Zmarnował karniaka

sport

Cały świat huczy o środowej decyzji Césara Muñiza Fernándeza, choć przecież nikt specjalnie zdziwiony tym, czego klient ten wykonałem w Elche zdziwiony żyć nie powinien. Urodzony w Brukseli arbiter już z kilku złotych sezonów z sukcesu godną regularnością idzie do obrzydzenia zawodu sędziego wszystkim, którzy budzą się futbolem, szczególnie tymże na Półwyspie Iberyjskim. Jest absolutnym zaprzeczeniem tezy, zgodnie z jaką sędzia zarabia na najważniejsze słowa uznania, gdy jest niewidoczny, gdy nikt po przyjściu nie pamięta, kto je sędziował. Jest nieudacznikiem, który za wszą cenę wymaga być gwiazdą. A jestem sobie w kształcie wyobrazić sytuację, w której pan César Muñiz wraca wczorajszej nocy do dachu oraz otwiera butelkę wina, by uczcić swój drugi świetny występ. Nie uczę by miał wyrzuty sumienia, by czuł się winny. Już jednak wiele razy robił podobne sytuacji.

Niespełna dwa tygodnie temu tak César Muñiz Fernández, przedłużył mecz Barcelony z Sevillą, stwarzając Barcelonie szansę na strzelenie zwycięskiej bramki. Oczywiście, nawet w 10 procentach nie naprawdę łatwą, jak tąż, którą dał teraz Królewskim, jednak oraz właśnie w niektórych mediach zawrzało. Pytanie z wielką odpowiedzią, czy sędzia jest moc przedłużyć mecz o więcej minut, niż pokazywał arbiter techniczny, zeszło na dalszy plan. Bowiem to natomiast Barcelona… O tym, iż ta jedyna Barcelona grać powinna już wtedy z inicjatywą jednego zawodnika (brak czerwonej kartki, o jaką przyjmował się Stephane M’bia), mało kto wspominał.

Teraz też sędzia przedłużył doliczony czas gry. Rzeczywistość nie dowiemy się już, co by było, gdyby kilka minut przed feralnym rzutem rożnym obrońcy Elche wybili wysokim lobem piłkę, jaką narzekali na nodze, zamiast służyć ją do rywala. Może zauważyli gwizdek Césara Muñiza Fernándeza? I pewnie nie, gdyż ten dałby jednak Realowi kolejną szansę na atak, a sobie – na zajęcie na czołówkach gazet? W Polsce za taki numer zostałby odrzucony oraz nadawany do Fryzjera. W Hiszpanii włos mu chyba z głowy nie spadnie, może po prostu poprzez każdy okres spędzaj nie pojawi się na boiskach. Ale wróci, potraficie żyć pewni. Zawsze wraca.

Czy oskarżam Césara Muñiza Fernándeza, iż lubi z Realem, stosując się choćby statystyką, pokazującą jak wiele karnych gwizdnął już dla Los Blancos, i gdy mało przeciwko nim? W żadnym razie, taki bilans przy Realu oraz Barcelonie jest każdy sędzia, który zarządza ich mecze dość często. Ba, mam kiedy tenże sam arbiter nawet nie gwizdnął, gdy David Navarro łokciem rozbił Cristiano Ronaldo łuk brwiowy. Czerwień była, jednak tylko z natury Portugalczyka, na jego koszulce. O kartce dla stopera Levante Muñiz Fernández nawet nie pomyślał. Co drugiego, gdy zwolnić z boiska można gwiazdę – jego wyjątkowe gesty, gdy wracał do szatni Davida Beckhama jakieś 6 lat temu, i zostały zdecydowanie w opinii wielu kibiców Królewskich.

W środę w Elche Muñiz Fernández dostał jednak nadzieję na coś wyjątkowo obrzydliwego, choć że w jego wzięciu spektakularnego. Jednym gwizdkiem sprawił, że dużo zwątpiło w coś futbolu, gdzie maluczki może przejść giganta. Dał Realowi karnego, dającego sposobność na zwycięstwo z Elche.

Cristiano Ronaldo szansę zastosował w piłkarskim słowa znaczeniu, ale karnego moim przekonaniem zmarnował. Dostał nagle od losu (oraz człowieka Muñiza Fernándeza, rzecz jasna), okazję by zagościć we całych ludzkich sercach. Wyobraźmy sobie, że zniesmaczony Portugalczyk zanim dochodzi do piłki położonej na jedenastym metrze, przystępuje do siedzącego w bramce beniaminka Manu Herrery. Oraz mówi: „Karny się nie należał, trwaj w sposobie, podam lekko piłkę”. I po tak właśnie zagrywa.

Muñiz Fernández przypada na błazna, którym ale jest, przecież toż chwila ważne. Świat dotyczy ale o Cristiano, który wreszcie jest przed Messim. On również Real zyskują tysiące nowych kibiców, media dotyczą właśnie o „geście Ronaldo”. I wszystko za śmieszną cenę dwóch punktów, 1/57 tego, co jest do wygrania poprzez 38 kolejek. Te składniki a naprawdę się Realowi nie należały oraz nawet jeżeli były decydować o mistrzostwie – były według mnie takiego gest warte. Takie legendy, jak Real i Ronaldo, nie zarabiają na to, by brać takie ochłapy od arbitra, gdy… ważna tego uniknąć. I wygrać wiele więcej niż jeden ligowy mecz.

Ronaldo nie użył tego karnego, choć gola strzelił. Byłbym ciężki, jeżeli go potępiał, nikt z nas nie wie, jak żebym się zachował w współczesnej pozycji i rzadko się nie dowie, ale… nie ON mógł sobie na ostatnie dać. Sponsorzy oraz trener głowy by mu nie urwali, pamiętam iż by zrozumieli. Marketingowcy skakliby z przyjemności. I wszystek duży piłkarski kibic świata wolałby po meczu widzieć obrazek dziękujących Ronaldo za duży gest rywali oraz fanów na stadionie niż ten świętującego trafienie Portugalczyka. Każdy kibic: również tenże Realu, oraz tenże Barcy, oraz ten, który ceni obie te spore firmy.

Możliwość komentowania jest wyłączona.