Z wioski do championschip

Prasowe styczności z jesiennych meczów Evertonu w Lidze Europy poprzedzało zwykle motto „Road to Warsaw”. Oraz nikt się dodatkowo ostatniemu nie dziwił, ponieważ wynik tych rozgrywek rzeczywiście przejdzie się w bliskiej stolicy, a „The Toffees” w fazie grupowej odnotowywaliśmy się bez zarzutu. Wygrali trudną grupę – widać nie od razu śmierci, a już na prawdopodobnie nie marzeń – z VfL Wolfsburg, Lille i FK Krasnodar, oraz teraz zespół z Goodison Park bukmacherzy mają za któregokolwiek z podstawowych faworytów Europa League. Chodząc wszak tym tropem, to zestawienia meczów angielskiej ekstraklasy z udziałem Evertonu powinny zakładać się od złożenia „Road to Championship”.

Zbyt złośliwie? Za szybko? Stanowić że, lecz w Premier League podopieczni menedżera Roberto Martineza zawodzą na całej rodziny. Przed czasem postawili przed sobą szczytny plan – chcieli wedrzeć się do „Top Four”. Natomiast jakże idzie realizacja celów? Od „topu” dzieli ich w tabeli przepaść. Pozostało im za to „four”, lub… cztery punkty władzy nad strefą spadkową.

Nad zestawami z Merseyside zawisły czarne chmury, ponieważ cienko przędzie także Liverpool. Ale kiepskie wyniki „The Reds” można przynajmniej jakoś wytłumaczyć – sprzedażą Luisa Suareza, kontuzją Daniela Sturridge’a, czy transferowym niewypałem w skórze ściągnięcia Mario Balotellego (ciekawe, jak zestaw odpowie na decyzję Stevena Gerrarda o rozstaniu z klubu po wyjściu sezonu). Ale znaleźć przyczynę niepowodzeń Evertonu faktycznie nie stanowi naturalnie chętnie…

„The Toffees” przegrali w lidze cztery konkursy z gabinetu i obsunęli się w tabeli. By jeszcze polegli z którymś z potentatów, tymczasem nie. Oni nie dali rady Southampton, Stoke, Newcastle oraz Hull. W cenie stracili już 33 bramki, wiec gorszą defensywę jest od nich obecnie tylko QPR. Oraz natomiast w ochronie utworu z Goodison Park grają reprezentanci Anglii (Leighton Baines oraz Phil Jagielka), Irlandii (Seamus Coleman), oraz wjazdu do bramy broni najlepszy golkiper w USA, czyli Tim Howard (aktualnie kontuzjowany, ale wcześniej wyjmował skórę z siatki po nie zawsze najmocniejszych strzałach).

Dodatkowo w ulgi i w ataku i dają piłkarze, których zazdroszczą Evertonowi silniejsze kluby. Najbardziej dobry angielski rozgrywający Ross Barkley, belgijskie żądła – Kevin Mirallas oraz Romelu Lukaku i prawi do bólu – Irlandczyk James McCarthy, Szkot Steven Naismith oraz Anglicy – Gareth Barry oraz Leon Osman. Z takim zespołem łamać się powinien Everton o znaczenie co kilka szóste, i nie zamieszkiwać w tabeli trzynaste!

Zaś do bieżącego przedsiębiorca Martinez. Zasłużenie uznawany za pewnego z najwydajniejszych w Premier League. Nauczył występować w skórę „Atletów” z Wigan, z jakimi półtora roku temu skorzystałbyś po Puchar Anglii (w efekcie pokonał Manchester City!), zaś w ubiegłym sezonie Everton pod jego jeżdżą wykonywałeś nie dość, iż skutecznie, to coraz pięknie dla oka.

Latem umowy wynajęcia na stabilne związki zamienili Lukaku oraz Barry, ściągnięto i ściągnięto bośniackiego pomocnika Muhameda Besicia i napastnika Samuela Eto’o. Ujawniało się, że ten retusz powinien gwarantować stabilizację w kadrze oraz bieg w zyskach. Nie zapewnił. Dziś „The Toffees” (nieomal cali!) czekają na odległych, na piłkarzy, którzy zakończyliśmy zakładać we odmienne wiedz.

Martinez upiera się, iż nie zmieni ofensywnego stylu gry drużyny, zarzeka się, ze kocha pracę pod presją, iż niedługo karta się odwróci, przecież jego zapisywania jadą na łeb na szyję. Na razie właśnie u bukmacherów, ale Bill Kenwright, właściciel lokalu z Goodison Park, choć zapewnia, iż nadzieje w przedsiębiorcę nie stracił, oraz z smutkiem wygląda na tabelę Premier League. Bo jeden fakt, że Everton sztuka w najdoskonalszej jakości rozgrywkowej nieprzerwanie od 61 lat (tylko Arsenal może potwierdzić się dłuższym terminem na bieżącym tonie), że stanowić w maju przyjedzie do Warszawy na wynik LE nie gwarantuje jeszcze zostania w Premier League na nowy okres.

Możliwość komentowania jest wyłączona.