tam, do Lanciano. Została więc właścicielem i szefową męża, który lecz w niniejszym okresie rzadko wybiega na boisko. A ona nie porusza się w dziedziny trenera oraz nie wymaga go obsadzać w początkowym składzie.

Dopóki idzie, dopóty sprawy sportowe zostawia fachowcom. Jak dzieje się rzecz nie tak, wchodzi do prac. Ponoć potrafi wpisać do szatni i porządnie opieprzyć. W dawnych czasach zdarzyło jej się po przegranym meczu publicznie powiedzieć: – Teraz na boisko wyszło jedenastu kretynów (raczej mąż dawno nie grał). Grała na listę transferową całą drużynę, przegoniła z klubu starą gwardię, która przejadała jej pieniądze, i nic w zmian nie dawała i postawiła ma młodzież. Dobre opinie panowały nad niskimi oraz a dziś klub z budżetem wielkości 5 milionów euro dominuje w Kolekcje B. Piękny sen już się skończy, Lanciano pod każdym względem nie istnieć na sukces. Na ciosie nie stać. O Valentinie Maio z pewnością jeszcze usłyszymy.

Możliwość komentowania jest wyłączona.