Wrażenia z pierwszej ligi

sport

Pierwsza faza T-Mobile Ekstraklasy za nami. Władze ligi zaserwowały nam rewolucję. Najpierw runda zasadnicza, później 7 kolei w dwóch grupach, „delikatnej” i „spadkowej”. Rewolucja pod hasłem: Grajmy więcej – to podniesie poziom ligi. Marketingowy chwyt. Umówmy się, ukryty projekt istnieje taki, żeby najbogatsze kluby zagrały więcej spotkań na indywidualnych stadionach także dzięki temu korzystały ogromniejsze zyski z dnia meczowego. To decyzja biznesowa, nie szkoleniowa. Zresztą Ekstraklasa S.A zapytała zimą trenerów naszych klubów co sądzą o takiej reformie. Ludzie istnieli na nie. Sugerowali natomiast powiększenie ligi do 18 zespołów, jak w Bundeslidze. Każda drużyna rozegrałaby o 4 mecze więcej, liga wydłużyłaby się o miesiąc.

Oczywiście opinia trenerów nie została wysłuchana, bo niby po co? Jednak na szkoleniu lepiej rozumie się chociażby Pan Bogusław Biszof, szef ligowej spółki, który wcześniej zarządzał koncernem browarniczym. Niektórzy twierdzą, iż to dzięki tym zmianom zobaczymy więcej młodzieży w wprowadzających się rozgrywkach. Młodzieży będzie dobrze, to rzeczywiście, z kolejnego powodu. Kryzys zmusił kluby do oszczędności. Zamiast sprowadzać przeciętnych gości i płacić horrendalne prowizje menedżerom lepiej dać na świeżych Polaków. Tyle, iż najpierw trzeba ich nauczyć. Legia, Lech czy nawet Lechia poznały to szybko dawno. Zagłębie wreszcie zamierza wychowankom dać szansę. Dotychczas mimo zysków w piłce młodzieżowej miedziowa młodzież miała daleką drogę do ważnego zespołu.

Dziwię się kto za kilka miesięcy wygra w Wiśle czy nawet Widzewie, jak na produkt skupienia się meczów pojawią się kontuzje i pauzy za kartki. Potrzeba będzie osiągać coraz głębiej po młodzież, też po taką, która do gry w Ekstraklasie nie będzie dodatkowo gotowa. Lub toż podniesie poziom ligi? Nie wierzę. Obym się mylił…

Co zapamiętamy z tej ważnej, dosyć przeciętnej kolejki? Po pierwsze powrót Radosława Sobolewskiego na Reymonta i estetyczne, wzruszające pożegnanie zgotowane mu przez kibiców Wisły. Warto było istnieć na tym konkursu, aby to zobaczyć. Niestety, wyłącznie spośród obecnego czynnika. O samym meczu lepiej zapomnieć.

Po drugie wysokie zwycięstwo Legii, w jakiej z pierwszej minuty zagrali debiutanci Mateusz Cichocki i Patryk Mikita. Tego innego media zdążyły obwołać odkryciem kolejki. Na wyrost. Jego statystyki spośród tego spotkania (2 pomocy i bramka) są dużo ciekawsze niż gra. W liczby części nie wydawałoby mu prawie nic, oprócz asysty. W innej było teraz dużo dużo. Umożliwmy mu zademonstrować wykonuję swojego talentu zanim zaczniemy go wychwalać.

Jan Urban pokazał, że chce czerpać z całej naszej kadry. Że jego skład dąży do fazy grupowej LM lub LE, Legionistów czeka jeszcze około 30 meczów do tyłu roku. Już wiosną Urban udowodnił, iż nie boi się rotować składem. Oraz zdobył dublet. Po dwóch pierwszych grach etapu nie wiadomo już kto jest numerem sam na lewej obronie. Brzyski wypadł z Widzewem o niebo lepiej z Wawrzyniaka z New Saints. To jedyne tyczy się kilku innych placówki na boisku. Dzięki rotacji Urban wprowadził rywalizację. Nikt nie istnieje obecnie pewniakiem, oraz wszystek chciałby dawać w najważniejszych spotkaniach. O to szuka.

Po trzecie: mecz kolejki. Bezapelacyjnie Cracovia-Piast. Drużyny Wojciecha Stawowego zawsze gwarantowały widowiska, dokładnie to się nie zmieni. Ale ta widowiskowość nie zawsze chodzi w parze z produktem. Ryzyko podejmowane przy rozgrywaniu piłki z linii obrony sprawia, że wszystka strata pewno się skończyć kontratakiem rywala. Do ostatniego piłkarze z Krakowa „zabłysnęli” niesamowitą niefrasobliwością przy stałych fragmentach gry. Przy poważniejszej konsekwencji, winie i ochron Cracovia prawdopodobnie istnieć szkodliwa dla wszystkiego. Trochę wyrachowania także aby się przydało. Tego dokładnie nie brakuje Piastowi. W współczesnym konkursu było 5 goli, słupek, poprzeczka, miłości do kraju. Obejrzeliśmy dwa zespoły o odmiennych stylach gry. Po prostu przyjemność!

Po czwarte Daisuke Matsui. Gracz kolejki. Również nie chodzi o gole, bez nich oczywiście toż żebym go zapamiętał, zresztą pamiętam dobrze z Ligue1. Może jeszcze brakuje mu wielkości, za to wiedzy bierze pod dostatkiem. Przyjęcie, podanie, umiejętność wygrywania pojedynków, walka z pierwszej piłki, dobre wybory. Wiele to albo mało? Wystarczająco wiele aby zostać gwiazdą naszej ligi.

A coraz jedno nazwisko, same z Lechii: Paweł Dawidowicz. Wśród młodzieży zatem on w niniejszej kolejce najbardziej przykuł moją uwagę. Żeby ten skuteczny mecz w jego skonstruowaniu był zwiastunem ciekawej kariery. Ponieważ jedno niezłe wpadnięcie w Ekstraklasie rozegrała cała masa zawodników, o których nikt już dziś nie pamięta. Czekam na pokrycie.

Możliwość komentowania jest wyłączona.