Zagrajmy w klasy

sport

Legia która istnieje jakiś widzi. Tylko, że wszystek postrzega ją inaczej. Oraz na pewno widział. Po meczu w Bydgoszczy i pełnych pucharowych samo stanowi bezpieczne – nie można na niej polegać kiedy na Zawiszy. Jednak po porażce w Bydgoszczy przyszedł natychmiast zwycięski mecz z Zagłębiem i powiedzenie z partykułą „nie” na chwilę straciło swoją energia. Staram się widzieć na konstrukcję oraz markę gry jednak w odniesieniu do miejsca. A Zagłębie nie miało dla Legii nadmiernie wielkiego wyzwania. Trabzonspor znów wbił ją w systemy, oraz nas obserwatorów w zadumę, czemu istnieje właściwie źle, kiedy było istnieć właśnie dużo. Po raz kolejny jesteśmy niskie przekonanie, że Legia momentami grała lepiej niż turecki rywal, ale Adrian Mierzejewski swoimi zobowiązaniami i wynik dwumeczu 0:4 dostarczają nas na podłogę. Rzeczywiście, można się czarować, iż człowiek przeważa, lecz w pucharach wykonywa się na koniec, gdy nie umie się połączyć wrażeń artystycznych z technicznymi.

Legia jako mistrz Polski stanowi kłopoty z potwierdzaniem. Tylko to dopada największych. Manchester City przed rokiem, teraz Manchester United. Nade wszystko jednak Legia jest niekonsekwentna. Mając o grawitacji Legia przypomina mi w ostatnim etapie Arsenal z minionych lat. Kanonierzy kiepskie wyniki starali się tłumaczyć ładną grą. A po ważne ona nic nie przynosiła, a po drugie zaczęła być irytująca. Piłkarze Arsene’a Wengera każdą akcję chcieli zagrać pięknie, wjechać z skórą do pustej bramki po ustrzeleniu „oczka”, czyli wykonaniu 21 szybkich podań. Ale w Anglii skończyli się na ostatnie mamić nawet zakochani w klubie fani The Gunners. Więc postawiony pod murem Arsene Wenger poszukał nowego pomysłu. Lekko przeobraził swoją fantazję i rób gry Orkiestry. Arsenal stawał się w współczesnej kampanii momentami do bólu konsekwentny, rozgrywa swoje partie pokerowo kiedy z Liverpoolem i z BVB ostatnio w Dortmundzie. Zabezpiecza tyły, bazuje na kontrach, oczywiście przemycając w jakimkolwiek spotkaniu swój znak firmowy w ataku pozycyjnym. Wenger zmienił znacząco proporcje oraz instrukcję obsługi systemu, co uwolniło się na jakości piłkarzy, na przykład takich jak superstrzelec Aaron Ramsey. Oni wyczuli bowiem, że nie jednak powinien się zagrywać, żeby strzelić cudownego gola, bo Boss ma taką filozofię, ale, że czasami trzeba „brzydko” wbić bramkę, i umiejętność bycia także zamykania piłki powiększa się właśnie z chwili, gdy Arsenal zyskuje przewagę. Te każde osiągnięcia w Premier League i Lidze Mistrzów zgrabnie oraz subtelnie przysłaniają wszelkie niedostatki, których Arsenalowi nie brakuje. Monsieur Wenger postarał się już dużo na szybkość ich nie eksponować. Oraz wynik napędza koło fortuny, jakie sączy się po myśli Kanonierów.

Komentowałem mecze Legii z Widzewem, Piastem, Zawiszą, Lazio, Lechem. Każdy był obcy w jej działaniu. Mało było spójności. Największy zarzut miałem paradoksalnie do Legii po wygranej z Piastem 4:1. W poprzednim kwadransie Legia powinna grać inaczej. Nie szarpać się z rywalem, nie narażać na kontuzję Ivicy Vrdoljaka, ale udowodnić przeciwnikowi oraz sobie, że jest poza zasięgiem. Łączyć w sobie pewność, iż człowiek kto przegrywa różnicą trzech goli, nie ma czego dążyć w Stolicy. Często widzimy mocne zespoły, jakie nie dają przeciwnikom w końcówce meczu powąchać piłki, obejmują ich w półdystansie, zabierając nawet chęć do biegania. Wymieniają dziesiątki podań, żeby szanować piłkę, siebie, obraz i kibiców. Żeby wypadać z grupą.

Bardzo jak na Polskę szeroka kadra zespołu podzieliła obserwatorów również pewnie po trosze samą szatnię. Legia według mnie padła ofiarą swojego urodzaju. Sama też zniszczyła swoje plony. Z jednej strony to niezwykle wartościowe, iż każdy jest okazję na występ, iż są rotację, iż magazyn jest zmienny. Z kolejnej jest możliwość zawodników, sama i zespołowa, co do osobistej sił, nieregularność i brak silnego przywiązania do prac. Ja na przypadek nie wiem kto wygra w Legii trzy mecze z urzędu na lewej czy prawej obronie, w jej środku także na sytuacjach defensywnych pomocników. Dobrze znam tylko z głowy wyjściowego bramkarza oraz napastnika. Uważam, iż Legia jako klub nie powinna szukać na miarę kto popełnił błędy, tylko znaleźć jak Wenger newralgiczne miejsca i działania do poprawy.

Legia odkłada na okienko transferowe i drugiego napastnika. Pewnie patrząc na europejską mizerię, kibice czasem tęsknią za Danijelem Ljuboją. Bowiem nie nosi w Legii napastnika ze znakiem doskonałej grupie, więc że warto w wrzucić do walki kogoś z rezerw. Gdyby byłem trenerem asystentem w kilku rocznikach Młodych Wilków wybierał się nosem do strzelania goli Jakub Arak. Rocznik 1995. Niech data nas nie zwiedzie – już osiemnastolatek. Tak, wiem, czas zasuwa, Kuba jest teraz mężczyzną i zdobywa bramki w rezerwach. Widać wówczas jest czas, żeby wybuchł talent, aby nie zmuszać Dwaliszwilego do czyszczenia cięgów za kiepską grę całej Legii. Trochę świeżości, ryzyka. Legia nie ma za dużo do stracenia. Niezmiennie pozostaje faworytem do tytułu mistrzowskiego. A swoją głębia oraz sytuacja na drugą edycję europejskich pucharów musi zacząć budować od zaraz. Jako dziel nie jesteśmy teraz czasu na zachłystywanie się wewnętrznymi sukcesami.

Gdy słucham wywiadów przed meczami z Legią, to czuję pewną zmowę milczenia trenerów, których zespoły przeciwko niej grają. Wszyscy jak jedyny mąż mówią, że Legia to najdoskonalszy świat w Polsce, że ma klasę. Z podstawowym stwierdzeniem jeszcze można się zgodzić, z dodatkowym nie mam nawet polemizować. Legia na ciosie nie ma właściwości. Oraz podobnie jak Arsenal musi teraz wydatnie poprawić swój nadszarpnięty wizerunek, ponieważ dobrej marce na widać nie straciła.

Możliwość komentowania jest wyłączona.